czwartek, 26 maja 2016

Rozdział #17

*Julka*
Obudził mnie dźwięk telefonu. Podniosłam głowę i rozejrzałam się dookoła kątem oka spoglądając na śpiącego obok mnie chłopaka. Sięgnęłam po telefon sprawdzając wiadomość jaka do mnie przyszła.
"Od: Mama Oliwki xd" : Przyjdź do mnie jak znajdziesz chwilkę. Znalazłam coś co mogłoby cię zainteresować ".
Zdziwiona wiadomością w szybkim tempie wstałam, ogarnęłam się i wyszłam.  W międzyczsie napisałam do Remka wiadomość informując go gdzie jestem i kiedy wrócę. Po około 10 minutach byłam już pod domem Pani Tomczak. 
- Dzień dobry - mruknęłam wchodząc do środka. 
- Cześć Julka- odparła kobieta. 
- Odważyłam się dziś wejść do pokoju Oliwki. Stwierdziliśmy z mężem że oddamy jej rzeczy do ośrodka opiekuńczego na Legnickiej - mówiła jednocześnie zaparzając kawę. 
- Na pewno cieszy się z państwa decyzji - stwierdziłam. Oliwka zawsze była dobrym i pomocnym człowiekiem.  Często odwiedzała ten ośrodek więc nie dziwię się że akurat tam trafią jej rzeczy. 
- W to nie wątpię , ale kiedy sprzątałam jej szafę , w kącie między ubraniami znalazłam pudełko. Poczekaj przyniosę je - powiedziała znikając gdzieś w głębi domu. Po chwili wróciła trzymając w rękach czerwone pudełko po butach. 
- Tu jest napisane że to dla ciebie - poinformowała podając mi je. Postanowiłam nie otwierać go przy kobiecie. 
- Dziękuję. Muszę już iść , do widzenia - mruknęłam kierując się do drzwi. 
- Do zobaczenia - odparła po czym wyszłam. W ekspresowym tempie dotarłam do domu. Remek nadal spał. Nie chcąc mu przeszkadzać zamknęłam drzwi do pokoju i zeszłam na dół do salonu.  Położyłam pudełko przed sobą otwierając je. Na odwrocie zamknięcia widniał napis "przepraszam że nigdy nie powiedziałam ci tego w twarz" . Zajrzałam do środka dostrzegając masę kopert podpisanych datami. Sięgnęłam po pierwszą lepszą kopertę. Powoli otworzyłam ją i włożyłam rękę do środka wyciągając z niej niewielką karteczkę na której było napisane :
25.03.2014
"Czy ty zawsze musisz gadać tylko o sobie?  Nie każdy ma ochotę słuchać o tym jaki to masz zajebisty dom, ogród, samochód i buty na nogach." 
Niedowierzając w to co było tam napisane sięgnęłam po kolejną kopertę.
12.10.2015
"Człowieku jaka z ciebie wredna suka! 
Rozumiem że masz gorszy dzień ale wyżywanie się na każdym dookoła na pewno ci nie pomoże. Poza tym dzięki za zjebanie rozmowy z Damianem! Pierwszy raz w życiu miałam okazję porozmawiać z nim normalnie a ty jak zawsze musiałaś się wpierdolić" 
Łzy napłynęły mi do oczu. Na prawdę byłam aż tak złą przyjaciółką? Wyjęłam kolejną kopertę z pudełka. 
12.02.2016
"Mam nadzieję że jesteś szczęśliwa ze swoim nowym przyjacielem! Zadzwoń do mnie jak już sobie o mnie przypomnisz... Nawet nie wiesz jak bardzo jestem o niego zazdrosna" 
Po przeczytaniu tej wiadomości strużki łez spływały po moich policzkach. Nie byłam w stanie więcej czytać. Otarłam łzy biorąc pudełko do ręki i kierując się do pokoju.  Po cichu weszłam do środka i schowałam karton do komody. Wychodząc z pokoju trzasnęłam drzwiami. Wróciłam do salonu ponownie zalewając się łzami. Położyłam się na łóżku zastanawiając się dlaczego nigdy nie powiedziała mi tego w twarz.  Przecież ja zawsze mówiłam jej co mnie bolało więc dlaczego ona dusiła to wszystko w sobie i pisała na jakichś debilnych karteczkach?
Usłyszałam skrzypienie schodów co oznaczało że Remek już wstał.
- Hej księżniczko - przywitał się idąc do kuchni. Nie odpowiedziałam. Nie chciałam żeby słyszał mój łamiąc się głos. Chłopak jednak nie dał za wygraną i ruszył w moją stronę.
*Remek*
Podszedłem bliżej dziewczyny dostrzegając rozmazany tusz do rzęs na jej policzkach.
- Co się stało? - zapytałem przejęty siadając obok niej. Dziewczyna bez słowa wtuliła się we mnie.
- O...Oliwka mnie...e ni...nienawi...dziła-wydukała.
- Słońce to była twoja przyjaciółka. Ona cie kochała - mruknąłem przytulając ją. Czarne plamy z jej tuszu odbiły się na mojej koszulce , ale jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało.
-Tyl...ko u...udawała - bełkotała przez łzy.
- Julka uspokój się proszę. Skąd możesz to wiedzieć?- zapytałem a ta bez słowa wstała i poszła na górę po chwili wracając z jakimś pudełkiem. Położyła je przede mną.
- Sam zo...bacz- powiedziała pociągając nosem. Otworzyłem pudło rzucając okiem na jego zawartość. Było tam na prawde dużo różnych kopert. Wziąłem jedną do ręki wyjmując z niej zawartość.  W środku był jakiś liścik.
20.02.2016
"Nikt przecież nie może mieć tego co ty! 
Niezłą szopkę dzisiaj odjebałaś z tą koszulą. Niedługo będziesz miała problemy ze ktoś tak samo jak ty oddycha! Pomyślałabyś czasem zanim coś powiesz...  No ale przecież po chuj myśleć? Lepiej doprowadzić dziewczynę do płaczu" 
Byłem zaskoczony treścią tego listu. Schowałem wiadomość z powrotem do koperty a następnie do pudełka. Wziąłem karton do ręki i skierowałem się do kuchni. Otworzyłem okno wyrzucając za nie kuferek wraz z jego zawartością.
- Co ty robisz? - wrzasnęła Julka zrywając sie na równe nogi.
- Nie będziemy trzymać w domu rzeczy przez które płaczesz - mruknąłem zamykając okno. Podszedłem do dziewczyny ponownie ją przytulając.
- Remik...  Kręci mi się w głowie - mruknęła. Spojrzałem na nią zauważając krew lecącą z jej nosa. Pociagnąłem dziewczynę w stronę kanapy następnie sadzając ją na niej i pochylając jej głowę lekko do przodu. Pobiegłem do kuchni wyjmując z zamrażarki kostki lodu po czym wróciłem do dziewczyny i przyłożyłem lód do jej nosa. Po kilkunastu minutach krwotok ustąpił.
- Skąd to się wzięło? - zapytała.
- Nie mam pojęcia skarbie, ale mam nadzieję że się już nie powtórzy - odparłem.
----------------------
Hej!
No...  Trochę się pozmieniało :D mądry człowiek podpowiedział mi że dzięki temu tekst będzie bogatrzy. Miał rację?
Piszcie w komentarzach jak wam się podoba i czy zostajemy przy dwóch perspektywach czy wracamy do jednej!

Soclaj media :
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 Ruuuuudolf
Facebook 👉 Facebook.com/JulKa1416
Snapchat 👉 kukus_15
Trzymajcie się! 💗

środa, 18 maja 2016

Rozdział #16

*3 tygodnie później *
Obudziły mnie nieprzyjemne dźwięki budowy niedaleko mojego domu. 
- Zajebie was kiedyś przysięgam - zaklęłam pod nosem. Odwróciłam się na drugi bok dostrzegając że Remka nie ma obok mnie. 
 Niechętnie wstałam z łóżka i ruszyłam w poszukiwania chłopaka. Okazało się że siedzi w salonie na dole i kradnie moje
Wi-Fi. Powoli podeszłam do kanapy rozsiadając się wygodnie obok Remka.
- Dzień dobry - mruknęłam zaspana tuląc głowę do jego ramienia.
- Hej skarbie - odparł całując mnie w czoło.
- Od kiedy ty wstajesz tak wcześnie? - zapytałam.
- Od kiedy ci debile na budowie bawią się wkrętarkami o 7.00 rano- mruknął niezadowolony.
- Mnie też obudzili - powiedziałam.
- Obudzili cię? No i mają przejebane - stwierdził po czym wstał i ruszył do drzwi.
- Nie chce nic mówić,  ale ubierz się zanim wyjdziesz- zaśmiałam się. Chłopak stał pod drzwiami w samych bokserkach.
- Chciałbym ale ktoś ukradł moją koszulkę - mruknął wskazując na moją "piżamę".
- Ty myślisz że ja ci ją oddam? W życiu! - skrzyżowałam ręce zasłaniając koszulkę.
- To pójdę bez. Twoja sąsiadka od jakiegoś czasu się na mnie patrzy. Przynajmniej ona się ucieszy - powiedział zadowolony łapiąc za klamkę.
- Wyjdziesz z tego domu , a spotkamy się u adwokata - zagroziłam.
- Już mi adwokatem grozisz? - zaśmiał się.
- Nie mam innego wyjścia - usmiechnęłam się wrednie po czym wstałam i poszłam do kuchni. Wiedziałam że chłopak nie odpuści sobie przywileju patrzenia na mój tyłek.
- Cofam to. Możesz zostać w tej koszulce - wymamrotał podchodząc bliżej mnie. Objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.  Delikatnie musnął moje wargi swoimi. Powoli zjeżdżał z pocałunkami na szyję wiedząc że tym ruchem całkowicie mnie obezwładni. Cichy jęk wydostał się z moich ust czując rozkosz jaką dawały mi jego pieszczoty. Ręka chłopaka wylądowała pod moją koszulką.  Kreślił palcem różnego rodzaju wzorki na moim brzuchu. Było cudownie jednak zabawa skończyła się kiedy jego ręka zaczęła zbliżać się moich piersi. Momentalnie powróciłam do żywych blokując swoją ręką trasę dłoni chłopaka.
- Jeszcze nie teraz - wyszeptałam lekko speszona. Remek spojrzał na mnie dając ostatniego już buziaka.
- Idź się ubierz - Uśmiechnęłam się słysząc te słowa. Bez słowa wykonałam polecenie chłopaka idąc na górę.
~*~
Znaczną część dnia spędziliśmy w domu nic nie robiąc. Nasze ciekawe zajęcie przerwał jednak telefon Remka.
- No?  ...  A kiedy? ... No spoko ... Elo - tak mniej więcej wyglądała jego rozmowa.
- Chodź idziemy- zwrócił się do mnie wstając z łóżka.
- Gdzie? - zapytałam zdziwiona.
- Ponudzić się gdzie indziej - zaśmiał się.  Kiwnęłam twierdząco głową podnosząc się do pionu. Zeszliśmy na dół po czym ubraliśmy kurtki i buty i wyszliśmy z domu. Po około 20 minutach byliśmy w dobrze znanym mi miejscu. Tutaj Remek zabrał mnie na pierwszym spotkaniu. Tym razem nie było tu tak brudno i zamiast pięćdziesięciu osób na całym terenie , przy stoliku siedziała piątka ludzi. Powolnym krokiem ruszyliśmy w ich kierunku. Podchodząc bliżej zauważyłam dużą ilość alkoholu na stoliku jak i pod nim. Remek przywitał się ze wszystkimi chwilę później oboje zajęliśmy miejsca przy stole. Większą część wieczoru spędziłam milcząc i przyglądając się rozbawionemu Remkowi. Z czasem jednak zaczęło robić się coraz zimniej,  a ja byłam coraz bardziej zmęczona.
- Idziemy już? Starczy ci na dzisiaj - mruknęłam szturchając chłopaka.
- Jeszcze chwila - odparł.
- To sobie tutaj siedź te chwile. Mi jest zimno i jestem zmęczona. Idę do domu - powiedziałam niezadowolona wstając z krzesła i kierując się do wyjścia z posesji. Chłopak na początku nie wiedział co się dzieje jednak po chwili ocknął się i pobiegł za mną.
- Sama nigdzie nie pójdziesz - oznajmił łapiąc mnie za nadgarstek.
- Tu nie będę siedzieć. Chce iść do domu i tam właśnie pójdę - warknęłam wyrywając rękę z uścisku Remka.
- Poczekaj chwilę.  Zaraz będę - powiedział po czym poszedł w stronę towarzystwa po chwili wracając ze swoją kurtką.  Bez słowa wracaliśmy do domu. Panującą wokół ciszę postanowił przerwać Remek.
- Zimno ci. Weź kurtkę - mruknął podając mi ją.
- Nie dzięki - odparłam.
- Jak ci proponuje kurtkę to masz ją wziąć! Co ty filmów nie oglądasz? - uniósł się,  a ja zaczęłam się śmiać. Wzięłam od niego kurtkę nie chcąc żeby było mu przykro czy coś.  Nie wiadomo co może mu odbić kiedy ma w sobie półtora litra alkoholu. Znów zapadła cisza i znów Remek postanowił ją przerwać.
- Ej Julka Brawo ty - śmiał się.
- No brawo ty kuźwa - mruknęłam czując na sobie wzrok sąsiadów.
- Boże jaka ty jesteś. Telewizji nie oglądasz? Jak ja mówię brawo ty to ty masz powiedzieć brawo ja czy to jest trudne - znów się uniósł. Wybuchłam śmiechem , a chłopak patrzył na mnie jak na głupią.
- No to brawo ty - powtórzył.
- Brawo ja - wydusiłam przez śmiech.
W takiej wesołej atmosferze wróciliśmy do domu. Poczłapaliśmy na górę i od razu obaj padliśmy że zmęczenia.
------------------
Hej!
No i mamy kolejny rozdział ;)!
Mam nadzieję że się podoba i że ktoś go skomentuje.
Szczerze mówiąc tracę chęci do pisania widząc 20 , 25 wyświetleń pod rozdziałem kiedy dawniej było ich po 150 :(
Z komentarzami też jest słabo...
Jest w ogóle sens to pisać skoro nikt tego nie czyta?

Social media pod poprzednim rozdziałem...
Pa :)

środa, 11 maja 2016

Rozdział #15

Obudziłam się na czymś znaczenie twardszym niż poduszka,  na której zasypiałam. Otworzyłam oczy dostrzegając że spałam wtulona w klatkę piersiową chłopaka. No tak,  to było do przewidzenia... Chłopak jeszcze spał. Powoli wstałam z łóżka nie chcąc go budzić. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na wyświetlacz.
4 nieodebrane połączenia od "Barteł :>" 
- Teraz niech spada - warknęłam cicho pod nosem. Ponownie spojrzałam na chłopaka dostrzegając że jego powieki zaczęły drgać chwilę później ukazując jego śliczne czekoladowe oczy jednak ten od razu zasłonił je ręką.
- Która jest godzina? - wymamrotał zaspany.
- 7.30 - odparłam.
- Spać! - powiedział stanowczo odwracając się na drugi bok.
- Ja się już wyspałam - mruknęłam.
- Julka proszę cię nie denerwuj mnie od rana.  Idź spać - powiedział.
- Sam sobie idź spać! - chłopak chyba posłuchał mojej komendy bo chwile później mogłam usłyszeć ciche pochrapywanie. Powoli wstałam i starając się nie zrobić hałasu wyszłam z jego domu. Po kilkunastu minutach byłam już w swoim domu. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie i przyglądałam Bartkowi robiacemu śniadanie. Ku mojemu zaskoczeniu w ogóle nie miał do mnie pretensji i nawet nie pytał gdzie byłam. Ciszę w domu przerwał dźwięk mojego telefonu oznaczający ze dostałam wiadomość.
Od "Remik <3" słodko spałaś ❤
Przeczytałam tę wiadomość kilkanaście razy. Nie rozumiałam z niej kompletnie nic pomimo tak prostej treści. Poszłam do swojego pokoju z zamiarem wyjścia na balkon. Fala chłodnego powietrza rozbiła się o moją twarz od razu po przekroczeniu drzwi. Przypomniał mi się incydent z tą dziewczynką sprzed kilku miesięcy.  Spojrzałam na swoje ręce pokryte masą blizn. Mimowolnie po moich policzkach spłonęło kilka łez. Usiadłam w kącie i zaczęłam się zastanawiać nad sensem tego wszystkiego.  Po długim namyśle doszłam do wniosku że powiem Remkowi wszystko co do niego czuje. Usłyszałam Warkot silnika po chwili dostrzegając samochód Bartka odjeżdżający spod domu.  W szybkim tempie wstałam i zeszłam na dół.  Na stole stało śniadanie i jakaś karteczka.  Podeszłam bliżej żeby zobaczyć co jest na niej napisane.

" Nie chciałem przerywać twojego intensywnego myślenia , bo w końcu to się rzadko zdarza
Zjedz coś zanim wyjdziesz,  klucze w drzwiach 
Będę po południu! 
Bartek"
Spojrzałam na drzwi aby upewnić się że klucze są na swoim miejscu.  Zjadłam przygotowany przez brata posiłek i odniosłam talerzyk do kuchni.  Założyłam buty i kurtkę,  zamknęłam dom i ruszyłam w kierunku nowego domu mojej przyjaciółki.  Pomimo tego że nie ma jej już ze mną i tak jest jedyną osobą, z którą mogę porozmawiać od serca. Po około 10 minutach byłam już na cmentarzu.  Szłam chodnikiem między alejkami aż w końcu dotarłam do grobu Oliwki. Do moich oczu napłynęły łzy, które rozpoczęły wędrówkę po mojej twarzy. Usiadłam na małej ławeczce obok nagrobku.
- Chciałabym żebyś tu była...  Bo ja znów sobie nie radzę. Nie wiem co mam zrobić żeby było dobrze!  Zawsze jest coś nie tak...  Zawsze!  Ja go kocham,  a ma mnie za przyjaciółkę...  Pomóż mi błagam- mówiłam cicho ksztusząc się własnymi łzami. Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu.  Odwróciłam się widząc są sobą starszą kobietę.
- Przepraszam,  nie chciałam podsłuchiwać. Powinnaś powiedzieć chłopakowi co do niego czujesz. Jestem przekonana że on widzi w tobie kogoś więcej niż tylko przyjaciółkę. Spróbuj - powiedziała po czym odwróciła się z zamiarem odejścia.
- Ale skąd pani to wie? - zapytałam ocierając łzy.
- Po prostu wiem. Zaufaj mi - odpadła odchodząc. Spojrzałam na grób przyjaciółki delikatnie się uśmiechając. Wstałam z ławki i skierowałam się w stronę domu Remka. Niedługo potem byłam już na miejscu. Po cichu weszłam do środka i ruszyłam do jego pokoju.  Chłopak grzebał coś przy telewizorze.  Bez słowa podeszłam do niego gwałtownie wpijając się w jego usta.  Chłopak z początku zdezorientowany po chwili objął mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie. Jego wargi leniwie sunęły po moich dając mi tym ogromną rozkosz. To było po prostu cudowne uczucie. Drzwi do pokoju chłopaka otworzyły się,  a do środka weszła jego babcia. Momentalnie oderwaliśny się od siebie spoglądając na kobietę. Patrzyła na nas ze zdziwieniem i zawstydzona opuściła pomieszczenie. Popatrzeliśmy na siebie z Remkiem i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Kocham cię głupku wiesz? - mruknęłam tuląc się do klatki piersiowej chłopaka.
- Ja ciebie też kocham - odparł całując mnie w głowę.
I tak spędziliśmy resztę dnia i cały następny miesiąc...  Razem.
----------------
Hej!
Dobiliśmy równych 15 rozdziałów! Bardzo się cieszę że tyle już tyle że mną wytrzymałyście i...  Ciśniemy do 30!

Swoją drogą ciekawostka 😂 W dzień w który nam wybiło 15 rozdziałów , Remkowi wybiło 2.000.000 subskrypcji! ❤ z całego serduszka gratuluje! 😍😍👌

No a my mamy big low 😏 zapraszam do oddawania swoich opinii w sekcji komentarzy!  😁

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

KOMENTARZE KARMIĄ WENE I MOJE UZALEŻNIENIE ❤

SOCIAL MEDIA :
ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Facebook 👉 Facebook.com/JulKa1416
Snapchat 👉 kukus_15

Do następnego 😘😘

Rozdział #14

Wzrok chłopaka utkwił na moich ustach. Jedynie na chwilę spojrzał mi w oczy jakby prosząc o zgodę na wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Uśmiechnęłam się delikatnie czując jego wargi na swoich. No ale oczywiście nic nie trwa wiecznie i te piękną chwilę musiał przerwać mój telefon.  Remek niechętnie odsunął się ode mnie,  a ja zażenowana sytuacją wyjęłam telefon z kieszeni. Dzwonił nie kto inny jak mój kochany brat.
- Czego? - warknęłam do słuchawki. 
- Grzeczniej trochę.  Wychodzę. Klucz do domu masz pod wycieraczką - oznajmił po czym się rozłączył. Spojrzałam na chłopaka, który był tak samo zawstydzony jak ja. 
-To może...  Wracajmy już - wydukał podchodząc do pojazdu. Pomógł mi wsiąść po czym odpalił maszynę i ruszył.  Po kilkunastu minutach byliśmy już pod moim domem.  Bez słowa pożegnania zsiadłam z Quada i ruszyłam w kierunku swojego domu. Warkot silnika ucichł co oznaczało że chłopak zgasił maszynę. Zdziwiona odwróciłam się w jego stronę posyłając mu pytajace spojrzenie , ale ten tylko głupio się uśmiechnął. Zignorowałam jego zachowanie i wróciłam do poszukiwań klucza,  którego nie było pod wycieraczką jak mówił Bartek.  Wyjęłam telefon z kieszeni z zamiarem zadzwonienia do brata i zapytaniem o zgubę jednak jedyne co usłyszałam to "Numer poza zasięgiem" .
- Idiota - zaklęłam pod nosem.  Panująca wokół cisza informowała mnie że Remek dalej jest przed moim domem. Zrezygnowana usiadłam na schodach.
- Co ty tu jeszcze robisz?- mruknęłam poirytowana.
- Nie wiem- uśmiechnął się - a ty czemu nie wchodzisz do domu? - dodał.
- Klucza nie mam, a okien nie wybije- odparłam sarkastycznie.
- No ale zaraz będzie ciemno , a jak jest ciemno to i zimno - stwierdził.
- No brawo ty! Ale co ja mam zrobić? Muszę czekać na Bartka - mruknęłam cicho.
- Nie musisz! Nie będziesz siedzieć tutaj całą noc aż on łaskawie wróci- podniósł głos.
- Nie krzycz. W takim razie co proponujesz?- zapytałam.
- Idziesz ze mną - uśmiechnął się.
- Bartek się wkurwi. Nie idę - protestowałam.
- Nie wkurwi się , bo sam mi kazał się tobą zająć- uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Czyli gdyby ci nie kazał zostawiłbyś mnie tu samą i poszedł w chuj tak? - Skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Typowa kobieta.  Zawsze znajdzie powód do kłótni. Nie,  nie zostawiłbym cię tu samej- mruknął.
- O jak miło- uśmiechnęłam się sarkastycznie.
- Idziesz sama czy mam po ciebie przyjść? - zapytał.
- Zostaje tutaj! - odparłam. Chłopak ciężko westchnął po czym zsiadł z Quada i skierował się w moją stronę.  Widząc że odległość między nami się zmniejsza w szybkim tempie wstałam i pobiegłam za dom , a chłopak ruszył za mną. Schowałam się za dość dużym krzakiem.
- Jeśli myślisz że cię nie widzę to jesteś w błędzie- zaśmiał się podchodząc bliżej mnie.  Nim zdążyłam się ruszyć zostałam uwięziona w mocnym uścisku Remka.
- Puść mnie! Zadzwonię po W11 i się skończy! - śmiałam się.
- A ja zadzwonię na policję jak nie przestaniecie krzyczeć - usłyszeliśmy głos mojego sąsiada.
- No i masz swoje W11 - mruknął chłopak ciagnac mnie w stronę Quada. Nie miałam już siły protestować. Pół godziny później siedziałam już w pokoju chłopaka.
- No to co robimy? - zaśmiał się siadając obok mnie.
- Nie wiem...  Oglądamy "50 twarzy Greya" - spojrzałam na niego po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Nigdy więcej! - zaprotestował.
- No to co robimy? - powtórzyłam jego pytanie.
- Gramy! - wskazał na PlayStation. I w taki sposób spędziliśmy równe trzy godziny na oszukanej walce w fifie15.
- Kurwa no nie! Ja tak nie gram! - wrzasnęłam rzucając padem o łóżko.
- Co ja mam ci powiedzieć no?  Bóg fify jest tylko jeden! - zaśmiał się a ja walnęłam go w ramię. Spojrzałam na zegarek,  który wskazywał północ. Wzięłam telefon i wkręciłam numer do brata , ale ten nadal nie odbierał.
- A ten nadal ma mnie w dupie , a potem będą problemy ze to ja się włócze po nocach - warknęłam sama do siebie.
- Czyli zostajesz u mnie do jutra! - wrzasnął uratowany.
- Pewnie! I pójdę spać do łazienki! Remek nie... - mruknęłam.
- Nie ma nie! Zostajesz tu i koniec - powiedział stanowczo.
- W takim razie idę spać , bo na pewno nie bede znów się wkurwiać przy tej chorej grze. Dobranoc - mruknęłam tuląc głowę do poduszki.
--------------------
Hej!
No więc jestem! Naładowana pozytywną energią!
Jak widzicie miłość kwitnie 😏😏
Koniecznie piszcie czy rozdział wam się spodobał! Sekcja komentarzy nie może być pusta!!!! Karmcie moje uzależnienie 😂
Kolejny rozdzial dzisiaj or jutro ❤
Social Media :
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Facebook 👉 Facebook.com/JulKa1416
Snapchat 👉 kukus_15 

niedziela, 1 maja 2016

[NIE] Rozdział #14

"-Gdzie ty byłaś? - zapytał przejęty gdy mnie zobaczył.
- Na spacerze. Jakoś musiałam zabić czas czekając na ciebie ponad pół godziny - mruknęłam akcentujac ostatnie trzy słowa. Zrobiłam krok w jego stronę niezdarnie potykając się o niewielki kamień , jednak chłopak szybko zareagował i uchronił mnie od upadku. Jego twarz była niebezpiecznie blisko mojej. Czułam jego oddech na swoich policzkach i cholernie bałam się tego co zaraz się wydarzy"....

Ta... I na tym ostatnio skończyliśmy 😊
Zgubiłam gdzieś wenę (może w pustej sekcji komentarzy) i nie wiem co dalej...  I z tego tytułu biorę urlop i uciekam gdzieś pomyśleć... Nie widzę sensu pisać rozdziałów na siłę , a biorąc pod uwagę moje aktualne samopoczucie na pewno wszystkich bym zabiła i byłby epilog... A ja chce się jeszcze trochę pobawić 😊 zresztą i tak mam wrażenie że każdy ma wyjebane na to co tu robię...

Nie pytajcie kiedy wrócę... Może za tydzień,  może za miesiąc albo za rok... Nie wiem 😔
Jak wrócę to będę 👍👌
Trzymajcie się mordki...

czwartek, 28 kwietnia 2016

Rozdział #13

*trzy miesiące później*
Od czasu śmierci Oliwki minęło sporo czasu. Dzięki wielu staraniom Remka i Bartka pogodziłam się z myślą że ona już nie wróci.  Sąd uznał Martynę winną zabójstwa i skazał  na umieszczenie w zakładzie karnym na okres siedmiu lat. Tamten rozdział uważam za zamknięty.
~*~
Dziś miałam znów uczyć się jazdy na Quadzie z Remkiem.  Wstałam około godziny 9.00 i pierwszy raz od dawna podniosłam się z łóżka z uśmiechem na twarzy. Podeszłam do szafy ukradkiem spoglądając na drzwi balkonowe, za którymi świeciło słońce.  Termometr w moim telefonie wskazywał wysoką temperaturę więc zdecydowałam że dziś założę sukienkę.  Wzięłam ją do ręki i poszłam do łazienki. Ubrana zeszłam na dół gdzie zastałam Bartka robiącego śniadanie.
- Hej - mruknęłam siadając przy stole.
- No cześć - powiedział  dalej wpatrując się w naleśniki. Odblokowałam swój telefon z zamiarem napisania wiadomości do Remka.
Do "Remik <3" : wstałam!  To o której? :)
Od "Remik <3": brawo ty!  O 11.00 :P 
Do "Remik <3": Brawo ja xD okey
Zegarek wskazywał godzinę 10.30 . Bartek w końcu podał mi upragnione śniadanie.  Usiadł obok mnie uważnie mi się przyglądając.
- Dlaczego się patrzysz? - zapytałam biorąc kolejny kęs naleśnika.
- Bo wyglądasz jakoś inaczej- odparł.
- W sensie? - zaśmiałam się
- Tak jakoś ładniej - uśmiechnął się głupio.
- Czyli wcześniej byłam brzydka tak? - udałam oburzenie krzyżując ręce na piersiach.
- Nie o to mi chodziło - mruknął cicho lekko zakłopotany , a ja zaczęłam się śmiać. Odniosłam pusty talerzyk do kuchni.
- Idę! Wrócę jak będę! - oznajmiłam zakładając buty po czym wyszłam. Droga do domu chłopaka nie zajęła mi długo. Po mniej więcej 10 minutach byłam na miejscu. Od wejścia przywitał mnie Kampi.
Skierowałam się dalej w głąb posesji w poszukiwaniu Remka. Chłopak leżał na hamaku. Podeszłam bliżej niego po chwili zdając sobie sprawę że śpi.
- Wstawaj! - wrzasnęłam, a Remik zerwał się o mało nie spadając z hamaku.  Wybuchłam głośnym śmiechem,  którego nie mogłam opanować. Chłopak odwrócił się do mnie plecami udając obażonego.
- Nie obrażaj się no Remek - mruknęłam przytulając go.
- Proszę mnie puścić- powiedział obojętnie , a ja przytuliłam go jeszcze mocniej.
- Proszę mnie puścić - powtórzył trochę głośniej,  ale zignorowałam jego prośbę. Chłopak wstał uwalniając się z mojego uścisku.
- To ja też się obrażam-mruknęłam siadając na krzesełku.
- A ty się obrażasz ponieważ? - zaśmiał się.
- Ponieważ ty się obraziłeś na mnie - odparłam bez emocji. Remek bez słowa usiadł obok mnie.
- No nie obrażaj się no Julka - powtórzył moje wcześniejsze słowa , na które nie zareagowałam.  Zapadła nieprzyjemna cisza.
- To idziemy jeździć? - uśmiechnęłam się.
- Już się nie fochasz? - zapytał.
- Już mi przeszło, chodź! - złapałam go za rękę ciągnąc w stronę Quada.
- Masz zamiar jeździć w sukience? - zaśmiał się.
- Masz zamiar jeździć bez koszulki? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.  Oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Nie będziesz jeździć w sukience- ton z jakim wypowiedział to zdanie był poważny i stanowczy.
- Bo? - spytałam lekko zdrażniona.
- Bo będzie ci zimno i będziesz chora- mruknął. Zdenerwowana ruszyłam w kierunku wyjścia.
- Gdzie ty idziesz? - zapytał łapiąc mnie za rękę.
- Przed siebie - odparłam bez emocji.
- Nie obrażaj się - uśmiechnął się szeroko.
- Nie obrażam - powiedziałam próbując uwolnić rękę z jego uścisku.
- No dobra chodź - mruknął cicho lekko ciągnąc mnie w stronę maszyny.
- Jej! - krzyknęłam radośnie.
- Ale jak będziesz chora to nie to mnie miej pretensje!  - poinformował pomagając mi wsiąść na Quada.
 ~*~
Po 10 minutach jazdy byliśmy już w lesie.
- Idź sobie tam usiądź , a ja sobie pojeżdżę - zaśmiał się wskazując na pobliski ogromny kamień leżący pod drzewem.
- Ale chamsko - walnęłam go w ramię po czym zeszłam z Quada i skierowałam się w strone kamienia.
Chłopak jeździł prawie pół godziny.  Zdenerwowana siedziałam na kamieniu czekając aż łaskawie do mnie wróci. Po kolejnych kilku minutach bezczynnego siedzenia postanowiłam się przejść.
- Oby cię kurwa kamery nagrały... Płać mandaty bogaczu jebany - klnęłam pod nosem słysząc w oddali Quada. Po jakichś kolejnych 20 minutach wróciłam do swojego kamienia. Wyryłam na nim szkłem swoje imię więc jest mój.  Chłopak stał koło maszyny grzebiąc coś w telefonie.
- Gdzie ty byłaś? - zapytał przejęty gdy mnie zobaczył.
- Na spacerze.  Jakoś musiałam zabić czas czekając na ciebie ponad pół godziny - mruknęłam akcentujac ostatnie trzy słowa. Zrobiłam krok w jego stronę niezdarnie potykając się o niewielki kamień , jednak chłopak szybko zareagował i uchronił mnie od upadku. Jego twarz była niebezpiecznie blisko mojej.  Czułam jego oddech na swoich policzkach i cholernie bałam się tego co zaraz się wydarzy.
--------------------------------------------------
Hej słoneczka!
Nie spokojnie nie zapomniałam o was! Po prostu rozdziały będą teraz mniej więcej raz w tygodniu,  bo muszę poogarniać parę spraw.
Mam nadzieję że rozdział wam się podoba :) wszystkie opinie proszę pisać w sekcji komentarzy :P
Pamiętaj że...
Komentarze karmią wenę i moje chore uzależnienie czytania waszych opinii! 
Czytasz = komentujesz
Komentujesz = motywujesz

Social media 
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 Facebook.com/JulKa1416
To do następnego!  😘

środa, 20 kwietnia 2016

Rozdział #12

Dziewczyna nie zdążyła zareagować na czas. Dwa naboje wbiły jej się w klatkę piersiową powalając ją na ziemię. Wokół jej ciała utworzyła się kałuża krwi.  Wszyscy patrzyli na nas z osłupieniem. Podbiegłam do Oliwki wykonując wszystkie etapy pierwszej pomocy,  których nauczyłam się na EDB. Dziewczyna oddychała , ale była nieprzytomna.
- Niech ktoś kurwa wezwie karetkę!- wrzasnęłam , a po chwili słyszałam jak ktoś za mną wykonuje telefon na pogotowie. Szpital był niedaleko więc po kilku minutach karetka była już na miejscu.
- Kim jest ta dziewczyna?  - zapytał jeden z ratowników przenosząc Oliwkę na nosze.
- Oliwia Tomczak - wydukałam przez łzy.
- Proszę powiadomić jej rodziców. Bierzemy ją do szpitala na Wojska polskiego- powiedział drugi po czym zamknął drzwi karetki. Pokiwałam twierdząco głową.  Usiadłam na schodach i zalana łzami patrzyłam na odjeżdżającą karetkę.
**Kilka dni później **
Oliwia nadal nie wybudziła się ze śpiączki.
Lekarze dają małe szanse na to że przeżyje, ale ja wiem że z tego wyjdzie. Musi!
W pośpiechu wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wzięłam byle jakie ubrania nie zwracając uwagi na to czy będą one do siebie pasować. W szybkim tempie złożyłam wybrane ciuchy,  wzięłam telefon i zeszłam na dół. Ubrałam buty i kurtkę i wyszłam z domu. Po 5 minutach byłam już w szpitalu. Na krzesełkach przy sali dziewczyny siedziała jej mama. Gdy podeszłam bliżej dostrzegłam że płacze.
- Pani Basiu co się stało? - zapytałam przejęta siadając obok niej,  a kobieta zaczęła płakać jeszcze bardziej.
- Czy ty wiesz kto mógł jej to zrobić? - wydusiła przez łzy.
- Wiem- odparłam wyciągając telefon z kieszeni. Pokazałam mamie Oliwki smsy z groźbami.
- Zgodzisz się porozmawiać z Policją? - zapytała wyjmując z torebki chusteczkę.
- Pewnie że tak , ale... To dlatego pani płacze? - mruknęłam cicho, a kobieta znów wybuchła płaczem.
- Oliwka... Ona nie żyje - wybełkotała po czym wstała i pobiegła do łazienki.
- Nie!  To jest kurwa niemożliwe! Ona nie może! Musi żyć! Jak ja mam żyć bez niej?! - wrzeszczałam sama do siebie również wybuchając płaczem. W jednym momencie moje życie się rozjebało. Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Ta szmata mi za to zapłaci.
Po kilkunastu minutach siedzenia na szpitalnym krześle wróciłam do domu. Straciłam ochotę na wszystko.  Nie chciało mi się jeść, pić, spać...  Nie chciało mi się żyć.
Kolejne kilka dni spędziłam zamknięta w swoim pokoju. Nie jadłam, nie spałam. Jedyne co robiłam to płakałam i się cięłam. Nie byłam w stanie iść nawet na pogrzeb. Bartek i Remek wiele razy próbowali dostać się do środka jednak bezskutecznie.
Dziś mija równy tydzień od śmierci Oliwki. Na dziś zaplanowałam sobie datę powrotu do przyjaciółki.  Dziś chciałam zakończyć swoje nędzne życie bez Oliwii. Wzięłam do ręki szkolny cyrkiel,  którym od tygodnia wykonywałam cięcia na nadgarstkach, udach i brzuchu. Dziś jednak zamierzałam przeciąć nim sobie jedną z głównych żył. Podniosłam wzrok ostatni raz rozglądając się po swoim pokoju. Drzwi balkonowe otworzyły się uderzając o ścianę tworząc tym samym przeciąg w pomieszczeniu.  Wstałam z podłogi żeby je zamknąć przy okazji wyglądając na zewnątrz. W kącie siedziała skulona mała zapłakana dziewczynka.  Zdezorientowana przetarłam oczy niedowierzając w to co widzę.  Powolnym krokiem podeszłam i usiadłam obok dziecka.
- kim jesteś? Mruknęłam cicho spoglądając na nią.
- Masz w tej chwili wsiąść się w garść i przestać się ciąć bo to ci jej nie przywróci! Masz zacząć normalnie jeść i masz być szczęśliwa z nim!  Ona sobie poradzi! A teraz przynieś mi coś do picia- wrzasnęła. Spojrzałam na nią zdezorientowana powoli analizując kazde jej słowo. Powoli wstałam kierując się do do pokoju po napój. Gdy wróciłam na balkon jej już nie było.
- Oliwka...- wymruczałam pod nosem wracając do pokoju. Wyrzuciłam cyrkiel do kosza po czym wyszłam z pokoju. Zeszłam do salonu ,w którym siedział Bartek z Remkiem. Po cichu podeszłam do brata i mocno go przytuliłam.
- Nigdy więcej mi tak nie rób- mruknął obejmując mnie. Pocięty nadgarstek dał o sobie znać strasznie boląc. Schowałam rękę za plecy w obawie ze zacznie ponownie krwawić. Nie umknęło to uwadze Remka który z zaskoczenia podwinął rękaw mojej bluzy ukazując ślady po cięciach. Oboje spojrzeli na mnie smutnym wzrokiem,  a mnie zalało poczucie winy.
----------------------------------------------
Hej!
Tak wiem długo mnie nie było przepraszam... Po prostu nie miałam pomysłu na rozdział :( bardzo dziękuję anonimowi z Aska , który podpowiedział mi co napisać! 😘😘
Mam nadzieję że rozdział wam się podoba!  Zapraszam do oddawania swoich opinii w sekcji komentarzy.
Pamiętajcie że komentarze motywują i karmią wenę! :)
 Social media 
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 Facebook.com/JulKa1416

M

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rozdział #11

Przebudziłam się około godziny 19.00. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na wyświetlacz.  17 nieodebranych połączeń od "Remek :3" , 5 wiadomości  od "Remek :3" 1 wiadomość od "numer prywatny"  Postanowiłam najpierw odczytać  wiadomość od jego dziewczyny.
Od "Numer prywatny": Miał o tobie zapomnieć szmato. Ktoś zapłaci za ciebie życiem no chyba że sama chcesz to zrobić :)
Co kurwa? Chce kogoś zabić? Psychopatka...
Wyświetliłam smsy od Remka , w których  prosił o spotkanie i wytłumaczenie całej sytuacji. Chyba powinien wiedzieć z kim się spotyka...
Do "Remek :3" No dobra... Przyjdź, powiem ci o co chodzi 
Zestresowana chodziłam w kółko po pokoju głęboko rozważając swoją decyzję. Rozmyślania jednak przerwało mi pukanie do drzwi.
- Otwarte - mruknęłam cicho,  a drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł chłopak. Bez słowa wzięłam telefon do ręki pokazując mu wiadomości od numeru prywatnego.
- Kto ci to wysłał?- zapytał nie odrywając wzroku od tekstu.
- Twoja dziewczyna. Odwiedziła mnie w szpitalu i kazała się od ciebie odpierdolić- wydukałam , a z moich oczu wydostało się kilka łez. Odwróciłam się nie chcąc by kolejny raz musiał patrzeć jak płacze.
- Julka nie płacz - westchnął przytulając mnie.
- Puść...  proszę idź już - wybełkotałam przez łzy. Chłopak wyraźnie posmutniał po czym wyszedł.  Słyszałam jak odjeżdża jeszcze bardziej zalewając się łzami. Telefon zaczął wibrować na stoliku.  Podeszłam do niego sprawdzając czego tym razem chce ode mnie ten pojebany świat.
Od "Numer prywatny" W ogóle mnie nie słuchasz skarbie...  Nie mam już do ciebie cierpliwości wiesz? Może jak ci zabiorę kogoś na kim ci zależy to się ogarniesz? 
Do "Numer prywatny" jeb się...  Rób co chcesz! Mam wyjebane! 
Zalana łzami zeszłam na dół.  Zobaczyłam tam Inge.
- Królewno dlaczego płaczesz? - podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
- Nie , nic ja...  Pokłóciłam się z kolegą - skłamałam.
- Nie płacz. Nie jest warty twoich łez- uśmiechnęła się. Pokiwałam twierdząco głową. Do salonu wszedł Bartek.
- Wybierasz się gdzieś? - zapytałam.
- Tak , a ty nie spal domu , nie rób imprez,  nie zapraszaj żadnych chłopaków i przede wszystkim nie płacz- pocałował mnie w czoło.
- Jaki uroczy- mruknęła Inga po czym oboje wyszli.
- Zajebiście Julka. Zostałaś Sama...  Zupełnie Sama...  - mruknęłam sama do siebie chwilę później słysząc dzwonek do drzwi. Podeszłam do drzwi następnie je otwierając. Stała za nimi Oliwka.
- Mam lody, chipsy, zajebisty film,  chusteczki i oczywiście herbatę. Wszystko? - spytała wchodząc do środka.
- Ale skąd ty wiesz? - zapytałam zdezorientowana patrząc jak wykłada na stolik wszystkie wymienione rzeczy.
- Po prostu wiem - uśmiechnęła się.
- Kocham cię głupku. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła - podeszłam do niej i przytuliłam.
- Też cię kocham Lusia - odparła.  Usiadłyśmy na kanapie włączając przeniesiony przez Oliwke film. Był to "Łowca i królowa lodu". Był nawet fajny mimo że w ogóle nie umiałam się na nim skupić. Lody znikały w ekspresowym tempie podobnie jak chipsy. W końcu miałam czas żeby pogadać z przyjaciółką o wszystkim.
- Zostań na noc- zaproponowałam widząc która jest godzina.
- Skąd ja wiedziałam że to zaproponujesz?- zaśmiała się. Poszłyśmy do mojego pokoju wcześniej sprzątając pozostawiony przez nas syf. W szybkim tempie obie się wykąpałyśmy i przebrałyśmy w piżamy. Kiedy kładłyśmy się spać było coś po 02.00 w nocy.
Rano obudził mnie telefon. Wyłączyłam alarm spoglądając na Oliwke , która jeszcze smacznie spała.
-Wstawaaj! - wrzasnęłam na cały głos,  a przyjaciółka omal nie spadła z łóżka.
- Nie krzycz- Mruknęła podnosząc się z łóżka. Również podniosłam się z łóżka po czym podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej czarne rurki z dziurami w kolanach,  biały t-shirt oraz czerwoną koszule w kratę.
- Wybierz sobie coś - powiedziałam wychodząc z pokoju. Ubrałam wcześniej wybrane ciuchy i zrobiłam lekki makijaż. Gdy obie byłyśmy już gotowe wyszłyśmy z domu kierując się do szkoły. Droga minęła nam zadziwiająco szybko. Gdy stałam już na szkolnych schodach mój telefon dał o sobie znać wibrując.
Od "Numer prywatny" Pożegnaj się ze swoja Oliwką"
Chwile później dostrzegłam osobę ubraną na czarno w kominiarce z pistoletem w dłoniach. Usłyszałam dwa głośne strzały.
- Oliwka padnij!- wydarłam się.
---------------------------
Hej! :*
No...  Dzieje się dużo :D mam nadzieję że się podoba :) zapraszam do komentowania!  Jesteśmy bardzo blisko 2000 wyświetleń!  Pamiętajcie że każdy komentarz i każde wyświetlanie to uśmiech na mojej mordce i motywacja do dalszego pisania!
Social media :
Ask 👉@juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat👉 kukus_15
Facebook 👉/JulKa1416
To pa!  :*

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział #10

W szpitalu siedzę już prawie tydzień. Rany na nadgarstku zdążyły się już zabliźnić , a poziom krwi w moim organizmie jest już stabilny. Lekarz po porannym obchodzie stwierdził że mogę już iść do domu. Słysząc to od razu wykonałam telefon do Bartka.
- Możesz mnie stąd zabrać!- krzyknęłam radośnie gdy brat odebrał.
- Będę tak za półtorej godziny Okey? Załatwie coś i zaraz u ciebie jestem- poinformował.
- Okey to pa - mruknęłam po czym się rozłączyłam. Postanowiłam zacząć się już pakować. Pod łóżkiem znalazłam torbę , do której włożyłam wszystkie swoje rzeczy. Przebrałam się w swoje ubrania zostawiając szpitalny strój w toalecie. Usiadłam na łóżku spoglądając na zegarek wskazujący godzinę 12.00 gdy drzwi do sali otwarły się. Stała w nich ta sama dziewczyna , którą ostatnio widziałam u Remka.
- Hej Martyna jestem - uśmiechnęła się szeroko podając mi dłoń.
- Julka - mruknęłam zdezorientowana.
- Powiesz mi co cię łączy z Remkiem? - dziewczyna dalej się uśmiechała.
- Ja... My... Jesteśmy przyjaciółmi- wybełkotałam , a dziewczyna posłała mi złowrogie spojrzenie.
- W takim razie odjeb sie od niego dobra? On kocha mnie więc łaskawie nie rozpierdalaj mi związku - warknęła.
- Sama go sobie rozpierdalasz skarbie- uśmiechnęłam się wrednie.
- Co proszę? - udała zaskoczoną rzucając torebkę na krzesło.
- W sumie mu się nie dziwię. Ja na jego miejscu dawno wyjebałabym taką ździrowatą laskę- kontynuowałam swoje obelgi.
- Ale wyjebie te tnącą się , zakompleksioną cnotke - syknęła.
- Lepsza cnotka niż puszczalska kurwa- warknęłam. Dziewczynie najwidoczniej zabrakło argumentów bo wyszła trzaskając drzwiami. Zaśmiałam się sama do siebie z całej tej sytuacji chwytając telefon.
Do"Remek :3" : Twoja dziewczyna mnie nawiedza xDD"
Od "Remek :3" : była u ciebie?
Do "Remek :3" : wbij po południu to ci wszystko opowiem :)" 
Nie otrzymałam odpowiedzi. Do przyjazdu Bartka zostało mi jeszcze pół godziny. Postanowiłam iść do Ingi. Znalazłam ją w pokoju pielęgniarek.
- O hej królewno - powiedziała gdy usiadłam obok niej.
- Hej. Idę dzisiaj do domu!- odparłam entuzjastycznie tuląc się do niej.
- Nie zostawiaj mnie! - zrobiła smutną minę.
- Masz mnie przeciez na facebooku , jak coś to pisz! A tak w ogole to opowiem ci coś- opowiedziałam dziewczynie całą sytuację , która miała miejsce rano. Inga z niedowierzaniem i rozbawieniem na twarzy słuchała tej jakże ciekawej historii.
- Do czego to dochodzi w dzisiejszych czasach- zaśmiała się. Drzwi do pokoju pielęgniarek otworzyły się , a do pomieszczenia wszedł Bartek.
- Czy ty mi zawsze musisz uciekać? - zapytał łapiąc mnie za rękę.
- Muszę. Em... Inga to jest Bartek. Bartek to jest Inga - przedstawiłam ich sobie nawzajem. Poczułam się trochę niezręcznie widząc że wpatrują się w siebie jak w obrazki.
- To ja może pójdę po torbę - mruknęłam jednak nikt nie zareagował. Szybko opuściłam pomieszczenie kierując się w stronę swojego pokoju. Zabrałam z niej torbę i swój telefon , który leżał na łóżku. Spojrzałam na wyświetlacz informujący o tym ze dostałam wiadomość. Postanowiłam ją zignorować i wrócić do brata.
- Bartek idziemy!- próbowałam odciągnąć go od pielęgniarki jednak bezskutecznie.
- Masz , zaraz przyjdę - powiedział bez emocji rzucając mi kluczyki od samochodu.
- A wypis masz? - mruknęłam.
- Mam, idź już sobie - wyganiał mnie. Wzięłam torbę do ręki i udałam się do samochodu.
Schowałam torbę do bagażnika chwile później rozsiadając się w aucie. Wyjęłam z kieszeni telefon z zamiarem odczytania wiadomości.
Od "numer prywatny" : Słuchaj królewno , lepiej odpierdol się od Remka bo inaczej cała twoja szkoła to zobaczy :)
Pod tekstem umieszczone były nagie zdjęcia z wklejoną moją twarzą. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Do samochodu wsiadł Bartek głupio się uśmiechając.
- Ej co sie stało? - zapytał widząc przerażenie w moich oczach.
-Nie nic. Jedź już - mruknęłam , a chłopak tak jak prosiłam ruszył. Po kilku minutach byliśmy juz w domu. Pobiegłam do swojego pokoju zamykając drzwi. Położyłam się na łóżku tuląc się do mojego misia. Po chwili dostałam kolejnego sms'a.
Od "numer prywatny" : chłopaki ze szkoły na pewno się ucieszą kiedy ktoś wyśle im link do twojej stronki erotycznej :* 
Czytając te wiadomość łzy spływały po moich policzkach. Nie mogłam dopuścić aby ktokolwiek dostał te przerobione zdjęcia albo link do fałszywej strony.
Do " numer prywatny" Dobrze... Odjebie się , więcej mnie z nim nie zobaczysz. Ale nie wysyłaj tego nikomu...
Od "numer prywatny" miło było. Pa
Nie odpowiedziałam. Siedziałam i myślałam co mam powiedzieć Remkowi. W końcu wzięłam telefon i napisałam wiadomość.
Do "Remek :3" nie przychódź dzisiaj. W ogóle juz nie przychódź.... Przepraszam :( pa
Od "Remek :3" Ale dlaczego? Jak to? Co się stało?
Do "Remek :3" po prostu ... Nic sie nie stało. Pa...
Nie otrzymałam już odpowiedzi. Nie chciałam zrywać z nim kontaktu , ale musiałam... Mam nadzieje że zrozumie.
Zdołowana zaistniałą sytuacją , przytuliłam się do misia i zasnęłam.
-------------------------------------------
Hej!
Nie jestem jakoś przekonana co do tego rozdziału :/ no ale jest. Mam nadzieje że chociaż wam się spodoba.
SŁONECZKA! MAMY JUŻ 1603 WYŚWIETLENIA NA BLOGU!! DZIĘKUJE Z CAŁEGO SERDUSZKA! ❤❤
Miałam was o tym poinformować wcześniej ale zupełnie o tym zapomniałam przez to wszystko co teraz dzieje się w moim życiu :( w każdym razie dziękuję 😘

Social Media:
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 Facebook.com/JulKa1416



czwartek, 7 kwietnia 2016

Rozdział #9

Przed nami stała dziewczyna. Z wyglądu przypominała panią lekkich obyczajów.  Na oko 16-17 lat. Ja na prawdę rozumiem że dzisiaj jest ciepło ale mamy luty... Dziewczyna ubrana była w cienką , lekką sukienkę i buty na obcasie.
- To ja wam nie będę przeszkadzać - mruknęła ironicznie odwracając się na pięcie. Chłopak szybko podniósł się z trawy i pośpieszył za nią. Przekonywał ją do czegoś wymachując rękoma. Po chwili dał jej buziaka w nos i mocno do siebie przytulił. Poczułam mocne ukucie w sercu , a moje ciało ogarnęła złość. Wstałam z ziemi i ruszyłam w kierunku furtki bez słowa pożegnania. Czy ja jestem zazdrosna? Nie , na pewno nie. Przecież nie mam o co być zazdrosna! To tylko przyjaciel... Szłam szybkim krokiem ze spuszczoną głową z trudem powstrzymując łzy. Dotarłam do domu i w ekspresowym tempie znalazłam się w swoim pokoju tuląc głowę do poduszki. Pozwoliłam by łzy opuściły moje oczy i rozpoczęły wędrówkę po mojej twarzy. Szlochanie w poduszkę przerwał mi mój brat.
- Co się stało Lusia? - zapytał przejęty podchodząc bliżej łóżka.
- Nic , wyjdź stąd , chce być sama- mruknęłam pociągając nosem.
- Masz mi powiedzieć co się stało!- nalegał.
- I tak ci nie powiem , idź sobie - odparłam. Bartek po chwili namysłu poddał się i opuścił mój pokój. Usiadłam na łóżku tuląc do siebie poduszkę. Rozmyślałam o tym wszystkim. "Przecież ja nie mogę być w nim zakochana... On ma dziewczyne. To i tak by się nie udało. Z drugiej strony nie wiem co on myśli o mnie..."  Moje myśli biły się ze sobą. Byłam rozbita. Zdałam sobie sprawę że moje serce wybrało właśnie jego , chłopaka który ma dziewczynę i nigdy nie spojrzy na mnie inaczej niż jak na przyjaciółkę.
"Nie dam rady... Nie będę w stanie patrzeć jak miziają się przy mnie , a nie chce zrywać z nim kontaktu. Pozostaje mi tylko..." Wstałam z łóżka kierując się w stronę łazienki. Rozejrzałam się dokładnie czy nikogo nie ma i weszłam do środka. Usiadłam na ziemi biorąc do ręki żyletke. Popatrzyłam na nią wyłączając swoje myślenie. Łzy kapały na mój nadgarstek , do którego przyłożyłam żyletke. Powoli przejechałam nią po skórze rozcinając ją. Patrzyłam jak stróżka krwi rozlewa się po ręce kończąc swoją drogę na podłodze. Uśmiechnęłam się sama do siebie przez łzy wykonując kolejne cięcia. Po kilku minutach utraciłam tyle krwi że ledwo trzymałam się w pionie. Po wykonaniu ostatniego cięcia utraciłam równowagę upadając głową na ziemie. Zamknęłam oczy powoli pogrążając się w śnie. Słyszałam otwierające się drzwi od łazienki oraz rozmowę jakichś osób. Poczułam czyjąś dłoń na policzku po czym zasnęłam.
Obudziłam się sama w ciemnym pomieszczeniu. Rozejrzałam się dookoła dostrzegając wiszący obok mnie worek z czerwonym płynem , do którego byłam podłączona. Chwile później do pokoju wszedł lekarz.
- O! Obudziła się pani! To pozwoli pani ze panią zbadam- uśmiechnął się podchodząc do mnie następnie przykładając do mojej klatki piersiowej stetoskop.
- jak długo spałam?- mruknęłam patrząc na skupionego lekarza.
- pięć dni - odparł składając przyrząd na szyi - Na korytarzu czeka dwóch panów. Wpuścić ich? - zapytał na co pokiwałam twierdząco głową. Lekarz opuścił pomieszczenie a do środka wszedł Bartek.
- Czy ty chcesz Lusia żebym ja zawału dostał? - zrobił głupią minę po czym usiadł na krześle obok łóżka.
- Przepraszam- spuściłam głowę.
- Nie rób tak więcej Okey? - mruknął po czym mnie przytulił.
-Ał!- wrzasnęłam , a Bartek szybko odsunął się ode mnie. Spojrzałam na swój nadgarstek owinięty grubą warstwą bandaży.
-Co sie dzieje?- zapytał zmartwiony.
- Ręka... Boli. - powiedziałam cicho podnosząc wzrok na kąpiąca krew. Posłałam Bartkowi pytające spojrzenie , ale ten milczał. Siedzieliśmy chwile w niezręcznej ciszy , którą brat postanowił przerwać.
- Na korytarzu czeka Remek... Może z nim będziesz chciała pogadać?- zapytał powoli podnosząc się z krzesła.
- Myślałam że nie chcesz żebyśmy utrzymywali kontakt - spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Przejął się tym co się stało... Martwi się- mruknął opuszczając sale. Siedziałam chwilę sama w ciszy. Zastanawiałam się co mam mu powiedzieć. "Hej Remek chciałam się zabić bo cie kocham a ty masz dziewczynę"? Przecież to bez sensu. Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwierających się drzwi , w których stanął Remek.
- Hej - powiedział radośnie się uśmiechając.
- Oo komuś humorek dopisuje- zaśmiałam się.
- Bo się obudziłaś! W końcu! Słuchaj ja rozumiem ze spanie jest fajne ale bez przesady! Pięć dni?- śmiał się a ja razem z nim. Przytulił mnie mocno , a moja ręka ponownie dawała o sobie znać cholernie boląc. Zignorowałam go jednak , bo byłam z nim. Chłopak usiadł na krześle głupio się uśmiechając.
-Ja... Przepraszam - powiedziałam cicho kierując wzork w inną stronę.
- Powiedz mi po co? Co takiego się stało? - jego mina momentalnie spowarzniała.
- Nie pytaj... Nie chce o tym rozmawiać- mruknęłam , a z oczu pociekło mi kilka łez.
- Mała nie płacz- odparł uroczo. Już miałam coś powiedzieć , ale zadzwonił jego telefon. Chłopak go jednak zignorował.
- Odbierz- mruknęłam kiedy słynna melodia iPhone powtórzyła się trzeci raz. Remek zgodnie z moim poleceniem odebrał telefon.
- Halo?... W szpitalu... Tak...Chyba mam prawo ją odwiedzić tak?... Proszę bardzo! Idź!... W ogóle słońce. Mam wyjebane!- wrzasnął na cały głos rozłączając się - Przepraszam mała ale pójdę już , jutro wpadne- dodał po czym wyszedł. Siedziałam tępo gapiąc się przed siebie. Próbowałam znaleźć jakieś racjonalne wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Czyżby rozmawiał ze swoją dziewczyną? Jeśli tak to chyba nie za bardzo im się układa... Do pokoju weszła pielęgniarka. Była młoda na oko 20-22 lata. Spojrzała na mnie zmartwiona.
- Wszystko Okey? - zapytała.
- Nie - odparłam dalej patrząc przed siebie.
- Chcesz pogadać? - mruknęła odłączając ode mnie wężyk łączący mnie z kroplówką.
- Chce pani słuchać moich idiotycznych problemów? - zaśmiałam się ironicznie.
- Jeśli ma ci to pomóc. Zaraz wrócę - powiedziała i wyszła po chwili wracając.
- Inga jestem. Powiesz co się stało? - uśmiechnęła się szeroko , a ja opowiedziałam jej o wszystkim.
-------------------------------------------
Hej!
Wrociłam!
Jestem już!
Może w nie najlepszym humorze ale wrociłam. Postanowiłam trochę namieszać w uroczej historii dodając jeden czarny charakter. W ogóle zrobiłam drame... Sory taki mamy klimat :) a ja mam taki humor! Niby jest Okey ale jednak nie jest... Mam nadzieję ze rozdział się podoba :) ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
SOCJAL MEDIA :
ASK 👉 @juleczka3455
INSTAGRAM 👉 ruuuuudolf
FACEBOOK 👉 /JulKa1416
SNAPCHAT 👉 kukus_15
To do zobaczenia!
😘😘

piątek, 1 kwietnia 2016

Rozdział #8

Kolejny słoneczny weekend. Obudziło mnie ćwierkanie ptaków. Leniwie wstałam i podeszłam do okna.
- Ja was dokarmiam całą zimę a wy mi się tak odpłacacie? Gdybym tylko miała wiatrówke... - warknęłam do zwierząt. To nie będzie przyjemny dzień. Stanęłam przed szafą nie mogąc zdecydować się na żadne ubranie. W końcu standardowo wyjęłam z niej rurki , koszulkę i niebieskie szelki. Wykonałam poranną toaletę i zeszłam na dół na śniadanie. Nadal nie rozmawiam z Bartkiem. Minęłam go bez słowa i podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej mleko ,a z szafki obok wyjęłam płatki i w taki oto sposób powstało śniadanie idealne. Delektowanie się moim posiłkiem przerwał mój telefon.
Od "Ciasteczkowy Potwór ;*" : o 10.00 na sali. Dzieci juz sie zbierają.
Do "Ciasteczkowy potwór ;*" Ok ok 
Spojrzałam na zegarek , który wskazywał godzinę 9.45 . W szybkim tempie dokończylam moje śniadanie , ubrałam kurtkę i wyszłam z domu. Na salę dotarłam oczywiście z 10 minutowym spóźnieniem. Ekspresowo przebrałam się w strój do ćwiczeń i pobiegłam na sale.
- Pani jak zawsze spóźniona - zaśmiała się Oliwka.
- Było napisać trochę wcześniej - mruknęłam rozglądając się po sali pełnej dzieci. Każde z nich wykonywało inne ćwiczenie.
- Widzę rozgrzewke mamy już z głowy - powiedziałam , a Oliwka pokiwała twierdząco głową. Cała lekcja przebiegła po mojej myśli. Każde dziecko znało układ taneczny na pamięć i umiało go zatańczyć bezbłędnie.
- Mogłabyś być dla nich trochę mniej surowa- szturchnęła mnie w ramię Oliwka gdy wychodziłymy z sali.
- Muszą wiedzieć kto tu rządzi Okey? - odparłam kierując się do szatni. Przebrałam się i razem z Oliwką opuściłam salę.
- Idziemy do Starbucksa? - zapytała przyjaciółka gdy przechodziłyśmy obok kawiarni.
- Najpierw sprawdź czy nie ma tam żadnego typa , który czai sie żeby oblać mnie kawą - zaśmiałam się , a mój telefon zawibrował. Był to SMS od Remka.
-  Niech zgadne Remuś napisał? - zaśmiała się.
- Zazdrościsz? - mruknęłam odczytując wiadomość od chłopaka
Od "Remek :3" nudzi mi się 😊 chodź wygram z tobą w fife.
Do "Remek :3" Nie! 😝 jestem z Oliwką w Starbucks'ie.
Od "Remek :3" To ja nie przeszkadzam 😀 widzimy sie potem? 😊
Do "Remek :3" będę za pół godziny ^^
Zamówiłyśmy kawę i usiadłyśmy przy stoliku. Nasze rozmowy przerwał telefon Oliwki. Powiedziała że musi iść i w szybkim tempie wyszła z kawiarni. Dopiłam swój napój do końca po czym również opuściłam Starbucks'a kierując się w stronę domu Remka. Chłopak grzebał coś przy Quadzie. Po cichu weszłam na posesje gdzie od wejścia przywitał mnie Kampi. Pies swoim radosnym szczekaniem zepsuł moje plany wystraszenia chłopaka , bo ten od razu zainteresował się szczekającym zwierzątkiem.
- Uważaj , bo jest agresywny i cie zje - zaśmiał się.
- Ta pewnie- odparłam wchodząc głębiej w ogród- to co porabiasz? - tym razem ja się śmiałam.
-Bawie się - mruknął przykręcając kolejne śruby.
- A co mu sie stało- usiadłam pod altanką przyglądając się chłopakowi.
- I tak nie zrozumiesz jak ci powiem- spojrzał na mnie głupio się uśmiechając.
- zrozumiem! - oburzyłam się.
- Rozerwała się linka hamulcowa i klocki były do wymiany- dalej się uśmiechał , a ja patrzyłam na niego jak na głupka.
- Dlaczego trzymasz tam klocki? - zapytałam zdziwiona a Remek zaczął się śmiać.
- Nie takie klocki - wydukał przez śmiech.
- Nie śmiej się ze mnie!- udałam obrażoną krzyżując ręce na piersiach. Chłopak bez słowa podszedł do mnie z zamiarem przytulenia.
- Nie dotykaj mnie! Jesteś cały brudny! - krzyczałam , ale chłopak miał to gdzieś i i tak mnie przytulił. Spojrzałam na swoją białą koszulkę całą brudną od jakichś smarów.
- Nie żyjesz Wierzgoń! - wrzasnęłam łapiąc za wąż ogrodowy.
- Nie zrobisz tego - zaśmiał się pewny siebie chłopak. Słysząc te słowa przekręciłam kurek , a z węża polał się strumień lodowatej wody , który skierowałam prosto na Remka. Chłopak zaczął uciekać , a ja ruszyłam za nim. Z pomocą przybył Kampi , który kręcąc się między nogami Remka skutecznie powalił go na ziemie ułatwiając mi oblanie go. Gdy chłopak był już wystarczająco mokry postanowiłam dać mu już spokój. Zakręciłam wodę , a on podniósł się z ziemi ociekając wodą.
- Przynajmniej jesteś czysty- uśmiechnęłam się podchodząc do niego. I tu popełniłam największy błąd. Chłopak uśmiechnął się i zanim zorientowałam się o co mu chodzi zostałam ponownie uwięziona w uścisku chłopaka.
- Remek puść mnie błagam - prosiłam , ale ignorował moje błagania. Po kilku minutach zorientowaliśmy się że całą sytuacje obserwowała z balkonu Babcia Remka.
- Ani mi się waż wchodzić do domu! Najpierw macie wyschnąć! - wykrzyczała po czym wróciła do środka. Położyliśmy się na trawie czekając aż słońce wysuszy nasze ubrania.
- To twoja wina- dźgnął mnie w bok.
- Spadaj - oddałam mu.
- Jakie to słodkie - usłyszeliśmy i oboje  szybko podnieśliśmy sie do pozycji siedzącej. Spojrzałam na osobę która wypowiedziała te słowa i spuściłam głowę. Nigdy wczesniej nie było mi tak głupio.
-------------------------------------------
Hej!
No wiec nie wiem juz jak mam was przekonać do zestawienia komentarza :( wyświetlenia sprzed dwóch dni serio mnie zasmuciły , do tego doszły sprawy prywatne i głównie dlatego nie było rozdziału. Wczoraj już było lepiej wiec rozdział mimo rozbicia psychicznego pojawił się. Wiec docencie to i pokazcie ze umiecie zostawić komentarz i pokazać ze tu jesteście... Ostatnio przeszło mi nawet przez myśl żeby usunąć bloga bo nikt tego nie czyta :(
Wszystkie moje socjal media są pod poprzednim rozdziałem..
Trzymajcie sie 😊

wtorek, 29 marca 2016

Rozdział #7

Mowię o moim ojcu. Spojrzałam na niego obojętnie i ruszyłam w kierunku swojej szafki. Ten jednak mnie zauważył i podążył za mną.
-Dzień dobry córko - powiedział strasznie oficjalnie wielki pan biznesmen.
- Ta cześć - mruknęłam chowając kurtkę do swojej szafki.
- Czy możesz na mnie patrzeć kiedy ze mną rozmawiasz? - skarcił mnie.
- Nie nie mogę i nawet nie chce więc jeśli to juz wszystko co chciałeś mi powiedzieć to żegnam - Uśmiechnęłam się wrednie odchodząc od szafek i kierując sie w stronę mojej klasy. Lekcje mijały strasznie szybko. Przed szóstą lekcją znudziło mi się jednak siedzenie w szkole.
- Oliwka idziemy? - mruknęłam szturchając przyjaciółkę w ramie.
- Gdzie? - spojrzała na mnie jak na głupią.
- No może do domu? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Przecież jeszcze trzy lekcje zostały. Nie wytrzymasz? - zapytała.
- Nie wytrzymam. No chodź przecież Alucia i tak nic nie zauważy - prosiłam.
- A jak zauważy. Rodzice by mnie zabili - powiedziała.
- No dobra to choć - złapałam Oliwkę za rękaw koszuli i pociągnęłam w stronę łazienki
- Co ty robisz? - zapytała zdziwiona.
- Cicho bądź - mruknęłam. Wyjęłam z torby moje ulubione cienie do powiek. Wzięłam na pędzelek trochę fioletowego cienia malując nim wszystkie zgięcia palców lewej ręki. Oliwka przyglądała mi się bez słowa. Roztarłam cień aby wszystko wyglądało realistycznie.
- Co ty robisz? - powtórzyła swoje pytanie Oliwka.
- Zobaczysz - uśmiechnęłam się wychodząc z łazienki i kierując się do gabinetu pielęgniarki.
- Proszę pani ktoś mi przyskrzynił palce drzwiami - mruknęłam ze skrzywoną miną. Kobieta podeszła do mnie i dokładnie przyjrzała się dłoni.
- Ał! - wrzasnęłam gdy dotknęła jednego z palców.
- Hm.. Sine. Musisz z tym jechać do lekarza. Zwolnię Cię do domu , a potem zadzwonie po rodziców - uśmiechnęła się chwytając do ręki telefon.
- Nie trzeba , ja zadzwonie - mruknęłam spanikowana po czym opuściłam gabinet.
- Zwolni cie? - zapytała Oliwka gdy stanęłam obok niej.
- Zwolni - odparłam dumna z siebie - idziesz ze mną? - dodałam.
- Nie , ja zostanę - powiedziała cicho dziewczyna  , a ja wzruszając ramionami skierowałam się do wyjścia. Po 15 minutach byłam juz w domu. Szybko pomaszerowałam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku wyjmując telefon z kieszeni.
Do "Remek ;3" : Żygam tęczą. Chodź potrzymasz mi włosy xD
Rzuciłam telefon na łóżko włączając przypadkową piosenkę na youtubie przez Xboxa. Pod względem gustu muzycznego również jestem wyjątkowa , bo jako jedna z nielicznych dziewczyn z mojej szkoły nie slucham żadnych popków , Bezczela , Kwiatkowskiego , Biebera ani żadnych innych tego typu wykonawców. Ja słucham trapu. Mało znany gatunek muzyczny , aczkolwiek jeden z moich ulubionych.
Usłyszałam dźwięk smsa dochodzący z mojego telefonu. Wzięłam go do ręki by odczytać wiadomość
Od "Remek ;3" : Zadzieram kiece i lece 😂 To co dzisiaj robimy? ^^
Do "Remek ;3 "Idziemy do kina na '50 twarzy Greya' "? 😏😏
Od "Remek ;3 " Nie ma problemu 😂 będę po 16.00 
Do "Remek ;3" to czekam 😊" 
Śmiałam się sama do siebie z przeprowadzonej przed chwilą konwersacji. Była godzina 13.45 wiec miałam jeszcze na prawdę dużo czasu żeby się przygotować. Stwierdziłam że pójdę spać bo i tak nie mam co robić. Wyłączyłam muzykę i ułożyłam się na łóżku tuląc się do Kazika. Kazik to mój miś , który śpi ze mną od kiedy skończyłam 5 lat. Dziecinne wiem , ale nie dbam o to. Zasnęłam bardzo szybko. Mój sen jak zwykle był chory , dziwny i zboczony w jednym. Przyzwyczaiłam się już. Obudziło mnie delikatne dźganie w bok.
- Jak nie chcesz stracić palca to lepiej przystań - warknęłam.
- Zawsze jesteś taka agresywna jak ktoś cię budzi? - zaśmiał się mój oprawca. Momentalnie otwarłam oczy szybko wstając do pozycji siedzącej.
- A ty tu co? - mruknęłam zdezorientowana.
- Stoję - śmiał się.
- Co cie tak bawi? - patrzyłam tępo na chłopaka , który prawie przewrócił się od śmiechu.
- Ty - uśmiechnął się.
- Nie śmiej sie ze mnie- zrobiłam smutną minę i odwróciłam się do niego tyłem.
- Ej no - momentalnie spoważniał. Usiadł koło mnie na łóżku znów dźgając mnie w bok - nie obrażaj się - dodał.
- Nie jestem obrażona - zaśmiałam sie - Ale jak jeszcze raz mnie dźgniesz to ujebie ci rękę.
- Nie przeklinaj - pouczył mnie.
- Przeztań mi rozkazywać! I siedź tu , a ja ide się przebrać jak mamy gdzieś iść - mruknęłam podchodząc do szafy.
- Po co? Nie wyglądasz źle - uśmiechnął się.
- Ale spałam w tym , nie wyjde tak teraz z domu oszalałeś? - powiedziałam wyjmując ubrania z szafy. Skierowałam się do łazienki co chwila spoglądając za siebie czy Remek nie idzie za mną. Po tym człowieku mogę spodziewać się wszystkiego. W szybkim tempie przebrałam się i poprawiłam makijaż chwile później wracając do pokoju.
- Szybko ci to poszło - mruknął Remek nie odrywając wzroku od telefonu.
- Wiem , a teraz rusz proszę swoje szanowne cztery litery i chodź - odparłam kierując się na dół , a chłopak ruszył za mną. Założyłam buty i kurtkę wychodząc z domu. Mimo wczesnej godziny na dworze było juz ciemno.
- To gdzie idziemy? - zapytałam chłopaka gdy juz do mnie dołączył.
- No na Greya - zaśmiał się.
- Serio? - śmiałam się razem z nim.
- Tak - wyszczerzył się głupio. Kilka minut później byliśmy już w kinie. Zalana łzami ze śmiechu patrzyłam jak Remek zawstydzony prosi o dwa bilety na film podchodzący pod erotyk.
- Bardzo śmieszne - mruknął niezadowolony.
- Oj już się nie fochaj - odparłam po czym weszliśmy na sale , w której grano ten właśnie film. Bez słowa zajęliśmy swoje miejsca czekając na początek. Cały film ogólnie mówiąc był... Ciekawy? Interesujący? Zabawny? Nie. Był bez sensu a cała fabuła kręciła się wokół seksu. Nie polecam. Bez słowa w lekkim szoku wyszliśmy z sali. Spojrzeliśmy na siebie i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Ludzie patrzeli się na nas jak na idiotów , ale zbytnio nas to nie interesowało.
- Następnym razem ja wybieram film - poinformował Remek.
- Dobra - przytaknęłam- to co teraz robimy? - dodałam.
- Idziemy do domu - mruknął.
- Czyjego? - zapytałam.
- Do mnie jest bliżej - zaśmiał się.
- Leń! - walnęłam go w ramię. Poszliśmy do domu Remka i resztę dnia spedziliśmy na graniu w chore gry na PlayStation.
------------------------------------
Hej!
No więc dziś wyszedł trochę dłuższy rozdział , przy którym pomagał mi pewien ktoś kto koniecznie chciał zostać anonimowy :( ale może wam się spodoba :) aby wyrazić opinie zapraszam do sekcji komentarzy których ostatnio jest bardzo mało co niezmiernie mnie smuci :(
Wiec sprawcie żebym się cieszyła i rozwalcie system komentarzami i wyświetleniami. Swoją drogą bardzo szybko zblizamy się do 1000 wyświetleń :) Za co bardzo dziękuje :*
Socjal media :
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Facebook 👉 facebook.com/JulKa1416
Snapchat 👉 Kukus_15
To.. Trzymajcie się 😘

sobota, 26 marca 2016

Rozdział #6

Okazało się że nie były to światła byle jakiego samochodu , tylko radiowozu policyjnego. "No to zajebiście" pomyślałam gdy drzwi samochodu uchyliły się i wysiadł z nich policjant. Spojrzałam na Remka , który ku mojemu zaskoczeniu był zadowolony z zaistniałej sytuacji.
- Poczekaj tu - zwrócił się do mnie po czym wstał i podszedł do policji. Panująca wokół ciemność znacznie ograniczała moją widoczność , ale dobrze słyszałam przeprowadzaną przez nich rozmowę. Nie brzmiało to jak rozmowa obcych ludzi , wręcz przeciwnie jakby znali się od lat. "No nie wierze , zadaje się z typem który ma ziomków w policji" złapałam się za głowę słysząc swoje myśli czym zwróciłam na siebie uwagę Remka.
-Wszystko Okey? - usłyszałam po chwili. Kwinęłam twierdząco głową zdając sobie sprawę, że i tak tego nie zobaczą , bo przecież jest ciemno.
-Tak , jasne - mruknnęłam cicho lekko speszona. Chwile później Remek stanął koło mnie i bez żadnych słów wyjaśnień wziął mnie na ręce i zaniósł do auta , do którego sam potem wsiadł. Czułam się tam strasznie nieswojo. Siedziałam speszona nic nie mówiąc. Zastanawiałam się jak mój brat zareaguje na to ze wracam tak późno i to jeszcze radiowozem. Czułam że to nie może skończyć się dobrze. Całą drogę do domu milczałam. Będąc już przed domem podziekowałam i pożegnałam się opuszczając auto. Wolnym krokiem szłam do domu. Czułam jak stres uciska mój żołądek. Po cichu weszłam do domu i zdjęłam buty. Ku mojemu zdziwieniu w salonie siedział Bartek z jakąś dziewczyną o ile w ogóle można to coś nazwać dziewczyną. Miała na twarzy ogromną ilość tapety , bluzkę z wielkim dekoltem i krótkie spodenki. Widząc to nie mogłam powstrzymać się by jej nie dogryzać jednak bez słowa skierowałam się do kuchni. Bartek co chwila zerkał na mnie dając mi do zrozumienia że im przeszkadzam , ale go zignorowałam. Otworzyłam lodówkę wyjmując z niej wszystkie składniki potrzebne do zrobienia tostow. Sięgnęłam po toster z szafki i zabrałam się za przyrządzanie posiłku. Moje zdolności kulinarne ograniczają się do tego typu dań. Po kilku minutach tosty były juz gotowe. Przełożyłam je na talerzyk , który potem wzięłam do ręki i ruszyłam do pokoju zostawiając cały bałagan w kuchni. Przechodząc przez salon dostrzełam mojego brata całującego te tonę plastiku.
- Tylko jej nie połkni - zadrwiłam idąc na gore. Bartek tylko spojrzał na mnie złowrogo szybko wracając do wykonywanej wczesniej czynności. Usiadłam na łóżku i przegryzając tosty sprawdziłam w końcu facebooka. Zauważyłam wiadomość od Oliwki :
O: Miałaś wpaść 😊 dzięki...
J: Przepraszam , byłam z Remkiem 😔
O: I jak? 😏😏
J: Quad się zepsuł i odebrała nas policja 😂
O: Policja?! 😮
J: Ta , typek ma ziomków w policji 😄😄
O: Dobra opowiesz mi jutro 😘 zaraz będą u mnie ziomki także no pa 😙😙
J: Pa! 😘
Położyłam telefon na łóżku po czym wstałam i odłożyłam talerzyk na stolik. Wróciłam do sprawdzania facebooka. Nic nowego , każdy życzy wszystkim wesołych walentynek , albo zachęca do spedziania dnia singla. Ja z pewnością prześpię oba te święta. Postanowiłam poszukać profilu Remka , którego jak się okazało miałam w znajomych juz prawie rok. Przejrzałam jego tablice i jeszcze kilku innych osób po czym odlożyłam telefon i poszłam się wykąpać. Po wykonaniu tej czynności przykryłam się szczelnie swoją kołdrą i zasnęłam.
 Rano obudził mnie budzik. Jak ja nienawidzę tych całych walentynek. Tylu zakochanych dookoła chodzą po parkach , restauracjach i innych tego typu miejscach i sie całują i przytulają i miziają jak dwa okonie w okresie godowym. Chociaż gdyby sie zastanowić u większości par cudownie spędzony dzień w walentynki kończy sie tarłem.
Z takim nastawieniem do życia wstałam z łóżka , ubrałam się , zjadłam śniadanie , a następnie wyszłam z domu. Oliwka czekała na mnie przy furtce. W drodze do szkoły opowiedziałam jej wszystko co działo się wczoraj. Przed budynkiem szkoły zobaczyłam znajome mi auto. Serce zaczęło mi szybciej bić na myśl ze on jest gdzieś w szkole , albo rozmawia z nauczycielami. Szybkim krokiem dotarłam do środka budynku rozglądajac sie dookoła. Nie myliłam się. Właśnie opuszczał gabinet pani pedagog. Mowie oczywiscie o...
-----------------------------------
Hej!
No więc...Przepraszam że taki krotki rozdzial , ale mam jeszcze troche pracy zwiazanej z dzisiejszym śniadaniem wielkanocm :/ :/ :/ Ta zasada nie ma tu przyszłości wiec lepiej ją zdjąć , ale miłoby było gdybyście ten komentarz zostawiły :)
Dzisiaj rozdział z naprawdę minimalna liczba dialogów... Tak wyszło , ale nadrobimy to. Mam nadzieje że się podobał! Opinie w komentarzach :D
Moje social media xd
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 facebook.com/JulKa1416
NO I OCZYWIŚCIE ZYCZE WAM WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE NA ŚWIĘTA! I MOKREGO DYNGUSA HEHE :P
Trzymajcie się!

piątek, 25 marca 2016

Rozdział #5

Leżałam wtulona w poduszkę próbując się opanować, gdy nagle poczułam wibracje w mojej kieszeni. Wyjęłam stamtąd telefon i spojrzałam na wyświetlacz , który ostatnio coraz częściej informuje ze dzwoni Remek. Przejechałam palcem po ekranie odbierając połączenie.
- Halo? - powiedziałam cicho starając się ukryć stan w jakim obecnie byłam.
- Co się stało? - Usłyszałam przejęty głos Remka.
- Nic , nie ważne , co jest? - szybko zmieniłam temat.
- Po prostu chciałem zapytać czy masz czas się spotkać - powiedział , a na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
- Ogarnę się tylko i mogę iść - pisnęłam zadowolona.
- Okey to pa - mruknął po czym się rozłączył. Rzuciłam niedbale telefon na łóżko i szybkim krokiem udałam się do łazienki sprawdzić stan mojego makijażu. Było źle , a nawet bardzo źle. W ekspresowym tempie udało mi się jednak naprawić zepsuty makijaż. Wróciłam do pokoju po telefon i zeszłam na dół.
- Gdzie idziesz?- usłyszałam pytanie , które postanowiłam zignorować. Ubrałam kurtkę i buty następnie wychodząc z domu. Skierowałam się do furtki rozglądając się w poszukiwaniu chłopaka. Opuściłam teren mojej posesji kierując się w jego stronę. Gdy byłam już w wystarczająco małej odległości od niego zbliżyłam się niebezpieczne blisko chłopaka i przytuliłam. Remek bez słowa objął mnie przyciągając jeszcze bliżej siebie.
- Aby napewno wszystko Okey?- zapytał gdy już się od niego odsunęłam.
- Tak, przepraszam - wybełkotałam wpatrzona w czubki swoich butów.
- Nic się przecież nie stało - nastała niezręczna cisza. Obaj nie wiedzieliśmy co zrobić w takiej sytuacji.
- Miałeś mnie nauczyć jeździć! - krzyknęłam entuzjastycznie. Remek tylko się zaśmiał i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Okazało się mieszka dalej niż myślałam. Po 10 minutach drogi w końcu dotarliśmy do jego miejsca zamieszkania.
- Chodź - pociągnął mnie w kierunku drzwi.
- Trzymasz Quada w domu? - zaśmiałam się.
- Tak i nawet śpi ze mną w łóżku - odparł sarkastycznie. W domu chłopaka pachniało babcinymi wypiekami , które przyrządzała starsza kobieta stojąca w kuchni.
- O Remeczku już wróciłeś? I przyprowadziłeś swoją dziewczynę. Jaka ładna - powiedziała z uśmiechem.
- To nie jest moja dziewczyna , to przyjaciółka - tłumaczył się chłopak.
- Podejdź do mnie gwiazdeczko niech ja ci się przyjżę z bliska - bez słowa wykonałam polecenie staruszki - Mój Boże jaka ty wychudzona jesteś! - wrzasnęła , a ja  wybuchłam śmiechem.
- Babciu daj jej już spokój- prosił równie roześmiany chłopak. Staruszka kiwmęła głową dając mi do zrozumienia że mogę odejść , co uczyniłam w bardzo szybkim tempie. Kierowałam się za Remkiem na górę. Chłopak otworzył przede mną jedne z trzech drzwi umieszczonych obok siebie ukazując swoje królestwo. Pokój był takim standardowym pokojem nastolatka. Dużo plakatów z gier oraz drużyn piłkarskich , łóżko , biurko , stolik... Taki standard. Jedyną rzeczą , która przykuła moją uwagę była duża ilość pucharow i medali na półkach nad biurkiem , jednak nie mogłam im się dokładnie przyjrzeć , bo Remek miał już wszystko co chciał i był gotowy do wyjścia.
- Musisz do nas koniecznie wpaść na obiad - usłyszałam gdy schodziłam ze schodów.
- Napewno wpadne - uśmiechnęłam się do babci po czym wyszłam. Remek szybkim tempem udał się w głąb swojej posesji chwilę później wracając z maszyną. Podał mi kask i pomógł wsiąść. Odjechalismy spod jego domu ,a chwile później byliśmy juz za miastem. Zatrzymaliśmy się przy szerokiej drodze między polami. Zsiadłam z maszyny napawając się widokiem.
- Ładnie tu - mruknęłam , a chłopak pokiwał twierdząco głową. Usiadłam z powrotem na Quadzie czekając aż Remek wytłumaczy mi co i jak.
- Tu stawiasz nogę , biegi wrzucają się same..
-Jak to? - przerwałam mu.
- Bo skrzynia biegów jest automatyczna- wyjaśnił.
- I tak nie rozumiem - zaśmiałam się.
- Tak myślałem - odparł - tu dodajesz gazu , a hamulec jest tam - tłumaczył pokazując poszczególne części - to teraz jedź tam, zawróć i z powrotem - nakazał. Bez problemu zrobiłam to co kazał nawet kilka razy , ale w pewnym momencie maszyna po prostu się zatrzymała.
- Zepsułam! - wrzasnęłam , a Remek ruszył w moim kierunku.
- Nie zepsułaś , po prostu nie ma już na czym jeździć - mruknął.
- I co teraz? - zapytałam zakłopotana.
- Nie mam pojęcia - odpowiedział. Wyjęłam z kieszeni telefon z zamiarem zadzwonienia po kogoś , jednak nie było zasięgu. Powoli się ściemniało. Moje myśli ogarnął strach.
- Może teraz mi powiesz co się stało?- głos Remka przerwał panującą ciszę.
- Po prostu dzisiaj mam jakiegoś pecha. Kolejna uwaga w szkole , kłótnia z bartem a teraz jeszcze to - przekręciłam głowę w drugą stronę żeby nie widział że powstrzymuje się od wybuchniecia płaczem.
- Ej uspokoj się. Uwaga w szkole to nic takiego , kłóci się każde rodzeństwo , a z tym jakoś damy rade - szturchnął mnie ramieniem.
- Ale to nie tak. Ja nie chce się z nim kłócić , bo mam tylko jego - kilka łez rozpoczęło swoją wędrówkę po mojej twarzy.
- Nie płacz- objął mnie ramieniem przyciągając do siebie.
- A najlepsze jest to że pokłóciłam się z nim o ciebie... - mówiłam próbując sie uspokoić. Nie wiem dlaczego , ale w tym momencie poczułam że mogę powiedzieć nu dosłownie wszystko.
- To go ładnie przeprosisz i będzie po sprawie - uśmiechnął się.
- To nie takie proste... On mi zabronił utrzymywać z tobą kontakt - mówiąc te słowa jeszcze bardziej się popłakałam.
- Julka uspokój się... Jakoś go przekonasz mowie ci - powiedział.
- To teraz ty mi coś powiedz- spojrzałam mu prosto w oczy.
- A co? - zapytał
- Skąd wziąłeś mój adres? - mruknęłam , a na twarzy chłopaka znów pojawił się uśmiech.
- Od tej dziewczyny , która przez ciebie płakała dzisiaj - wyszczerzył się.
- A o tym skąd wiesz?- zapytałam zdezorientowana.
- Bo połowa szkoły dzisiaj poruszała Ten temat? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Czyli że ty jednak chodzisz do mojej szkoły - uśmiechnęłam się.
- Nie , to ty chodzisz do mojej - poprawił mnie. Zapadła cisza , która w ogóle nam nie przeszkadzała. Zrobiło się strasznie ciemno, zegarek pokazywał godzinę 21.00.
Siedziałam wystraszona , wtulona w Remka gdy nagle w oddali dostrzegłam światło lamp samochodowych.
------------------------------------------------
Hej!
Dzis juz rozdział krotrzy , ale znów trochę się dzieje. Mam nadzieje że sie podoba :)
Po dłuższej naradzie z kilkoma osobami wprowadzam na bloga pewien układ.
"5komentarzy = nowy rozdział"
Chyba wszystko jest jasne i tłumaczyć nie trzeba :) chce po prostu zobaczyć czy są tu osoby , którym zależy na nowych rozdzialach bo większość czyta a nie komentuje... A jak wiecie komentarze motywuja , karmią wene i od dziś dają nowy rozdział!
Także no...
Pytania na ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 faceboook.com/JulKa1416
Trzgmajcie sie!

czwartek, 24 marca 2016

Rozdział #4

Rano obudził mnie okropny ból głowy. Zdecydowanie przesadziłam wczoraj. Szczerze mówiąc nie myślałam, że będę tak dobrze bawić się z nim i jego znajomymi , a muszę przyznać , że było naprawde fajnie.
Powoli i z ogromnym wysiłkiem podniosłam się z łóżka. Miałam wrażenie że głowa mi dosłownie wybuchnie.
- Bartek czy ja muszę iść do szkoły?- zapytałam nieco głośniej, a brat chwile później był już w moim pokoju.
- Musisz , a jak już wrocisz to pogadamy- powiedział mocno trzaskając drzwiami mojego pokoju.
- Mocniej się nie dało?- mrukmęłam pod nosem z nadzieją że nie usłyszy , ale ten znów pojawił się w pomieszczeniu.
- Dało. Patrz! - wrzasnął zadowolony jeszcze mocniej trzaskając drzwiami. Postanowiłam pozostawić to bez komentarza. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Pogoda była nawet ładna wiec wzięłam T-shirt , rurki i koszule. Pomaszerowałam do łazienki , w której wykonałam poranną toalete. Zeszłam na dół z zamiarem znalezienia leków przeciwbólowych , bo ból głowy nie odpuszczał. Znalazłam coś w domowej apteczce i od razu to zażyłam. Zamkmęłam opakowanie chowając je na swoje miejsce tak aby nikt nic nie zauważył. Wzięłam do ręki torbę, a telefon schowałam do kieszeni spodni , ubrałam kurtkę i wyszłam z domu oczekując na Oliwkę, z którą jak co dzień idę do szkoły.
- Heej!- krzyknęłyśmy obie w tym samym momencie podbiegając do siebie by się przytulić.
- I jak było? Opowiadaj! - powiedziała podekscytowana , a ja opowiedziałam jej wszystko co pamiętałam z wczoraj - Czyli ty zaczęłaś pić mimo że on powiedział że ty nie pijesz?.
- No tak - powierdziłam
- Głowa cię boli? - zaśmiała się.
- Nawet kurwa nie wiesz jak bardzo- mruknęłam. Chwile później byłyśmy już pod szkołą. Weszłyśmy do środka i udałyśmy się do swoich szafek.
- Oliwka widzisz ją? Ona tam wczoraj była- szturchnęłam przyjaciółkę wskazując palcem na dziewczynę  stojącą niedaleko.
- A ten twój Romeo chodzi do naszej szkoły?- zapytała biorąc swoją torbę na ramie.
- A skąd ja mam to wiedzieć?- odparłam dołączając do niej. Ruszyłyśmy w stronę klasy językowej gdzie miały odbyć się zajęcia z języka angielskiego. Spojrzałam na Oliwkę , która złapała mnie za rękę widząc to co ja.
- Puść mnie , ja muszę to zabić - warknęłam próbując uwolnić rękę z uścisku przyjaciółki , ale ta nie dawała za wygraną.
- Julka uspokoj sie , nikogo nie będziesz mordować - powiedziała stanowczo. Nie chciałam odpuścić tej szmacie. Strasznie irytowało mnie to że próbowała być taka jak ja i nawet ubrania kupowała takie same. Widząc ją w takiej samej koszuli dostałam szału. Podeszłam do niej ciągnąc za sobą Oliwke , która dalej trzymała mój nadgarstek.
- Ładne buty - mruknęła moja "przyjaciółka"
- Kup sobie takie a ci przyjebie i nie żartuje- wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- O co ci chodzi? - Zapytała Lena udając że nie widzi naszych takich samych koszul.
- O to że mnie kopiujesz do chuja! Czy to jest normalne? Nie masz własnego stylu ani nawet przyjaciół tylko uczepiłaś się mnie i próbujesz być mną! Wszystkie twoje teksty , wczesniej wymyśliłam ja! A teraz kurwa nawet ubrania nosisz te same?! Żałosna jesteś wiesz? To nie jest normalne człowieku! - krzyczałam wymachując rękami. Zwróciłam na siebie uwagę sporej ilości uczniów , ale szczególnie się tym nie przejęłam. Spojrzałam na Lenę , której łzy ciekły po policzkach.
-  Tak najlepiej teraz się jeszcze porycz- warknęłam po czym odeszłam.
- Gdzie idziesz?- zapytała Oliwka gdy juz mnie dogoniła.
- Przebrać się . Przecież nie będę nosić tej samej koszuli co ona- odparłam.  Podeszłam do mojej szafki wyjmując z niej wieszak z drugą zupełnie inną koszulą.
- Skąd ty to masz? - Twarz Oliwki przybrała wyraz zdziwionej.
- Z domu - Uśmiechnęłam się zdejmując z siebie jedną koszule chwile później zakładając drugą. Odwiesiłam niepotrzebne ubranie na wieszak i włożyłam do szafki. Szybkim krokiem wrociłyśmy pod sale jednak cała klasa była juz w środku. Wzięłam torbę na ramie i delikatnie zapukałam w stare drzwi klasy.
- Przepraszam za spóźnienie - wymamrotałyśmy i usiadłyśmy w naszej ławce.
- Panienko Nowak - wrócił się do mnie nauczyciel - zapraszam panienkę do pedagoga na przerwie.
- Nic nie zrobiłam - mruknęłam niezadowolona
- O tym porozmawiamy na przerwie- uciszył mnie i rozpoczął swoją lekcje. Po usłyszeniu dzwonka udałam się do gabinetu pani pedagog. Zresztą jak co dzień.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do pani siedzącej za biurkiem.
- Julka znowu? Czy ty naprawde nie możesz chociaż jeden dzień nie odwiedzać tego pomieszczenia? - zapytała lekko zdenerwowana.
- Nic nie zrobiłam proszę pani. - broniłam się.
- Jeśli robienie afery na pół szkoły i doprowadzenie koleżanki do płaczu to nic to sie zgadzam - kobieta miała kamienny wyraz twarzy. Nie mogłam z niej odczytać jak bardzo jest na mnie zła.
- To nie jest moja koleżanka- poprawiłam ją- poza tym ona ciągle ubiera się tak samo jak ja , mówi to co ja , robi to co ja i przyjaźni się z moimi przyjaciółmi! - z tych emocji aż wstałam z krzesła.
- Usiądź- nakazała- Julka to nie są powody do robienia afery. Mogłaś z nią to wszystko wyjaśnić , a nie od razu krzyczeć- tłumaczyła.
- To ja przez następny miesiąc będę mówić , robic i ubierać się tak jak pani i zobaczymy co pani zrobi - uśmiechnęłam sie wrednie. Wstałam z krzesła z zamiarem opuszczenia gabinetu pani pedagog.
- Bedzie uwaga do dziennika- poinformowała mnie.
- No spoko- powiedziałam zamykając drzwi. Obok gabinetu czekała na mnie Oliwka.
- I co? - Zapytała.
- Uwaga - powiedziałam zadowolona.
- Bawi cię to? - zdziwiła się.
- Cholernie- zaśmiałam się.
Reszta lekcji minęła bardzo szybko. Przez cały dzień jednak nie spotkałam w szkole Remka. Podobnie jak przez ostatnie trzy lata.
- On jednak nie chodzi do tej szkoły - zwrociłam się do idącej obok mnie Oliwki.
- Skąd wiesz? - mruknęła.
- Bo go nie ma! - wywróciłam oczami.
- Chodzi , napewno! - zapewniała Oliwka.
- Dobra , ja ide do domu potem wpadne- powiedziałam bez emocji przytulając przyjaciółkę.
- Pa - odparła i poszła dalej , a po chwili zniknęła za rogiem. Po cichu weszłam do domu i zdjęłam buty. Szybko przebiegłam cały salon by jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju chcąc uniknąć rozmowy z Bartkiem.
- Uważaj bo się przewrócisz! - usłyszałam z kuchni.
- Nie będę z tobą rozmawiać! - krzyknęłam idąc po schodach na gore. Dotarłam do swojego pokoju. Chwile później drzwi lekko uchyliły się a stał w nich mój brat.
- Idź sobie - mruknęłam nie patrząc na niego.
- Ale dlaczego? - zapytał wchodząc do środka.
- Bo będziesz na mnie krzyczał - udałam smutną i położyłam się na łóżku tyłem do niego. Bartek zrobił kilka kroków po czym usiadł obok mnie.
- Nie będę - zapewnił - ale pod warunkiem.
- Jakim? - dalej na niego nie patrzyłam.
- Nie będziesz się z nim zadawać - powiedział bawiąc się kluczykami od mojej szafki.
- Zapomnij! - wrzasnęłam
- Nie znasz go - mimo mojego wybuchu on dalej zachowywał spokój.
- Ty Martusi też nie znasz i ja nie zabraniam ci z nią rozmawiać! - warknęłam złoworogo na niego spoglądając.
- Marta to co innego - bronił się.
- Nie! To to samo! W ogóle wyjdź stąd! Nie chce z tobą rozmawiać - Bartek zgodnie z moim poleceniem opuścił pomieszczenie , a ja pierwszy raz od dawna zalałam się łzami.
-------------------------------------------
Hej! :)
Dziś mam dla was pierwszy rozdział w 100% poświęcony głównej bohaterce. Mam nadzieje że się podoba! :D Dziś się trochę rozpisałam i dlatego rozdział jest dłuższy niż reszta , ale to pewnie wróci niedługo do normy xd
Zapraszam do wyrażania swoich opinii w komentarzach , bo one motywują i karmią wene! :)
Wszelkie pytania zadawać na asku👉@juleczka3455
Możecie tez wbijać na insta 👉 ruuuuudolf
Snapa 👉 kukus_15
I pisać na fb 👉 facebook.com/JulKa1416
Pa! 😘

środa, 23 marca 2016

Rozdział #3

Spojrzałam na brata błagalnym wzrokiem.
- O 21.00 widzę cię w domu - mruknął niezadowolony.
- o 22.00- poprawiłam go i skierowałam się do drzwi. Po przekroczeniu progu momentalnie uderzyło we mnie zimne powietrze w wyniku czego zadrżałam. Szłam wolnym krokiem do furtki zastanawiając się czy aby napewno dobrze widzę.
- Ty chyba sobie żartujesz- powiedziałam z niedowierzaniem. Na moich ustach mimowolnie zagościł uśmiech.
- Nie a dlaczego? - uśmiechnął się.
- A nikt ci nie mówił że sezon na Quady jest dopiero od Maja? - Uśmiech na mojej twarzy powoli zamieniał się w śmiech.
- Od kwietnia - poprawił mnie.
- jeden Ch...
- Nie przeklinaj- przerwał mi.
- Juz zapomniałam jaki jesteś denerwujący- mruknęłam pod nosem. Założyłam na głowę kask i z pomocą Remka wsiadłam na to coś.
- Nie zabij mnie - nakazałam a chwile poźniej ruszyliśmy. Droga nie była długa i prowadziła do bardzo dobrze znanego mi miejsca. Po 5 minutach jazdy maszyna zatrzymała się a ja poczułam grunt pod nogami.
- Nauczysz mnie na takim jeździć?- zapytałam.
- Jutro? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Okey - uśmiechnęłam się. Znowu się z nim umówiłam. Tym razem jednak świadomie. Rozejrzałam się dookoła dokładnie przyglądając się każdej osobie. Wszystko było takie jakie sobie wyobrażałam , czyli było bardzo głośno , dużo alkoholu , mało trzeźwych ludzi i jeden dość duży drewniany domek , który jak myślę służył tylko do... Pewnych czynności. Krótko mówiąc zupełnie nie mój świat. Popatrzyłam na Remka dając mu do zrozumienia że się denerwuje.
- Ej uspokój się - uśmiechnął się szeroko ukazując szereg białych zębów. Jego prawa ręka wylądowała na moim ramieniu przygniatając mnie do ciała chłopaka. Szybko jednak pozbyłam się problemu robiąc krok do przodu tym samym uwalniając się z uścisku. Usłyszeliśmy nawoływanie , a chwile później ktoś koło nas stanął. Przywitał się z Remkiem co chwila spoglądając na mnie.
- A gdzie ty taką znalazłeś? - zapytał z zaciekawieniem , a twarz Remka momentalnie zmieniła wyraz z obojętnej na pełną dumy i satysfakcjii.
- To jest Julka - Odparł a ja kiwnęłam głową wystawiając rękę w geście przywitania. Chłopak ujął moją dłoń i delikatnie musnął ją swoimi ustami. Stałam jak wryta nie wiedząc co mam robić. Uśmiechnęłam się do chłopaka który chwile później zniknął z mojego pola widzenia. Ruszyliśmy w kierunku sporej grupy osób siedzących przy stole. Wszystkie oczy były skierowane w naszą stronę.
- W zeszłym tygodniu inna , dzisiaj inna no Wierzgoń szalejesz stary - zaśmiał się jeden z nich
- Zamknij się- powiedział oschle Remek.
- Napij sie bo zaczynasz gwiazdorzyć- jego kolega dalej był w świetnym humorze.
- Nie pije , prowadzę- mówiąc to spojrzał mnie a ja dalej stałam jak słup i nie miałam pojęcia jak się zachować.
- A koleżance jak na imię? - zwrócił się do mnie.
- Julka- powiedziałam cicho.
- Może ty się ze mną napijesz? - zapytał z uśmiechem.
- Nie napije bo jest nieletnia - wtrącił Remek.
- Dlaczego ty jesteś taki sztywny? - zapytałam sięgając po butelkę z alkoholem - właśnie że się napije - dodałam. I tak się zaczęło... Jedno , drugie piwo i prawie całkowity brak kontaktu z rzeczywistością. Atmosfera przy stole była bardzo luźna , a poruszane przez nas tematy były co najmniej dziwne. Zupełnie zapomniałam o obietnicy danej bratu , ale będąc w takim stanie w ogóle nie przejmowałam się konsekfencjami.
- Julka idziemy już - powiedział Remek.
- Jeszcze nie chce iść. Możemy iść pobiegać albo mam pomysł choć ulepimy dziś bałwana! - bełkotałam. Chłopak mimo moich próśb i błagań złapał mnie za rękę i mocnym szarpnieciem odciągnął od towarzystwa.
- Czemu ty sie nade mną znęcasz? - zapytałam.
- Przepraszam , ale choć ze mną... Dostanie mi sie przez ciebie - odparł.
- Pójdę z tobą wszędzie jak mnie nie skrzywdzisz wiesz? - uśmiechnęłam się krzywo , a chłopak tylko się za śmiał. Odwiózł mnie do domu i odprowadził pod same drzwi.
- Bartek! Wróciłam- wrzasnęłam na cały dom próbując dojść do schodów. Bartek momentalnie znalazł się w salonie groźnie patrząc na Remka.
- Z tobą sobie jeszcze porozmawiam - warknął pomagając mi wejść po schodach. Byłam tak padnięta że jedyne co zdążyłam zrobić to zdjąć buty. W ubraniach i makijżu niemal rzuciłam się na łóżko i od razu pogrążyłam w głębokim śnie.
------------------------------------------------
Hej!
Tak sobie wymyśliłam ze póki jestem w domu rozdziały będą krótrze (mniej więcej takiej długości jak ten) ale za to codziennie ewentualnie co drugi dzień :) mam nadzieję że rozdział się podobał! Opinie mile widziane w komentarzach :D
Także no... Wszelakie pytania na aska 👉 @juleczka3455
Można tez wbić na snapa 👉 kukus_15
Oraz na instagrama 👉 ruuuuolf
To.. Trzymajcie się!

wtorek, 22 marca 2016

Rozdział #2

Po pięknej pogodnej sobocie nastała deszczowa niedziela. Wczorajszą noc zaliczam zdecydowanie do jednej z gorszych. Dawno nie byłam tak niewyspana. Od wczoraj jestem zestresowana moją dzisiejszą "randką" i naprawdę nie wiem dlaczego tak jest. Przecież to on powinien stresowac sie przed spotkaniem ze mną , a nie odwrotnie. To tylko kolejny chłopak do spławienia nic więcej.
Od nadmiaru myśli i stresu rozbolała mnie głowa.
-Świetnie , jeszcze tego mi brakowało - mruknęłam sama do siebie i niechętnie wynurzyłam się spod ciepłej kołdry. Podeszłam do szafy z zamiarem wyjecia z niej ubrań. Zerknęłam na nieciekawą pogodę za oknem i bez zastanowienia sięgnęłam po rurki , luźną koszulkę i sweterek. Powoli pomaszerowałam do łazienki po czym będąc juz w środku wykonałam poranną toaletę. Zeszłam na dół i ku mojemu zaskoczeniu w kuchni stał Bartek.
- Ja juz idę , będę po południu , jak będziesz czegoś potrzebowała to dzwoń- dał mi buziaka w policzek i szybkim tempem opuścił dom.
- Czyli do południa jestem sama - znowu mówiłam do siebie. Często to robię. Tak juz po prostu mam. Po kilkuminutowym medytowaniu na kanapie postanowiłam posprzątać. Włączyłam pierwszy lepszy program z muzyką i w rytmie piosenek wycierałam kurze a potem umyłam podłogi. Genialny sposób na odstresowanie się.  Tańce ze szczotką przerwał mi telefon. Na wyświetlaczu ukazywał się znajomy mi numer i podpis "ten on". Nie wiedziałam jak inaczej to zapisać , bo przecież mi sie nie przedstawił. Odrbrałam połączenie i przyłożyłam telefon do ucha.
- Mów
- Taka mała zmiana planów nastąpiła
- Czyli?
- Czyli widzimy się wieczorem i będzie nas trochę więcej
- Ale przecież ja nikogo tam nie znam - poczułam ucisk w żołądku świadczący o tym ze stres powrócił.
- Znasz mnie - odparł.
- Nawet nie wiem jak masz na imię - mruknęłam cicho.
- Remek - usłyszałam.
- Julka jestem - uśmiechnęłam się do telefonu.
- W takim razie do wieczora Julka- powiedział po czym się rozłączył , a ja poczułam kolejny ucisk w żołądku. Co się ze mną dzieje? Chcąc się ponownie odstresować ubrałam kurtkę , zamknęłam dom  i ruszyłam w kierunku domu Oliwii. Musiałam się komuś wygadać , a nikt nie nadaje się do tego tak jak moja Oliwka. Od progu przywitała mnie ciepłym uśmiechem i zaprosiła do środka.
- Kawa , herbata?- zaproponowała.
- Herbata- odparłam z uśmiechem.
- Ale jaka bo mam cytrynową , malinową, miętową, gruszkową i zieloną - zaśmiała się.
- malinowa! - powiedzialam bez zastanowienia. Kocham maliny , a Oliwia kocha herbaty i na tym właśnie polega nasza przyjaźń. Niezrozumiałe? No właśnie! Opowiedziałam jej wszystko popijając gorący napój.
- I ty sie zgodziłaś?! - wrzasnęła na cały dom dziewczyna.
- Przez przypadek no! - powiedziałam cicho.
- Przez przypadek umówiła sie z chłopakiem , którego wczoraj nazwała idiota i debilem! Brawo ty! - zaklaskała w dłonie.
- Brawo ja - mruknęłam. Przegadałam z nią jeszcze bardzo dużo czasu kompletnie tracąc poczucie czasu. Nasze rozmowy przerwał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. "Bartełek"
- Tak kochany braciszku? - zaśmiałam się
- Mogłabyś wrócić do domu i otworzyć drzwi? - śmiał się razem ze mną.
- Już ide - mruknęłam po czym się rozłączyłam. Pożegnałam się z Oliwką i pomaszerowałam do domu. Razem z Bartkiem zrobiliśmy szybki obiad , bo obaj umieraliśmy z głodu. Pomogłam mu jeszcze pozmywać i poszłam do siebie do pokoju w miedzy czasie odczytując SMS od Remka.
Od "Remek ;3" : Będę o 17.00 :*
Do " Remek ;3" : Ok ;*
Spojrzałam na zegarek , który wskazywał 16.22 i od razu pobiegłam do szafy. I jak tu sie ubrać... Nie wiem gdzie idziemy , na ile idziemy , nie wiem nic! Sukienka nie bo pomyśli ze mi zależy , dresy nie bo nie wypada , może w ogóle sie nie przebiore? Wygladam dobrze! Nie... Musze się przebrać! Moje myśli kłóciły się ze sobą. W końcu wybrałam rurki z podwyższonym stanem i koszule. Zrobilam lekki makijaż i byłam gotowa aż 5 minut przed czasem. Siedziałam w swoim pokoju i rozmyślałam o tym co sie w ogóle ze mną dzieje... Nigdy sie tak nie zachowywałam tym bardziej przez chłopaka. Z rozmyślań wybił mnie dzwonek do drzwi. Szybkim tempem zbiegłam ze schodów chcąc otworzyć drzwi jednak mój brat był szybszy. Spojrzał na mnie z niezadowoloną miną a ja modliłam sie w duchu żeby nie wyszła z tego afera.
------------------------------
Hej!
Długi , krotki... Nie wiem! Ale musiałam napisać! Wydaje mi sie ze pierwszy wyszedł nieco lepiej ale uwierzcie mi że pisałam to z ogromnym podekscytowaniem ze aż tylu osobą podoba się mój blog! Jesteście wszystkie cudowne , kochane i najlepsze! Obiecuje pisać rozdział w miarę regularnie , bo widze ze jednak mam dla kogo! Kocham was... Serio! Także jeszcze raz dziękuje i mam nadzieje ze rozdział sie podoba.
Moje social media:
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
SNAP 👉 kukus_15
W razie pytań proszę pisać 😘
Pa!

Rozdział #1

To była sobota. Delikatnie zachmurzone niebo , ale słonecznie. Pogoda niczym wczesną wiosną. Korzystając z ładnej pogody i weekendu postanowiłam wyciągnąć moje przyjaciółki Lenę i Oliwie z domu. Stwierdziłam że najlepszym miejscem na spacer będzie park i tam też sie wybrałam informując wczesniej dziewczyny gdzie mają sie stawić. Szłam powoli rynkiem Wrocławia przyglądając sie wszystkiemu wokół. Nabrałam ochotę na kawe , wiec skręciłam do pobliskiego Starbucksa jednak nie było mi dane wejść do środka. Tuż przed wejściem jakiś debil wylał na mnie cały kubek kawy.
- Ja pierdole uważałbyś trochę - warknęłam poirytowana patrząc na swoją nową koszulkę , na której powstała ogromna plama z kawy.
- Nie przeklinaj - poprawił mnie.
- Jak mi się zachce - syknęłam po czym odwróciłam się do niego plecami z zamiarem pójścia do domu , ale wtedy on złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę.
- Przepraszam no. odkupie ci te koszulkę , albo przynajmniej zapłace za szkody- mruknął.
- Puść mnie. Nie chce żadnych twoich pieniędzy ani koszulek. Poradze sobie. - Uśmiehnęłam się wrednie , a chłopak uwolnił mój nadgarstek ze swojego uścisku. Ruszyłam w kierunku mojego domu szukając telefonu w kieszeni. Miałam zamiar zadzwonić do Leny i poinformować że się spóźnię , ale w końcu zdałam sobie sprawę że go nie mam. Wróciłam wiec na miejsce zbrodni z zamiarem odnalezienia go. Chłopak dalej stał w tym samym miejscu , w którym stał wczesniej.
- Telefon- powiedziałam wyciagając rękę w jego strone.
- Fajny nie?- zaśmiał się wyciagając z kieszeni swojego iPhone'a.
- Nie chujowy. Oddaj mi mój telefon- warknęłam.
- Nie przeklinaj - znow mnie poprawił.
- A oddasz mi telefon? - zapytałam
- A poprosisz? - uśmiechnął się.
- Oddaj mi telefon proszę- mruknęłam , a chwile później dostałam swoją zgubę. Bez słowa pożegnania poszłam do domu. W szybkim tempie pomaszerowałam do swojego pokoju. Zdjęłam poplamioną koszulkę i założyłam inną. Wzięłam torebkę i ponownie dzisiaj wyszłam z domu tym razem jednak biegnąc do parku.
- O! Przyszła Pani Spóźnialska! - zaśmiała się Oliwia.
- Przepraszam no! Jakiś idiota oblał mnie kawą pod Starbucksem - tłumaczyłam się.
- Jaki idiota? - zapytała z zaciekawieniem Lena. Opowiedziałam dziewczynom całą historie.
- Zabrał ci telefon? - zapytała z niedowierzaniem Oliwia.
- I jeszcze chwalił się swoim iPhone'm - dodałam. Każdy kto mnie zna wie ze nienawidzę "jabłkofonów" ani nic "jabłkopodobnego" i nikt nigdy nie wmówi mi że te telefony , tablety czy laptopy są dobre.
- Ale oddał ci twój telefon?- spytała Lena.
- Nie pozwoliłam mu go zatrzymać , a dzwoniłam do ciebie z trampka - odparłam sarkastycznie , a dziewczyny zaczęły się śmiać. Pospacerowałśmy jeszcze chwile po parku , a potem poszłam do domu. Juz w progu unosił się zapach kurczaka i dźwięki strzelania oleju. "Bartełek gotuje" pomyślałam idąc do kuchni. Bartełek czyli Bartek to mój starszy brat. Nie wiem jak poradze sobie jak się wyprowadzi. Nasi rodzice niezbyt się nami przejmują. Bardziej liczy sie dla nich firma i dochody jakie z niej przychodzą. No ale dajemy sobie rade bez nich.
Bezcelowo kręciłam się po kuchni przyglądając się pracującemu Bartkowi.
- Lusia - mruknął mój brat dając mi do zrozumienia że mu przeszkadzam.
- Tak? - zapytałam udając że nie wiem o co chodzi.
- Idź się pobaw czy coś , jak będzie gotowe to cie zawołam - powiedział nie spuszczając wzroku z krojonych warzyw.
- No dobra - udałam smutną i poszłam na górę. Włączyłam muzykę i usiadłam na łóżku. Po chwili mój telefon zaczął wibrować informując ze ktoś dzwoni , ale ja nie wiedziałam kto. Odebrałam połączenie przykładając telefon do ucha.
- Halo? - powiedziałam lekko zdziwiona.
- O! Odebrałaś - usłyszałam dobrze znany mi głos.
-  Teraz już wiem dlaczego zabrałeś mój telefon - mruknęłam. Chłopak coś tam mówił , ale bardziej niż to interesowały mnie moje paznokcie. Kiedy skończył mówić zdałam sobie sprawę że zadał pytanie.
- em.. Tak jasne pewnie- odparłam zakłopotana kompletnie nie wiedząc co pytał.
- To do jutra o 15.00 - powiedział po czym sie rozłączył. Czy ja sie właśnie umówiłam z chłopakiem który irytuje mnie do granic możliwości? Na to wygląda... No ale nic juz z tym nie zrobię. Moje rozmyślania przerwał Bartek wołając mnie na obiad. Zeszłam na dół i usiadłam do stołu , a chwile później jadłam kurczaka. Bartełek serio umie gotować. Po zjedzeniu posiłku pomogłam mu posprzątać po obiedzie. Gdy skończyliśmy prace rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie w salonie przed telewizorem czekając na rodziców.
--------------------------------------
Hej! :D
No i jest pierwszy rozdział!
Mam nadzieję ze się podoba :)
Wszelkie pytania proszę zadawać na asku 👉@juleczka3455
Możecie tez wbić na instagrama 👉 ruuuuudolf
Oraz na snapa 👉 kukus_15
Trzymajcie sie!