Mowię o moim ojcu. Spojrzałam na niego obojętnie i ruszyłam w kierunku swojej szafki. Ten jednak mnie zauważył i podążył za mną.
-Dzień dobry córko - powiedział strasznie oficjalnie wielki pan biznesmen.
- Ta cześć - mruknęłam chowając kurtkę do swojej szafki.
- Czy możesz na mnie patrzeć kiedy ze mną rozmawiasz? - skarcił mnie.
- Nie nie mogę i nawet nie chce więc jeśli to juz wszystko co chciałeś mi powiedzieć to żegnam - Uśmiechnęłam się wrednie odchodząc od szafek i kierując sie w stronę mojej klasy. Lekcje mijały strasznie szybko. Przed szóstą lekcją znudziło mi się jednak siedzenie w szkole.
- Oliwka idziemy? - mruknęłam szturchając przyjaciółkę w ramie.
- Gdzie? - spojrzała na mnie jak na głupią.
- No może do domu? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Przecież jeszcze trzy lekcje zostały. Nie wytrzymasz? - zapytała.
- Nie wytrzymam. No chodź przecież Alucia i tak nic nie zauważy - prosiłam.
- A jak zauważy. Rodzice by mnie zabili - powiedziała.
- No dobra to choć - złapałam Oliwkę za rękaw koszuli i pociągnęłam w stronę łazienki
- Co ty robisz? - zapytała zdziwiona.
- Cicho bądź - mruknęłam. Wyjęłam z torby moje ulubione cienie do powiek. Wzięłam na pędzelek trochę fioletowego cienia malując nim wszystkie zgięcia palców lewej ręki. Oliwka przyglądała mi się bez słowa. Roztarłam cień aby wszystko wyglądało realistycznie.
- Co ty robisz? - powtórzyła swoje pytanie Oliwka.
- Zobaczysz - uśmiechnęłam się wychodząc z łazienki i kierując się do gabinetu pielęgniarki.
- Proszę pani ktoś mi przyskrzynił palce drzwiami - mruknęłam ze skrzywoną miną. Kobieta podeszła do mnie i dokładnie przyjrzała się dłoni.
- Ał! - wrzasnęłam gdy dotknęła jednego z palców.
- Hm.. Sine. Musisz z tym jechać do lekarza. Zwolnię Cię do domu , a potem zadzwonie po rodziców - uśmiechnęła się chwytając do ręki telefon.
- Nie trzeba , ja zadzwonie - mruknęłam spanikowana po czym opuściłam gabinet.
- Zwolni cie? - zapytała Oliwka gdy stanęłam obok niej.
- Zwolni - odparłam dumna z siebie - idziesz ze mną? - dodałam.
- Nie , ja zostanę - powiedziała cicho dziewczyna , a ja wzruszając ramionami skierowałam się do wyjścia. Po 15 minutach byłam juz w domu. Szybko pomaszerowałam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku wyjmując telefon z kieszeni.
Do "Remek ;3" : Żygam tęczą. Chodź potrzymasz mi włosy xD
Rzuciłam telefon na łóżko włączając przypadkową piosenkę na youtubie przez Xboxa. Pod względem gustu muzycznego również jestem wyjątkowa , bo jako jedna z nielicznych dziewczyn z mojej szkoły nie slucham żadnych popków , Bezczela , Kwiatkowskiego , Biebera ani żadnych innych tego typu wykonawców. Ja słucham trapu. Mało znany gatunek muzyczny , aczkolwiek jeden z moich ulubionych.
Usłyszałam dźwięk smsa dochodzący z mojego telefonu. Wzięłam go do ręki by odczytać wiadomość
Od "Remek ;3" : Zadzieram kiece i lece 😂 To co dzisiaj robimy? ^^
Do "Remek ;3 "Idziemy do kina na '50 twarzy Greya' "? 😏😏
Od "Remek ;3 " Nie ma problemu 😂 będę po 16.00
Do "Remek ;3" to czekam 😊"
Śmiałam się sama do siebie z przeprowadzonej przed chwilą konwersacji. Była godzina 13.45 wiec miałam jeszcze na prawdę dużo czasu żeby się przygotować. Stwierdziłam że pójdę spać bo i tak nie mam co robić. Wyłączyłam muzykę i ułożyłam się na łóżku tuląc się do Kazika. Kazik to mój miś , który śpi ze mną od kiedy skończyłam 5 lat. Dziecinne wiem , ale nie dbam o to. Zasnęłam bardzo szybko. Mój sen jak zwykle był chory , dziwny i zboczony w jednym. Przyzwyczaiłam się już. Obudziło mnie delikatne dźganie w bok.
- Jak nie chcesz stracić palca to lepiej przystań - warknęłam.
- Zawsze jesteś taka agresywna jak ktoś cię budzi? - zaśmiał się mój oprawca. Momentalnie otwarłam oczy szybko wstając do pozycji siedzącej.
- A ty tu co? - mruknęłam zdezorientowana.
- Stoję - śmiał się.
- Co cie tak bawi? - patrzyłam tępo na chłopaka , który prawie przewrócił się od śmiechu.
- Ty - uśmiechnął się.
- Nie śmiej sie ze mnie- zrobiłam smutną minę i odwróciłam się do niego tyłem.
- Ej no - momentalnie spoważniał. Usiadł koło mnie na łóżku znów dźgając mnie w bok - nie obrażaj się - dodał.
- Nie jestem obrażona - zaśmiałam sie - Ale jak jeszcze raz mnie dźgniesz to ujebie ci rękę.
- Nie przeklinaj - pouczył mnie.
- Przeztań mi rozkazywać! I siedź tu , a ja ide się przebrać jak mamy gdzieś iść - mruknęłam podchodząc do szafy.
- Po co? Nie wyglądasz źle - uśmiechnął się.
- Ale spałam w tym , nie wyjde tak teraz z domu oszalałeś? - powiedziałam wyjmując ubrania z szafy. Skierowałam się do łazienki co chwila spoglądając za siebie czy Remek nie idzie za mną. Po tym człowieku mogę spodziewać się wszystkiego. W szybkim tempie przebrałam się i poprawiłam makijaż chwile później wracając do pokoju.
- Szybko ci to poszło - mruknął Remek nie odrywając wzroku od telefonu.
- Wiem , a teraz rusz proszę swoje szanowne cztery litery i chodź - odparłam kierując się na dół , a chłopak ruszył za mną. Założyłam buty i kurtkę wychodząc z domu. Mimo wczesnej godziny na dworze było juz ciemno.
- To gdzie idziemy? - zapytałam chłopaka gdy juz do mnie dołączył.
- No na Greya - zaśmiał się.
- Serio? - śmiałam się razem z nim.
- Tak - wyszczerzył się głupio. Kilka minut później byliśmy już w kinie. Zalana łzami ze śmiechu patrzyłam jak Remek zawstydzony prosi o dwa bilety na film podchodzący pod erotyk.
- Bardzo śmieszne - mruknął niezadowolony.
- Oj już się nie fochaj - odparłam po czym weszliśmy na sale , w której grano ten właśnie film. Bez słowa zajęliśmy swoje miejsca czekając na początek. Cały film ogólnie mówiąc był... Ciekawy? Interesujący? Zabawny? Nie. Był bez sensu a cała fabuła kręciła się wokół seksu. Nie polecam. Bez słowa w lekkim szoku wyszliśmy z sali. Spojrzeliśmy na siebie i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Ludzie patrzeli się na nas jak na idiotów , ale zbytnio nas to nie interesowało.
- Następnym razem ja wybieram film - poinformował Remek.
- Dobra - przytaknęłam- to co teraz robimy? - dodałam.
- Idziemy do domu - mruknął.
- Czyjego? - zapytałam.
- Do mnie jest bliżej - zaśmiał się.
- Leń! - walnęłam go w ramię. Poszliśmy do domu Remka i resztę dnia spedziliśmy na graniu w chore gry na PlayStation.
------------------------------------
Hej!
No więc dziś wyszedł trochę dłuższy rozdział , przy którym pomagał mi pewien ktoś kto koniecznie chciał zostać anonimowy :( ale może wam się spodoba :) aby wyrazić opinie zapraszam do sekcji komentarzy których ostatnio jest bardzo mało co niezmiernie mnie smuci :(
Wiec sprawcie żebym się cieszyła i rozwalcie system komentarzami i wyświetleniami. Swoją drogą bardzo szybko zblizamy się do 1000 wyświetleń :) Za co bardzo dziękuje :*
Socjal media :
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Facebook 👉 facebook.com/JulKa1416
Snapchat 👉 Kukus_15
To.. Trzymajcie się 😘
wtorek, 29 marca 2016
sobota, 26 marca 2016
Rozdział #6
Okazało się że nie były to światła byle jakiego samochodu , tylko radiowozu policyjnego. "No to zajebiście" pomyślałam gdy drzwi samochodu uchyliły się i wysiadł z nich policjant. Spojrzałam na Remka , który ku mojemu zaskoczeniu był zadowolony z zaistniałej sytuacji.
- Poczekaj tu - zwrócił się do mnie po czym wstał i podszedł do policji. Panująca wokół ciemność znacznie ograniczała moją widoczność , ale dobrze słyszałam przeprowadzaną przez nich rozmowę. Nie brzmiało to jak rozmowa obcych ludzi , wręcz przeciwnie jakby znali się od lat. "No nie wierze , zadaje się z typem który ma ziomków w policji" złapałam się za głowę słysząc swoje myśli czym zwróciłam na siebie uwagę Remka.
-Wszystko Okey? - usłyszałam po chwili. Kwinęłam twierdząco głową zdając sobie sprawę, że i tak tego nie zobaczą , bo przecież jest ciemno.
-Tak , jasne - mruknnęłam cicho lekko speszona. Chwile później Remek stanął koło mnie i bez żadnych słów wyjaśnień wziął mnie na ręce i zaniósł do auta , do którego sam potem wsiadł. Czułam się tam strasznie nieswojo. Siedziałam speszona nic nie mówiąc. Zastanawiałam się jak mój brat zareaguje na to ze wracam tak późno i to jeszcze radiowozem. Czułam że to nie może skończyć się dobrze. Całą drogę do domu milczałam. Będąc już przed domem podziekowałam i pożegnałam się opuszczając auto. Wolnym krokiem szłam do domu. Czułam jak stres uciska mój żołądek. Po cichu weszłam do domu i zdjęłam buty. Ku mojemu zdziwieniu w salonie siedział Bartek z jakąś dziewczyną o ile w ogóle można to coś nazwać dziewczyną. Miała na twarzy ogromną ilość tapety , bluzkę z wielkim dekoltem i krótkie spodenki. Widząc to nie mogłam powstrzymać się by jej nie dogryzać jednak bez słowa skierowałam się do kuchni. Bartek co chwila zerkał na mnie dając mi do zrozumienia że im przeszkadzam , ale go zignorowałam. Otworzyłam lodówkę wyjmując z niej wszystkie składniki potrzebne do zrobienia tostow. Sięgnęłam po toster z szafki i zabrałam się za przyrządzanie posiłku. Moje zdolności kulinarne ograniczają się do tego typu dań. Po kilku minutach tosty były juz gotowe. Przełożyłam je na talerzyk , który potem wzięłam do ręki i ruszyłam do pokoju zostawiając cały bałagan w kuchni. Przechodząc przez salon dostrzełam mojego brata całującego te tonę plastiku.
- Tylko jej nie połkni - zadrwiłam idąc na gore. Bartek tylko spojrzał na mnie złowrogo szybko wracając do wykonywanej wczesniej czynności. Usiadłam na łóżku i przegryzając tosty sprawdziłam w końcu facebooka. Zauważyłam wiadomość od Oliwki :
O: Miałaś wpaść 😊 dzięki...
J: Przepraszam , byłam z Remkiem 😔
O: I jak? 😏😏
J: Quad się zepsuł i odebrała nas policja 😂
O: Policja?! 😮
J: Ta , typek ma ziomków w policji 😄😄
O: Dobra opowiesz mi jutro 😘 zaraz będą u mnie ziomki także no pa 😙😙
J: Pa! 😘
Położyłam telefon na łóżku po czym wstałam i odłożyłam talerzyk na stolik. Wróciłam do sprawdzania facebooka. Nic nowego , każdy życzy wszystkim wesołych walentynek , albo zachęca do spedziania dnia singla. Ja z pewnością prześpię oba te święta. Postanowiłam poszukać profilu Remka , którego jak się okazało miałam w znajomych juz prawie rok. Przejrzałam jego tablice i jeszcze kilku innych osób po czym odlożyłam telefon i poszłam się wykąpać. Po wykonaniu tej czynności przykryłam się szczelnie swoją kołdrą i zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik. Jak ja nienawidzę tych całych walentynek. Tylu zakochanych dookoła chodzą po parkach , restauracjach i innych tego typu miejscach i sie całują i przytulają i miziają jak dwa okonie w okresie godowym. Chociaż gdyby sie zastanowić u większości par cudownie spędzony dzień w walentynki kończy sie tarłem.
Z takim nastawieniem do życia wstałam z łóżka , ubrałam się , zjadłam śniadanie , a następnie wyszłam z domu. Oliwka czekała na mnie przy furtce. W drodze do szkoły opowiedziałam jej wszystko co działo się wczoraj. Przed budynkiem szkoły zobaczyłam znajome mi auto. Serce zaczęło mi szybciej bić na myśl ze on jest gdzieś w szkole , albo rozmawia z nauczycielami. Szybkim krokiem dotarłam do środka budynku rozglądajac sie dookoła. Nie myliłam się. Właśnie opuszczał gabinet pani pedagog. Mowie oczywiscie o...
-----------------------------------
Hej!
No więc...Przepraszam że taki krotki rozdzial , ale mam jeszcze troche pracy zwiazanej z dzisiejszym śniadaniem wielkanocm :/ :/ :/ Ta zasada nie ma tu przyszłości wiec lepiej ją zdjąć , ale miłoby było gdybyście ten komentarz zostawiły :)
Dzisiaj rozdział z naprawdę minimalna liczba dialogów... Tak wyszło , ale nadrobimy to. Mam nadzieje że się podobał! Opinie w komentarzach :D
Moje social media xd
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 facebook.com/JulKa1416
NO I OCZYWIŚCIE ZYCZE WAM WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE NA ŚWIĘTA! I MOKREGO DYNGUSA HEHE :P
Trzymajcie się!
- Poczekaj tu - zwrócił się do mnie po czym wstał i podszedł do policji. Panująca wokół ciemność znacznie ograniczała moją widoczność , ale dobrze słyszałam przeprowadzaną przez nich rozmowę. Nie brzmiało to jak rozmowa obcych ludzi , wręcz przeciwnie jakby znali się od lat. "No nie wierze , zadaje się z typem który ma ziomków w policji" złapałam się za głowę słysząc swoje myśli czym zwróciłam na siebie uwagę Remka.
-Wszystko Okey? - usłyszałam po chwili. Kwinęłam twierdząco głową zdając sobie sprawę, że i tak tego nie zobaczą , bo przecież jest ciemno.
-Tak , jasne - mruknnęłam cicho lekko speszona. Chwile później Remek stanął koło mnie i bez żadnych słów wyjaśnień wziął mnie na ręce i zaniósł do auta , do którego sam potem wsiadł. Czułam się tam strasznie nieswojo. Siedziałam speszona nic nie mówiąc. Zastanawiałam się jak mój brat zareaguje na to ze wracam tak późno i to jeszcze radiowozem. Czułam że to nie może skończyć się dobrze. Całą drogę do domu milczałam. Będąc już przed domem podziekowałam i pożegnałam się opuszczając auto. Wolnym krokiem szłam do domu. Czułam jak stres uciska mój żołądek. Po cichu weszłam do domu i zdjęłam buty. Ku mojemu zdziwieniu w salonie siedział Bartek z jakąś dziewczyną o ile w ogóle można to coś nazwać dziewczyną. Miała na twarzy ogromną ilość tapety , bluzkę z wielkim dekoltem i krótkie spodenki. Widząc to nie mogłam powstrzymać się by jej nie dogryzać jednak bez słowa skierowałam się do kuchni. Bartek co chwila zerkał na mnie dając mi do zrozumienia że im przeszkadzam , ale go zignorowałam. Otworzyłam lodówkę wyjmując z niej wszystkie składniki potrzebne do zrobienia tostow. Sięgnęłam po toster z szafki i zabrałam się za przyrządzanie posiłku. Moje zdolności kulinarne ograniczają się do tego typu dań. Po kilku minutach tosty były juz gotowe. Przełożyłam je na talerzyk , który potem wzięłam do ręki i ruszyłam do pokoju zostawiając cały bałagan w kuchni. Przechodząc przez salon dostrzełam mojego brata całującego te tonę plastiku.
- Tylko jej nie połkni - zadrwiłam idąc na gore. Bartek tylko spojrzał na mnie złowrogo szybko wracając do wykonywanej wczesniej czynności. Usiadłam na łóżku i przegryzając tosty sprawdziłam w końcu facebooka. Zauważyłam wiadomość od Oliwki :
O: Miałaś wpaść 😊 dzięki...
J: Przepraszam , byłam z Remkiem 😔
O: I jak? 😏😏
J: Quad się zepsuł i odebrała nas policja 😂
O: Policja?! 😮
J: Ta , typek ma ziomków w policji 😄😄
O: Dobra opowiesz mi jutro 😘 zaraz będą u mnie ziomki także no pa 😙😙
J: Pa! 😘
Położyłam telefon na łóżku po czym wstałam i odłożyłam talerzyk na stolik. Wróciłam do sprawdzania facebooka. Nic nowego , każdy życzy wszystkim wesołych walentynek , albo zachęca do spedziania dnia singla. Ja z pewnością prześpię oba te święta. Postanowiłam poszukać profilu Remka , którego jak się okazało miałam w znajomych juz prawie rok. Przejrzałam jego tablice i jeszcze kilku innych osób po czym odlożyłam telefon i poszłam się wykąpać. Po wykonaniu tej czynności przykryłam się szczelnie swoją kołdrą i zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik. Jak ja nienawidzę tych całych walentynek. Tylu zakochanych dookoła chodzą po parkach , restauracjach i innych tego typu miejscach i sie całują i przytulają i miziają jak dwa okonie w okresie godowym. Chociaż gdyby sie zastanowić u większości par cudownie spędzony dzień w walentynki kończy sie tarłem.
Z takim nastawieniem do życia wstałam z łóżka , ubrałam się , zjadłam śniadanie , a następnie wyszłam z domu. Oliwka czekała na mnie przy furtce. W drodze do szkoły opowiedziałam jej wszystko co działo się wczoraj. Przed budynkiem szkoły zobaczyłam znajome mi auto. Serce zaczęło mi szybciej bić na myśl ze on jest gdzieś w szkole , albo rozmawia z nauczycielami. Szybkim krokiem dotarłam do środka budynku rozglądajac sie dookoła. Nie myliłam się. Właśnie opuszczał gabinet pani pedagog. Mowie oczywiscie o...
-----------------------------------
Hej!
No więc...Przepraszam że taki krotki rozdzial , ale mam jeszcze troche pracy zwiazanej z dzisiejszym śniadaniem wielkanocm :/ :/ :/ Ta zasada nie ma tu przyszłości wiec lepiej ją zdjąć , ale miłoby było gdybyście ten komentarz zostawiły :)
Dzisiaj rozdział z naprawdę minimalna liczba dialogów... Tak wyszło , ale nadrobimy to. Mam nadzieje że się podobał! Opinie w komentarzach :D
Moje social media xd
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 facebook.com/JulKa1416
NO I OCZYWIŚCIE ZYCZE WAM WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE NA ŚWIĘTA! I MOKREGO DYNGUSA HEHE :P
Trzymajcie się!
piątek, 25 marca 2016
Rozdział #5
Leżałam wtulona w poduszkę próbując się opanować, gdy nagle poczułam wibracje w mojej kieszeni. Wyjęłam stamtąd telefon i spojrzałam na wyświetlacz , który ostatnio coraz częściej informuje ze dzwoni Remek. Przejechałam palcem po ekranie odbierając połączenie.
- Halo? - powiedziałam cicho starając się ukryć stan w jakim obecnie byłam.
- Co się stało? - Usłyszałam przejęty głos Remka.
- Nic , nie ważne , co jest? - szybko zmieniłam temat.
- Po prostu chciałem zapytać czy masz czas się spotkać - powiedział , a na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
- Ogarnę się tylko i mogę iść - pisnęłam zadowolona.
- Okey to pa - mruknął po czym się rozłączył. Rzuciłam niedbale telefon na łóżko i szybkim krokiem udałam się do łazienki sprawdzić stan mojego makijażu. Było źle , a nawet bardzo źle. W ekspresowym tempie udało mi się jednak naprawić zepsuty makijaż. Wróciłam do pokoju po telefon i zeszłam na dół.
- Gdzie idziesz?- usłyszałam pytanie , które postanowiłam zignorować. Ubrałam kurtkę i buty następnie wychodząc z domu. Skierowałam się do furtki rozglądając się w poszukiwaniu chłopaka. Opuściłam teren mojej posesji kierując się w jego stronę. Gdy byłam już w wystarczająco małej odległości od niego zbliżyłam się niebezpieczne blisko chłopaka i przytuliłam. Remek bez słowa objął mnie przyciągając jeszcze bliżej siebie.
- Aby napewno wszystko Okey?- zapytał gdy już się od niego odsunęłam.
- Tak, przepraszam - wybełkotałam wpatrzona w czubki swoich butów.
- Nic się przecież nie stało - nastała niezręczna cisza. Obaj nie wiedzieliśmy co zrobić w takiej sytuacji.
- Miałeś mnie nauczyć jeździć! - krzyknęłam entuzjastycznie. Remek tylko się zaśmiał i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Okazało się mieszka dalej niż myślałam. Po 10 minutach drogi w końcu dotarliśmy do jego miejsca zamieszkania.
- Chodź - pociągnął mnie w kierunku drzwi.
- Trzymasz Quada w domu? - zaśmiałam się.
- Tak i nawet śpi ze mną w łóżku - odparł sarkastycznie. W domu chłopaka pachniało babcinymi wypiekami , które przyrządzała starsza kobieta stojąca w kuchni.
- O Remeczku już wróciłeś? I przyprowadziłeś swoją dziewczynę. Jaka ładna - powiedziała z uśmiechem.
- To nie jest moja dziewczyna , to przyjaciółka - tłumaczył się chłopak.
- Podejdź do mnie gwiazdeczko niech ja ci się przyjżę z bliska - bez słowa wykonałam polecenie staruszki - Mój Boże jaka ty wychudzona jesteś! - wrzasnęła , a ja wybuchłam śmiechem.
- Babciu daj jej już spokój- prosił równie roześmiany chłopak. Staruszka kiwmęła głową dając mi do zrozumienia że mogę odejść , co uczyniłam w bardzo szybkim tempie. Kierowałam się za Remkiem na górę. Chłopak otworzył przede mną jedne z trzech drzwi umieszczonych obok siebie ukazując swoje królestwo. Pokój był takim standardowym pokojem nastolatka. Dużo plakatów z gier oraz drużyn piłkarskich , łóżko , biurko , stolik... Taki standard. Jedyną rzeczą , która przykuła moją uwagę była duża ilość pucharow i medali na półkach nad biurkiem , jednak nie mogłam im się dokładnie przyjrzeć , bo Remek miał już wszystko co chciał i był gotowy do wyjścia.
- Musisz do nas koniecznie wpaść na obiad - usłyszałam gdy schodziłam ze schodów.
- Napewno wpadne - uśmiechnęłam się do babci po czym wyszłam. Remek szybkim tempem udał się w głąb swojej posesji chwilę później wracając z maszyną. Podał mi kask i pomógł wsiąść. Odjechalismy spod jego domu ,a chwile później byliśmy juz za miastem. Zatrzymaliśmy się przy szerokiej drodze między polami. Zsiadłam z maszyny napawając się widokiem.
- Ładnie tu - mruknęłam , a chłopak pokiwał twierdząco głową. Usiadłam z powrotem na Quadzie czekając aż Remek wytłumaczy mi co i jak.
- Tu stawiasz nogę , biegi wrzucają się same..
-Jak to? - przerwałam mu.
- Bo skrzynia biegów jest automatyczna- wyjaśnił.
- I tak nie rozumiem - zaśmiałam się.
- Tak myślałem - odparł - tu dodajesz gazu , a hamulec jest tam - tłumaczył pokazując poszczególne części - to teraz jedź tam, zawróć i z powrotem - nakazał. Bez problemu zrobiłam to co kazał nawet kilka razy , ale w pewnym momencie maszyna po prostu się zatrzymała.
- Zepsułam! - wrzasnęłam , a Remek ruszył w moim kierunku.
- Nie zepsułaś , po prostu nie ma już na czym jeździć - mruknął.
- I co teraz? - zapytałam zakłopotana.
- Nie mam pojęcia - odpowiedział. Wyjęłam z kieszeni telefon z zamiarem zadzwonienia po kogoś , jednak nie było zasięgu. Powoli się ściemniało. Moje myśli ogarnął strach.
- Może teraz mi powiesz co się stało?- głos Remka przerwał panującą ciszę.
- Po prostu dzisiaj mam jakiegoś pecha. Kolejna uwaga w szkole , kłótnia z bartem a teraz jeszcze to - przekręciłam głowę w drugą stronę żeby nie widział że powstrzymuje się od wybuchniecia płaczem.
- Ej uspokoj się. Uwaga w szkole to nic takiego , kłóci się każde rodzeństwo , a z tym jakoś damy rade - szturchnął mnie ramieniem.
- Ale to nie tak. Ja nie chce się z nim kłócić , bo mam tylko jego - kilka łez rozpoczęło swoją wędrówkę po mojej twarzy.
- Nie płacz- objął mnie ramieniem przyciągając do siebie.
- A najlepsze jest to że pokłóciłam się z nim o ciebie... - mówiłam próbując sie uspokoić. Nie wiem dlaczego , ale w tym momencie poczułam że mogę powiedzieć nu dosłownie wszystko.
- To go ładnie przeprosisz i będzie po sprawie - uśmiechnął się.
- To nie takie proste... On mi zabronił utrzymywać z tobą kontakt - mówiąc te słowa jeszcze bardziej się popłakałam.
- Julka uspokój się... Jakoś go przekonasz mowie ci - powiedział.
- To teraz ty mi coś powiedz- spojrzałam mu prosto w oczy.
- A co? - zapytał
- Skąd wziąłeś mój adres? - mruknęłam , a na twarzy chłopaka znów pojawił się uśmiech.
- Od tej dziewczyny , która przez ciebie płakała dzisiaj - wyszczerzył się.
- A o tym skąd wiesz?- zapytałam zdezorientowana.
- Bo połowa szkoły dzisiaj poruszała Ten temat? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Czyli że ty jednak chodzisz do mojej szkoły - uśmiechnęłam się.
- Nie , to ty chodzisz do mojej - poprawił mnie. Zapadła cisza , która w ogóle nam nie przeszkadzała. Zrobiło się strasznie ciemno, zegarek pokazywał godzinę 21.00.
Siedziałam wystraszona , wtulona w Remka gdy nagle w oddali dostrzegłam światło lamp samochodowych.
------------------------------------------------
Hej!
Dzis juz rozdział krotrzy , ale znów trochę się dzieje. Mam nadzieje że sie podoba :)
Po dłuższej naradzie z kilkoma osobami wprowadzam na bloga pewien układ.
"5komentarzy = nowy rozdział"
Chyba wszystko jest jasne i tłumaczyć nie trzeba :) chce po prostu zobaczyć czy są tu osoby , którym zależy na nowych rozdzialach bo większość czyta a nie komentuje... A jak wiecie komentarze motywuja , karmią wene i od dziś dają nowy rozdział!
Także no...
Pytania na ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 faceboook.com/JulKa1416
Trzgmajcie sie!
- Halo? - powiedziałam cicho starając się ukryć stan w jakim obecnie byłam.
- Co się stało? - Usłyszałam przejęty głos Remka.
- Nic , nie ważne , co jest? - szybko zmieniłam temat.
- Po prostu chciałem zapytać czy masz czas się spotkać - powiedział , a na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
- Ogarnę się tylko i mogę iść - pisnęłam zadowolona.
- Okey to pa - mruknął po czym się rozłączył. Rzuciłam niedbale telefon na łóżko i szybkim krokiem udałam się do łazienki sprawdzić stan mojego makijażu. Było źle , a nawet bardzo źle. W ekspresowym tempie udało mi się jednak naprawić zepsuty makijaż. Wróciłam do pokoju po telefon i zeszłam na dół.
- Gdzie idziesz?- usłyszałam pytanie , które postanowiłam zignorować. Ubrałam kurtkę i buty następnie wychodząc z domu. Skierowałam się do furtki rozglądając się w poszukiwaniu chłopaka. Opuściłam teren mojej posesji kierując się w jego stronę. Gdy byłam już w wystarczająco małej odległości od niego zbliżyłam się niebezpieczne blisko chłopaka i przytuliłam. Remek bez słowa objął mnie przyciągając jeszcze bliżej siebie.
- Aby napewno wszystko Okey?- zapytał gdy już się od niego odsunęłam.
- Tak, przepraszam - wybełkotałam wpatrzona w czubki swoich butów.
- Nic się przecież nie stało - nastała niezręczna cisza. Obaj nie wiedzieliśmy co zrobić w takiej sytuacji.
- Miałeś mnie nauczyć jeździć! - krzyknęłam entuzjastycznie. Remek tylko się zaśmiał i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Okazało się mieszka dalej niż myślałam. Po 10 minutach drogi w końcu dotarliśmy do jego miejsca zamieszkania.
- Chodź - pociągnął mnie w kierunku drzwi.
- Trzymasz Quada w domu? - zaśmiałam się.
- Tak i nawet śpi ze mną w łóżku - odparł sarkastycznie. W domu chłopaka pachniało babcinymi wypiekami , które przyrządzała starsza kobieta stojąca w kuchni.
- O Remeczku już wróciłeś? I przyprowadziłeś swoją dziewczynę. Jaka ładna - powiedziała z uśmiechem.
- To nie jest moja dziewczyna , to przyjaciółka - tłumaczył się chłopak.
- Podejdź do mnie gwiazdeczko niech ja ci się przyjżę z bliska - bez słowa wykonałam polecenie staruszki - Mój Boże jaka ty wychudzona jesteś! - wrzasnęła , a ja wybuchłam śmiechem.
- Babciu daj jej już spokój- prosił równie roześmiany chłopak. Staruszka kiwmęła głową dając mi do zrozumienia że mogę odejść , co uczyniłam w bardzo szybkim tempie. Kierowałam się za Remkiem na górę. Chłopak otworzył przede mną jedne z trzech drzwi umieszczonych obok siebie ukazując swoje królestwo. Pokój był takim standardowym pokojem nastolatka. Dużo plakatów z gier oraz drużyn piłkarskich , łóżko , biurko , stolik... Taki standard. Jedyną rzeczą , która przykuła moją uwagę była duża ilość pucharow i medali na półkach nad biurkiem , jednak nie mogłam im się dokładnie przyjrzeć , bo Remek miał już wszystko co chciał i był gotowy do wyjścia.
- Musisz do nas koniecznie wpaść na obiad - usłyszałam gdy schodziłam ze schodów.
- Napewno wpadne - uśmiechnęłam się do babci po czym wyszłam. Remek szybkim tempem udał się w głąb swojej posesji chwilę później wracając z maszyną. Podał mi kask i pomógł wsiąść. Odjechalismy spod jego domu ,a chwile później byliśmy juz za miastem. Zatrzymaliśmy się przy szerokiej drodze między polami. Zsiadłam z maszyny napawając się widokiem.
- Ładnie tu - mruknęłam , a chłopak pokiwał twierdząco głową. Usiadłam z powrotem na Quadzie czekając aż Remek wytłumaczy mi co i jak.
- Tu stawiasz nogę , biegi wrzucają się same..
-Jak to? - przerwałam mu.
- Bo skrzynia biegów jest automatyczna- wyjaśnił.
- I tak nie rozumiem - zaśmiałam się.
- Tak myślałem - odparł - tu dodajesz gazu , a hamulec jest tam - tłumaczył pokazując poszczególne części - to teraz jedź tam, zawróć i z powrotem - nakazał. Bez problemu zrobiłam to co kazał nawet kilka razy , ale w pewnym momencie maszyna po prostu się zatrzymała.
- Zepsułam! - wrzasnęłam , a Remek ruszył w moim kierunku.
- Nie zepsułaś , po prostu nie ma już na czym jeździć - mruknął.
- I co teraz? - zapytałam zakłopotana.
- Nie mam pojęcia - odpowiedział. Wyjęłam z kieszeni telefon z zamiarem zadzwonienia po kogoś , jednak nie było zasięgu. Powoli się ściemniało. Moje myśli ogarnął strach.
- Może teraz mi powiesz co się stało?- głos Remka przerwał panującą ciszę.
- Po prostu dzisiaj mam jakiegoś pecha. Kolejna uwaga w szkole , kłótnia z bartem a teraz jeszcze to - przekręciłam głowę w drugą stronę żeby nie widział że powstrzymuje się od wybuchniecia płaczem.
- Ej uspokoj się. Uwaga w szkole to nic takiego , kłóci się każde rodzeństwo , a z tym jakoś damy rade - szturchnął mnie ramieniem.
- Ale to nie tak. Ja nie chce się z nim kłócić , bo mam tylko jego - kilka łez rozpoczęło swoją wędrówkę po mojej twarzy.
- Nie płacz- objął mnie ramieniem przyciągając do siebie.
- A najlepsze jest to że pokłóciłam się z nim o ciebie... - mówiłam próbując sie uspokoić. Nie wiem dlaczego , ale w tym momencie poczułam że mogę powiedzieć nu dosłownie wszystko.
- To go ładnie przeprosisz i będzie po sprawie - uśmiechnął się.
- To nie takie proste... On mi zabronił utrzymywać z tobą kontakt - mówiąc te słowa jeszcze bardziej się popłakałam.
- Julka uspokój się... Jakoś go przekonasz mowie ci - powiedział.
- To teraz ty mi coś powiedz- spojrzałam mu prosto w oczy.
- A co? - zapytał
- Skąd wziąłeś mój adres? - mruknęłam , a na twarzy chłopaka znów pojawił się uśmiech.
- Od tej dziewczyny , która przez ciebie płakała dzisiaj - wyszczerzył się.
- A o tym skąd wiesz?- zapytałam zdezorientowana.
- Bo połowa szkoły dzisiaj poruszała Ten temat? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Czyli że ty jednak chodzisz do mojej szkoły - uśmiechnęłam się.
- Nie , to ty chodzisz do mojej - poprawił mnie. Zapadła cisza , która w ogóle nam nie przeszkadzała. Zrobiło się strasznie ciemno, zegarek pokazywał godzinę 21.00.
Siedziałam wystraszona , wtulona w Remka gdy nagle w oddali dostrzegłam światło lamp samochodowych.
------------------------------------------------
Hej!
Dzis juz rozdział krotrzy , ale znów trochę się dzieje. Mam nadzieje że sie podoba :)
Po dłuższej naradzie z kilkoma osobami wprowadzam na bloga pewien układ.
"5komentarzy = nowy rozdział"
Chyba wszystko jest jasne i tłumaczyć nie trzeba :) chce po prostu zobaczyć czy są tu osoby , którym zależy na nowych rozdzialach bo większość czyta a nie komentuje... A jak wiecie komentarze motywuja , karmią wene i od dziś dają nowy rozdział!
Także no...
Pytania na ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
Snapchat 👉 kukus_15
Facebook 👉 faceboook.com/JulKa1416
Trzgmajcie sie!
czwartek, 24 marca 2016
Rozdział #4
Rano obudził mnie okropny ból głowy. Zdecydowanie przesadziłam wczoraj. Szczerze mówiąc nie myślałam, że będę tak dobrze bawić się z nim i jego znajomymi , a muszę przyznać , że było naprawde fajnie.
Powoli i z ogromnym wysiłkiem podniosłam się z łóżka. Miałam wrażenie że głowa mi dosłownie wybuchnie.
- Bartek czy ja muszę iść do szkoły?- zapytałam nieco głośniej, a brat chwile później był już w moim pokoju.
- Musisz , a jak już wrocisz to pogadamy- powiedział mocno trzaskając drzwiami mojego pokoju.
- Mocniej się nie dało?- mrukmęłam pod nosem z nadzieją że nie usłyszy , ale ten znów pojawił się w pomieszczeniu.
- Dało. Patrz! - wrzasnął zadowolony jeszcze mocniej trzaskając drzwiami. Postanowiłam pozostawić to bez komentarza. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Pogoda była nawet ładna wiec wzięłam T-shirt , rurki i koszule. Pomaszerowałam do łazienki , w której wykonałam poranną toalete. Zeszłam na dół z zamiarem znalezienia leków przeciwbólowych , bo ból głowy nie odpuszczał. Znalazłam coś w domowej apteczce i od razu to zażyłam. Zamkmęłam opakowanie chowając je na swoje miejsce tak aby nikt nic nie zauważył. Wzięłam do ręki torbę, a telefon schowałam do kieszeni spodni , ubrałam kurtkę i wyszłam z domu oczekując na Oliwkę, z którą jak co dzień idę do szkoły.
- Heej!- krzyknęłyśmy obie w tym samym momencie podbiegając do siebie by się przytulić.
- I jak było? Opowiadaj! - powiedziała podekscytowana , a ja opowiedziałam jej wszystko co pamiętałam z wczoraj - Czyli ty zaczęłaś pić mimo że on powiedział że ty nie pijesz?.
- No tak - powierdziłam
- Głowa cię boli? - zaśmiała się.
- Nawet kurwa nie wiesz jak bardzo- mruknęłam. Chwile później byłyśmy już pod szkołą. Weszłyśmy do środka i udałyśmy się do swoich szafek.
- Oliwka widzisz ją? Ona tam wczoraj była- szturchnęłam przyjaciółkę wskazując palcem na dziewczynę stojącą niedaleko.
- A ten twój Romeo chodzi do naszej szkoły?- zapytała biorąc swoją torbę na ramie.
- A skąd ja mam to wiedzieć?- odparłam dołączając do niej. Ruszyłyśmy w stronę klasy językowej gdzie miały odbyć się zajęcia z języka angielskiego. Spojrzałam na Oliwkę , która złapała mnie za rękę widząc to co ja.
- Puść mnie , ja muszę to zabić - warknęłam próbując uwolnić rękę z uścisku przyjaciółki , ale ta nie dawała za wygraną.
- Julka uspokoj sie , nikogo nie będziesz mordować - powiedziała stanowczo. Nie chciałam odpuścić tej szmacie. Strasznie irytowało mnie to że próbowała być taka jak ja i nawet ubrania kupowała takie same. Widząc ją w takiej samej koszuli dostałam szału. Podeszłam do niej ciągnąc za sobą Oliwke , która dalej trzymała mój nadgarstek.
- Ładne buty - mruknęła moja "przyjaciółka"
- Kup sobie takie a ci przyjebie i nie żartuje- wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- O co ci chodzi? - Zapytała Lena udając że nie widzi naszych takich samych koszul.
- O to że mnie kopiujesz do chuja! Czy to jest normalne? Nie masz własnego stylu ani nawet przyjaciół tylko uczepiłaś się mnie i próbujesz być mną! Wszystkie twoje teksty , wczesniej wymyśliłam ja! A teraz kurwa nawet ubrania nosisz te same?! Żałosna jesteś wiesz? To nie jest normalne człowieku! - krzyczałam wymachując rękami. Zwróciłam na siebie uwagę sporej ilości uczniów , ale szczególnie się tym nie przejęłam. Spojrzałam na Lenę , której łzy ciekły po policzkach.
- Tak najlepiej teraz się jeszcze porycz- warknęłam po czym odeszłam.
- Gdzie idziesz?- zapytała Oliwka gdy juz mnie dogoniła.
- Przebrać się . Przecież nie będę nosić tej samej koszuli co ona- odparłam. Podeszłam do mojej szafki wyjmując z niej wieszak z drugą zupełnie inną koszulą.
- Skąd ty to masz? - Twarz Oliwki przybrała wyraz zdziwionej.
- Z domu - Uśmiechnęłam się zdejmując z siebie jedną koszule chwile później zakładając drugą. Odwiesiłam niepotrzebne ubranie na wieszak i włożyłam do szafki. Szybkim krokiem wrociłyśmy pod sale jednak cała klasa była juz w środku. Wzięłam torbę na ramie i delikatnie zapukałam w stare drzwi klasy.
- Przepraszam za spóźnienie - wymamrotałyśmy i usiadłyśmy w naszej ławce.
- Panienko Nowak - wrócił się do mnie nauczyciel - zapraszam panienkę do pedagoga na przerwie.
- Nic nie zrobiłam - mruknęłam niezadowolona
- O tym porozmawiamy na przerwie- uciszył mnie i rozpoczął swoją lekcje. Po usłyszeniu dzwonka udałam się do gabinetu pani pedagog. Zresztą jak co dzień.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do pani siedzącej za biurkiem.
- Julka znowu? Czy ty naprawde nie możesz chociaż jeden dzień nie odwiedzać tego pomieszczenia? - zapytała lekko zdenerwowana.
- Nic nie zrobiłam proszę pani. - broniłam się.
- Jeśli robienie afery na pół szkoły i doprowadzenie koleżanki do płaczu to nic to sie zgadzam - kobieta miała kamienny wyraz twarzy. Nie mogłam z niej odczytać jak bardzo jest na mnie zła.
- To nie jest moja koleżanka- poprawiłam ją- poza tym ona ciągle ubiera się tak samo jak ja , mówi to co ja , robi to co ja i przyjaźni się z moimi przyjaciółmi! - z tych emocji aż wstałam z krzesła.
- Usiądź- nakazała- Julka to nie są powody do robienia afery. Mogłaś z nią to wszystko wyjaśnić , a nie od razu krzyczeć- tłumaczyła.
- To ja przez następny miesiąc będę mówić , robic i ubierać się tak jak pani i zobaczymy co pani zrobi - uśmiechnęłam sie wrednie. Wstałam z krzesła z zamiarem opuszczenia gabinetu pani pedagog.
- Bedzie uwaga do dziennika- poinformowała mnie.
- No spoko- powiedziałam zamykając drzwi. Obok gabinetu czekała na mnie Oliwka.
- I co? - Zapytała.
- Uwaga - powiedziałam zadowolona.
- Bawi cię to? - zdziwiła się.
- Cholernie- zaśmiałam się.
Reszta lekcji minęła bardzo szybko. Przez cały dzień jednak nie spotkałam w szkole Remka. Podobnie jak przez ostatnie trzy lata.
- On jednak nie chodzi do tej szkoły - zwrociłam się do idącej obok mnie Oliwki.
- Skąd wiesz? - mruknęła.
- Bo go nie ma! - wywróciłam oczami.
- Chodzi , napewno! - zapewniała Oliwka.
- Dobra , ja ide do domu potem wpadne- powiedziałam bez emocji przytulając przyjaciółkę.
- Pa - odparła i poszła dalej , a po chwili zniknęła za rogiem. Po cichu weszłam do domu i zdjęłam buty. Szybko przebiegłam cały salon by jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju chcąc uniknąć rozmowy z Bartkiem.
- Uważaj bo się przewrócisz! - usłyszałam z kuchni.
- Nie będę z tobą rozmawiać! - krzyknęłam idąc po schodach na gore. Dotarłam do swojego pokoju. Chwile później drzwi lekko uchyliły się a stał w nich mój brat.
- Idź sobie - mruknęłam nie patrząc na niego.
- Ale dlaczego? - zapytał wchodząc do środka.
- Bo będziesz na mnie krzyczał - udałam smutną i położyłam się na łóżku tyłem do niego. Bartek zrobił kilka kroków po czym usiadł obok mnie.
- Nie będę - zapewnił - ale pod warunkiem.
- Jakim? - dalej na niego nie patrzyłam.
- Nie będziesz się z nim zadawać - powiedział bawiąc się kluczykami od mojej szafki.
- Zapomnij! - wrzasnęłam
- Nie znasz go - mimo mojego wybuchu on dalej zachowywał spokój.
- Ty Martusi też nie znasz i ja nie zabraniam ci z nią rozmawiać! - warknęłam złoworogo na niego spoglądając.
- Marta to co innego - bronił się.
- Nie! To to samo! W ogóle wyjdź stąd! Nie chce z tobą rozmawiać - Bartek zgodnie z moim poleceniem opuścił pomieszczenie , a ja pierwszy raz od dawna zalałam się łzami.
-------------------------------------------
Hej! :)
Dziś mam dla was pierwszy rozdział w 100% poświęcony głównej bohaterce. Mam nadzieje że się podoba! :D Dziś się trochę rozpisałam i dlatego rozdział jest dłuższy niż reszta , ale to pewnie wróci niedługo do normy xd
Zapraszam do wyrażania swoich opinii w komentarzach , bo one motywują i karmią wene! :)
Wszelkie pytania zadawać na asku👉@juleczka3455
Możecie tez wbijać na insta 👉 ruuuuudolf
Snapa 👉 kukus_15
I pisać na fb 👉 facebook.com/JulKa1416
Pa! 😘
Powoli i z ogromnym wysiłkiem podniosłam się z łóżka. Miałam wrażenie że głowa mi dosłownie wybuchnie.
- Bartek czy ja muszę iść do szkoły?- zapytałam nieco głośniej, a brat chwile później był już w moim pokoju.
- Musisz , a jak już wrocisz to pogadamy- powiedział mocno trzaskając drzwiami mojego pokoju.
- Mocniej się nie dało?- mrukmęłam pod nosem z nadzieją że nie usłyszy , ale ten znów pojawił się w pomieszczeniu.
- Dało. Patrz! - wrzasnął zadowolony jeszcze mocniej trzaskając drzwiami. Postanowiłam pozostawić to bez komentarza. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Pogoda była nawet ładna wiec wzięłam T-shirt , rurki i koszule. Pomaszerowałam do łazienki , w której wykonałam poranną toalete. Zeszłam na dół z zamiarem znalezienia leków przeciwbólowych , bo ból głowy nie odpuszczał. Znalazłam coś w domowej apteczce i od razu to zażyłam. Zamkmęłam opakowanie chowając je na swoje miejsce tak aby nikt nic nie zauważył. Wzięłam do ręki torbę, a telefon schowałam do kieszeni spodni , ubrałam kurtkę i wyszłam z domu oczekując na Oliwkę, z którą jak co dzień idę do szkoły.
- Heej!- krzyknęłyśmy obie w tym samym momencie podbiegając do siebie by się przytulić.
- I jak było? Opowiadaj! - powiedziała podekscytowana , a ja opowiedziałam jej wszystko co pamiętałam z wczoraj - Czyli ty zaczęłaś pić mimo że on powiedział że ty nie pijesz?.
- No tak - powierdziłam
- Głowa cię boli? - zaśmiała się.
- Nawet kurwa nie wiesz jak bardzo- mruknęłam. Chwile później byłyśmy już pod szkołą. Weszłyśmy do środka i udałyśmy się do swoich szafek.
- Oliwka widzisz ją? Ona tam wczoraj była- szturchnęłam przyjaciółkę wskazując palcem na dziewczynę stojącą niedaleko.
- A ten twój Romeo chodzi do naszej szkoły?- zapytała biorąc swoją torbę na ramie.
- A skąd ja mam to wiedzieć?- odparłam dołączając do niej. Ruszyłyśmy w stronę klasy językowej gdzie miały odbyć się zajęcia z języka angielskiego. Spojrzałam na Oliwkę , która złapała mnie za rękę widząc to co ja.
- Puść mnie , ja muszę to zabić - warknęłam próbując uwolnić rękę z uścisku przyjaciółki , ale ta nie dawała za wygraną.
- Julka uspokoj sie , nikogo nie będziesz mordować - powiedziała stanowczo. Nie chciałam odpuścić tej szmacie. Strasznie irytowało mnie to że próbowała być taka jak ja i nawet ubrania kupowała takie same. Widząc ją w takiej samej koszuli dostałam szału. Podeszłam do niej ciągnąc za sobą Oliwke , która dalej trzymała mój nadgarstek.
- Ładne buty - mruknęła moja "przyjaciółka"
- Kup sobie takie a ci przyjebie i nie żartuje- wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- O co ci chodzi? - Zapytała Lena udając że nie widzi naszych takich samych koszul.
- O to że mnie kopiujesz do chuja! Czy to jest normalne? Nie masz własnego stylu ani nawet przyjaciół tylko uczepiłaś się mnie i próbujesz być mną! Wszystkie twoje teksty , wczesniej wymyśliłam ja! A teraz kurwa nawet ubrania nosisz te same?! Żałosna jesteś wiesz? To nie jest normalne człowieku! - krzyczałam wymachując rękami. Zwróciłam na siebie uwagę sporej ilości uczniów , ale szczególnie się tym nie przejęłam. Spojrzałam na Lenę , której łzy ciekły po policzkach.
- Tak najlepiej teraz się jeszcze porycz- warknęłam po czym odeszłam.
- Gdzie idziesz?- zapytała Oliwka gdy juz mnie dogoniła.
- Przebrać się . Przecież nie będę nosić tej samej koszuli co ona- odparłam. Podeszłam do mojej szafki wyjmując z niej wieszak z drugą zupełnie inną koszulą.
- Skąd ty to masz? - Twarz Oliwki przybrała wyraz zdziwionej.
- Z domu - Uśmiechnęłam się zdejmując z siebie jedną koszule chwile później zakładając drugą. Odwiesiłam niepotrzebne ubranie na wieszak i włożyłam do szafki. Szybkim krokiem wrociłyśmy pod sale jednak cała klasa była juz w środku. Wzięłam torbę na ramie i delikatnie zapukałam w stare drzwi klasy.
- Przepraszam za spóźnienie - wymamrotałyśmy i usiadłyśmy w naszej ławce.
- Panienko Nowak - wrócił się do mnie nauczyciel - zapraszam panienkę do pedagoga na przerwie.
- Nic nie zrobiłam - mruknęłam niezadowolona
- O tym porozmawiamy na przerwie- uciszył mnie i rozpoczął swoją lekcje. Po usłyszeniu dzwonka udałam się do gabinetu pani pedagog. Zresztą jak co dzień.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do pani siedzącej za biurkiem.
- Julka znowu? Czy ty naprawde nie możesz chociaż jeden dzień nie odwiedzać tego pomieszczenia? - zapytała lekko zdenerwowana.
- Nic nie zrobiłam proszę pani. - broniłam się.
- Jeśli robienie afery na pół szkoły i doprowadzenie koleżanki do płaczu to nic to sie zgadzam - kobieta miała kamienny wyraz twarzy. Nie mogłam z niej odczytać jak bardzo jest na mnie zła.
- To nie jest moja koleżanka- poprawiłam ją- poza tym ona ciągle ubiera się tak samo jak ja , mówi to co ja , robi to co ja i przyjaźni się z moimi przyjaciółmi! - z tych emocji aż wstałam z krzesła.
- Usiądź- nakazała- Julka to nie są powody do robienia afery. Mogłaś z nią to wszystko wyjaśnić , a nie od razu krzyczeć- tłumaczyła.
- To ja przez następny miesiąc będę mówić , robic i ubierać się tak jak pani i zobaczymy co pani zrobi - uśmiechnęłam sie wrednie. Wstałam z krzesła z zamiarem opuszczenia gabinetu pani pedagog.
- Bedzie uwaga do dziennika- poinformowała mnie.
- No spoko- powiedziałam zamykając drzwi. Obok gabinetu czekała na mnie Oliwka.
- I co? - Zapytała.
- Uwaga - powiedziałam zadowolona.
- Bawi cię to? - zdziwiła się.
- Cholernie- zaśmiałam się.
Reszta lekcji minęła bardzo szybko. Przez cały dzień jednak nie spotkałam w szkole Remka. Podobnie jak przez ostatnie trzy lata.
- On jednak nie chodzi do tej szkoły - zwrociłam się do idącej obok mnie Oliwki.
- Skąd wiesz? - mruknęła.
- Bo go nie ma! - wywróciłam oczami.
- Chodzi , napewno! - zapewniała Oliwka.
- Dobra , ja ide do domu potem wpadne- powiedziałam bez emocji przytulając przyjaciółkę.
- Pa - odparła i poszła dalej , a po chwili zniknęła za rogiem. Po cichu weszłam do domu i zdjęłam buty. Szybko przebiegłam cały salon by jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju chcąc uniknąć rozmowy z Bartkiem.
- Uważaj bo się przewrócisz! - usłyszałam z kuchni.
- Nie będę z tobą rozmawiać! - krzyknęłam idąc po schodach na gore. Dotarłam do swojego pokoju. Chwile później drzwi lekko uchyliły się a stał w nich mój brat.
- Idź sobie - mruknęłam nie patrząc na niego.
- Ale dlaczego? - zapytał wchodząc do środka.
- Bo będziesz na mnie krzyczał - udałam smutną i położyłam się na łóżku tyłem do niego. Bartek zrobił kilka kroków po czym usiadł obok mnie.
- Nie będę - zapewnił - ale pod warunkiem.
- Jakim? - dalej na niego nie patrzyłam.
- Nie będziesz się z nim zadawać - powiedział bawiąc się kluczykami od mojej szafki.
- Zapomnij! - wrzasnęłam
- Nie znasz go - mimo mojego wybuchu on dalej zachowywał spokój.
- Ty Martusi też nie znasz i ja nie zabraniam ci z nią rozmawiać! - warknęłam złoworogo na niego spoglądając.
- Marta to co innego - bronił się.
- Nie! To to samo! W ogóle wyjdź stąd! Nie chce z tobą rozmawiać - Bartek zgodnie z moim poleceniem opuścił pomieszczenie , a ja pierwszy raz od dawna zalałam się łzami.
-------------------------------------------
Hej! :)
Dziś mam dla was pierwszy rozdział w 100% poświęcony głównej bohaterce. Mam nadzieje że się podoba! :D Dziś się trochę rozpisałam i dlatego rozdział jest dłuższy niż reszta , ale to pewnie wróci niedługo do normy xd
Zapraszam do wyrażania swoich opinii w komentarzach , bo one motywują i karmią wene! :)
Wszelkie pytania zadawać na asku👉@juleczka3455
Możecie tez wbijać na insta 👉 ruuuuudolf
Snapa 👉 kukus_15
I pisać na fb 👉 facebook.com/JulKa1416
Pa! 😘
środa, 23 marca 2016
Rozdział #3
Spojrzałam na brata błagalnym wzrokiem.
- O 21.00 widzę cię w domu - mruknął niezadowolony.
- o 22.00- poprawiłam go i skierowałam się do drzwi. Po przekroczeniu progu momentalnie uderzyło we mnie zimne powietrze w wyniku czego zadrżałam. Szłam wolnym krokiem do furtki zastanawiając się czy aby napewno dobrze widzę.
- Ty chyba sobie żartujesz- powiedziałam z niedowierzaniem. Na moich ustach mimowolnie zagościł uśmiech.
- Nie a dlaczego? - uśmiechnął się.
- A nikt ci nie mówił że sezon na Quady jest dopiero od Maja? - Uśmiech na mojej twarzy powoli zamieniał się w śmiech.
- Od kwietnia - poprawił mnie.
- jeden Ch...
- Nie przeklinaj- przerwał mi.
- Juz zapomniałam jaki jesteś denerwujący- mruknęłam pod nosem. Założyłam na głowę kask i z pomocą Remka wsiadłam na to coś.
- Nie zabij mnie - nakazałam a chwile poźniej ruszyliśmy. Droga nie była długa i prowadziła do bardzo dobrze znanego mi miejsca. Po 5 minutach jazdy maszyna zatrzymała się a ja poczułam grunt pod nogami.
- Nauczysz mnie na takim jeździć?- zapytałam.
- Jutro? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Okey - uśmiechnęłam się. Znowu się z nim umówiłam. Tym razem jednak świadomie. Rozejrzałam się dookoła dokładnie przyglądając się każdej osobie. Wszystko było takie jakie sobie wyobrażałam , czyli było bardzo głośno , dużo alkoholu , mało trzeźwych ludzi i jeden dość duży drewniany domek , który jak myślę służył tylko do... Pewnych czynności. Krótko mówiąc zupełnie nie mój świat. Popatrzyłam na Remka dając mu do zrozumienia że się denerwuje.
- Ej uspokój się - uśmiechnął się szeroko ukazując szereg białych zębów. Jego prawa ręka wylądowała na moim ramieniu przygniatając mnie do ciała chłopaka. Szybko jednak pozbyłam się problemu robiąc krok do przodu tym samym uwalniając się z uścisku. Usłyszeliśmy nawoływanie , a chwile później ktoś koło nas stanął. Przywitał się z Remkiem co chwila spoglądając na mnie.
- A gdzie ty taką znalazłeś? - zapytał z zaciekawieniem , a twarz Remka momentalnie zmieniła wyraz z obojętnej na pełną dumy i satysfakcjii.
- To jest Julka - Odparł a ja kiwnęłam głową wystawiając rękę w geście przywitania. Chłopak ujął moją dłoń i delikatnie musnął ją swoimi ustami. Stałam jak wryta nie wiedząc co mam robić. Uśmiechnęłam się do chłopaka który chwile później zniknął z mojego pola widzenia. Ruszyliśmy w kierunku sporej grupy osób siedzących przy stole. Wszystkie oczy były skierowane w naszą stronę.
- W zeszłym tygodniu inna , dzisiaj inna no Wierzgoń szalejesz stary - zaśmiał się jeden z nich
- Zamknij się- powiedział oschle Remek.
- Napij sie bo zaczynasz gwiazdorzyć- jego kolega dalej był w świetnym humorze.
- Nie pije , prowadzę- mówiąc to spojrzał mnie a ja dalej stałam jak słup i nie miałam pojęcia jak się zachować.
- A koleżance jak na imię? - zwrócił się do mnie.
- Julka- powiedziałam cicho.
- Może ty się ze mną napijesz? - zapytał z uśmiechem.
- Nie napije bo jest nieletnia - wtrącił Remek.
- Dlaczego ty jesteś taki sztywny? - zapytałam sięgając po butelkę z alkoholem - właśnie że się napije - dodałam. I tak się zaczęło... Jedno , drugie piwo i prawie całkowity brak kontaktu z rzeczywistością. Atmosfera przy stole była bardzo luźna , a poruszane przez nas tematy były co najmniej dziwne. Zupełnie zapomniałam o obietnicy danej bratu , ale będąc w takim stanie w ogóle nie przejmowałam się konsekfencjami.
- Julka idziemy już - powiedział Remek.
- Jeszcze nie chce iść. Możemy iść pobiegać albo mam pomysł choć ulepimy dziś bałwana! - bełkotałam. Chłopak mimo moich próśb i błagań złapał mnie za rękę i mocnym szarpnieciem odciągnął od towarzystwa.
- Czemu ty sie nade mną znęcasz? - zapytałam.
- Przepraszam , ale choć ze mną... Dostanie mi sie przez ciebie - odparł.
- Pójdę z tobą wszędzie jak mnie nie skrzywdzisz wiesz? - uśmiechnęłam się krzywo , a chłopak tylko się za śmiał. Odwiózł mnie do domu i odprowadził pod same drzwi.
- Bartek! Wróciłam- wrzasnęłam na cały dom próbując dojść do schodów. Bartek momentalnie znalazł się w salonie groźnie patrząc na Remka.
- Z tobą sobie jeszcze porozmawiam - warknął pomagając mi wejść po schodach. Byłam tak padnięta że jedyne co zdążyłam zrobić to zdjąć buty. W ubraniach i makijżu niemal rzuciłam się na łóżko i od razu pogrążyłam w głębokim śnie.
------------------------------------------------
Hej!
Tak sobie wymyśliłam ze póki jestem w domu rozdziały będą krótrze (mniej więcej takiej długości jak ten) ale za to codziennie ewentualnie co drugi dzień :) mam nadzieję że rozdział się podobał! Opinie mile widziane w komentarzach :D
Także no... Wszelakie pytania na aska 👉 @juleczka3455
Można tez wbić na snapa 👉 kukus_15
Oraz na instagrama 👉 ruuuuolf
To.. Trzymajcie się!
- O 21.00 widzę cię w domu - mruknął niezadowolony.
- o 22.00- poprawiłam go i skierowałam się do drzwi. Po przekroczeniu progu momentalnie uderzyło we mnie zimne powietrze w wyniku czego zadrżałam. Szłam wolnym krokiem do furtki zastanawiając się czy aby napewno dobrze widzę.
- Ty chyba sobie żartujesz- powiedziałam z niedowierzaniem. Na moich ustach mimowolnie zagościł uśmiech.
- Nie a dlaczego? - uśmiechnął się.
- A nikt ci nie mówił że sezon na Quady jest dopiero od Maja? - Uśmiech na mojej twarzy powoli zamieniał się w śmiech.
- Od kwietnia - poprawił mnie.
- jeden Ch...
- Nie przeklinaj- przerwał mi.
- Juz zapomniałam jaki jesteś denerwujący- mruknęłam pod nosem. Założyłam na głowę kask i z pomocą Remka wsiadłam na to coś.
- Nie zabij mnie - nakazałam a chwile poźniej ruszyliśmy. Droga nie była długa i prowadziła do bardzo dobrze znanego mi miejsca. Po 5 minutach jazdy maszyna zatrzymała się a ja poczułam grunt pod nogami.
- Nauczysz mnie na takim jeździć?- zapytałam.
- Jutro? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Okey - uśmiechnęłam się. Znowu się z nim umówiłam. Tym razem jednak świadomie. Rozejrzałam się dookoła dokładnie przyglądając się każdej osobie. Wszystko było takie jakie sobie wyobrażałam , czyli było bardzo głośno , dużo alkoholu , mało trzeźwych ludzi i jeden dość duży drewniany domek , który jak myślę służył tylko do... Pewnych czynności. Krótko mówiąc zupełnie nie mój świat. Popatrzyłam na Remka dając mu do zrozumienia że się denerwuje.
- Ej uspokój się - uśmiechnął się szeroko ukazując szereg białych zębów. Jego prawa ręka wylądowała na moim ramieniu przygniatając mnie do ciała chłopaka. Szybko jednak pozbyłam się problemu robiąc krok do przodu tym samym uwalniając się z uścisku. Usłyszeliśmy nawoływanie , a chwile później ktoś koło nas stanął. Przywitał się z Remkiem co chwila spoglądając na mnie.
- A gdzie ty taką znalazłeś? - zapytał z zaciekawieniem , a twarz Remka momentalnie zmieniła wyraz z obojętnej na pełną dumy i satysfakcjii.
- To jest Julka - Odparł a ja kiwnęłam głową wystawiając rękę w geście przywitania. Chłopak ujął moją dłoń i delikatnie musnął ją swoimi ustami. Stałam jak wryta nie wiedząc co mam robić. Uśmiechnęłam się do chłopaka który chwile później zniknął z mojego pola widzenia. Ruszyliśmy w kierunku sporej grupy osób siedzących przy stole. Wszystkie oczy były skierowane w naszą stronę.
- W zeszłym tygodniu inna , dzisiaj inna no Wierzgoń szalejesz stary - zaśmiał się jeden z nich
- Zamknij się- powiedział oschle Remek.
- Napij sie bo zaczynasz gwiazdorzyć- jego kolega dalej był w świetnym humorze.
- Nie pije , prowadzę- mówiąc to spojrzał mnie a ja dalej stałam jak słup i nie miałam pojęcia jak się zachować.
- A koleżance jak na imię? - zwrócił się do mnie.
- Julka- powiedziałam cicho.
- Może ty się ze mną napijesz? - zapytał z uśmiechem.
- Nie napije bo jest nieletnia - wtrącił Remek.
- Dlaczego ty jesteś taki sztywny? - zapytałam sięgając po butelkę z alkoholem - właśnie że się napije - dodałam. I tak się zaczęło... Jedno , drugie piwo i prawie całkowity brak kontaktu z rzeczywistością. Atmosfera przy stole była bardzo luźna , a poruszane przez nas tematy były co najmniej dziwne. Zupełnie zapomniałam o obietnicy danej bratu , ale będąc w takim stanie w ogóle nie przejmowałam się konsekfencjami.
- Julka idziemy już - powiedział Remek.
- Jeszcze nie chce iść. Możemy iść pobiegać albo mam pomysł choć ulepimy dziś bałwana! - bełkotałam. Chłopak mimo moich próśb i błagań złapał mnie za rękę i mocnym szarpnieciem odciągnął od towarzystwa.
- Czemu ty sie nade mną znęcasz? - zapytałam.
- Przepraszam , ale choć ze mną... Dostanie mi sie przez ciebie - odparł.
- Pójdę z tobą wszędzie jak mnie nie skrzywdzisz wiesz? - uśmiechnęłam się krzywo , a chłopak tylko się za śmiał. Odwiózł mnie do domu i odprowadził pod same drzwi.
- Bartek! Wróciłam- wrzasnęłam na cały dom próbując dojść do schodów. Bartek momentalnie znalazł się w salonie groźnie patrząc na Remka.
- Z tobą sobie jeszcze porozmawiam - warknął pomagając mi wejść po schodach. Byłam tak padnięta że jedyne co zdążyłam zrobić to zdjąć buty. W ubraniach i makijżu niemal rzuciłam się na łóżko i od razu pogrążyłam w głębokim śnie.
------------------------------------------------
Hej!
Tak sobie wymyśliłam ze póki jestem w domu rozdziały będą krótrze (mniej więcej takiej długości jak ten) ale za to codziennie ewentualnie co drugi dzień :) mam nadzieję że rozdział się podobał! Opinie mile widziane w komentarzach :D
Także no... Wszelakie pytania na aska 👉 @juleczka3455
Można tez wbić na snapa 👉 kukus_15
Oraz na instagrama 👉 ruuuuolf
To.. Trzymajcie się!
wtorek, 22 marca 2016
Rozdział #2
Po pięknej pogodnej sobocie nastała deszczowa niedziela. Wczorajszą noc zaliczam zdecydowanie do jednej z gorszych. Dawno nie byłam tak niewyspana. Od wczoraj jestem zestresowana moją dzisiejszą "randką" i naprawdę nie wiem dlaczego tak jest. Przecież to on powinien stresowac sie przed spotkaniem ze mną , a nie odwrotnie. To tylko kolejny chłopak do spławienia nic więcej.
Od nadmiaru myśli i stresu rozbolała mnie głowa.
-Świetnie , jeszcze tego mi brakowało - mruknęłam sama do siebie i niechętnie wynurzyłam się spod ciepłej kołdry. Podeszłam do szafy z zamiarem wyjecia z niej ubrań. Zerknęłam na nieciekawą pogodę za oknem i bez zastanowienia sięgnęłam po rurki , luźną koszulkę i sweterek. Powoli pomaszerowałam do łazienki po czym będąc juz w środku wykonałam poranną toaletę. Zeszłam na dół i ku mojemu zaskoczeniu w kuchni stał Bartek.
- Ja juz idę , będę po południu , jak będziesz czegoś potrzebowała to dzwoń- dał mi buziaka w policzek i szybkim tempem opuścił dom.
- Czyli do południa jestem sama - znowu mówiłam do siebie. Często to robię. Tak juz po prostu mam. Po kilkuminutowym medytowaniu na kanapie postanowiłam posprzątać. Włączyłam pierwszy lepszy program z muzyką i w rytmie piosenek wycierałam kurze a potem umyłam podłogi. Genialny sposób na odstresowanie się. Tańce ze szczotką przerwał mi telefon. Na wyświetlaczu ukazywał się znajomy mi numer i podpis "ten on". Nie wiedziałam jak inaczej to zapisać , bo przecież mi sie nie przedstawił. Odrbrałam połączenie i przyłożyłam telefon do ucha.
- Mów
- Taka mała zmiana planów nastąpiła
- Czyli?
- Czyli widzimy się wieczorem i będzie nas trochę więcej
- Ale przecież ja nikogo tam nie znam - poczułam ucisk w żołądku świadczący o tym ze stres powrócił.
- Znasz mnie - odparł.
- Nawet nie wiem jak masz na imię - mruknęłam cicho.
- Remek - usłyszałam.
- Julka jestem - uśmiechnęłam się do telefonu.
- W takim razie do wieczora Julka- powiedział po czym się rozłączył , a ja poczułam kolejny ucisk w żołądku. Co się ze mną dzieje? Chcąc się ponownie odstresować ubrałam kurtkę , zamknęłam dom i ruszyłam w kierunku domu Oliwii. Musiałam się komuś wygadać , a nikt nie nadaje się do tego tak jak moja Oliwka. Od progu przywitała mnie ciepłym uśmiechem i zaprosiła do środka.
- Kawa , herbata?- zaproponowała.
- Herbata- odparłam z uśmiechem.
- Ale jaka bo mam cytrynową , malinową, miętową, gruszkową i zieloną - zaśmiała się.
- malinowa! - powiedzialam bez zastanowienia. Kocham maliny , a Oliwia kocha herbaty i na tym właśnie polega nasza przyjaźń. Niezrozumiałe? No właśnie! Opowiedziałam jej wszystko popijając gorący napój.
- I ty sie zgodziłaś?! - wrzasnęła na cały dom dziewczyna.
- Przez przypadek no! - powiedziałam cicho.
- Przez przypadek umówiła sie z chłopakiem , którego wczoraj nazwała idiota i debilem! Brawo ty! - zaklaskała w dłonie.
- Brawo ja - mruknęłam. Przegadałam z nią jeszcze bardzo dużo czasu kompletnie tracąc poczucie czasu. Nasze rozmowy przerwał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. "Bartełek"
- Tak kochany braciszku? - zaśmiałam się
- Mogłabyś wrócić do domu i otworzyć drzwi? - śmiał się razem ze mną.
- Już ide - mruknęłam po czym się rozłączyłam. Pożegnałam się z Oliwką i pomaszerowałam do domu. Razem z Bartkiem zrobiliśmy szybki obiad , bo obaj umieraliśmy z głodu. Pomogłam mu jeszcze pozmywać i poszłam do siebie do pokoju w miedzy czasie odczytując SMS od Remka.
Od "Remek ;3" : Będę o 17.00 :*
Do " Remek ;3" : Ok ;*
Spojrzałam na zegarek , który wskazywał 16.22 i od razu pobiegłam do szafy. I jak tu sie ubrać... Nie wiem gdzie idziemy , na ile idziemy , nie wiem nic! Sukienka nie bo pomyśli ze mi zależy , dresy nie bo nie wypada , może w ogóle sie nie przebiore? Wygladam dobrze! Nie... Musze się przebrać! Moje myśli kłóciły się ze sobą. W końcu wybrałam rurki z podwyższonym stanem i koszule. Zrobilam lekki makijaż i byłam gotowa aż 5 minut przed czasem. Siedziałam w swoim pokoju i rozmyślałam o tym co sie w ogóle ze mną dzieje... Nigdy sie tak nie zachowywałam tym bardziej przez chłopaka. Z rozmyślań wybił mnie dzwonek do drzwi. Szybkim tempem zbiegłam ze schodów chcąc otworzyć drzwi jednak mój brat był szybszy. Spojrzał na mnie z niezadowoloną miną a ja modliłam sie w duchu żeby nie wyszła z tego afera.
------------------------------
Hej!
Długi , krotki... Nie wiem! Ale musiałam napisać! Wydaje mi sie ze pierwszy wyszedł nieco lepiej ale uwierzcie mi że pisałam to z ogromnym podekscytowaniem ze aż tylu osobą podoba się mój blog! Jesteście wszystkie cudowne , kochane i najlepsze! Obiecuje pisać rozdział w miarę regularnie , bo widze ze jednak mam dla kogo! Kocham was... Serio! Także jeszcze raz dziękuje i mam nadzieje ze rozdział sie podoba.
Moje social media:
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
SNAP 👉 kukus_15
W razie pytań proszę pisać 😘
Pa!
Od nadmiaru myśli i stresu rozbolała mnie głowa.
-Świetnie , jeszcze tego mi brakowało - mruknęłam sama do siebie i niechętnie wynurzyłam się spod ciepłej kołdry. Podeszłam do szafy z zamiarem wyjecia z niej ubrań. Zerknęłam na nieciekawą pogodę za oknem i bez zastanowienia sięgnęłam po rurki , luźną koszulkę i sweterek. Powoli pomaszerowałam do łazienki po czym będąc juz w środku wykonałam poranną toaletę. Zeszłam na dół i ku mojemu zaskoczeniu w kuchni stał Bartek.
- Ja juz idę , będę po południu , jak będziesz czegoś potrzebowała to dzwoń- dał mi buziaka w policzek i szybkim tempem opuścił dom.
- Czyli do południa jestem sama - znowu mówiłam do siebie. Często to robię. Tak juz po prostu mam. Po kilkuminutowym medytowaniu na kanapie postanowiłam posprzątać. Włączyłam pierwszy lepszy program z muzyką i w rytmie piosenek wycierałam kurze a potem umyłam podłogi. Genialny sposób na odstresowanie się. Tańce ze szczotką przerwał mi telefon. Na wyświetlaczu ukazywał się znajomy mi numer i podpis "ten on". Nie wiedziałam jak inaczej to zapisać , bo przecież mi sie nie przedstawił. Odrbrałam połączenie i przyłożyłam telefon do ucha.
- Mów
- Taka mała zmiana planów nastąpiła
- Czyli?
- Czyli widzimy się wieczorem i będzie nas trochę więcej
- Ale przecież ja nikogo tam nie znam - poczułam ucisk w żołądku świadczący o tym ze stres powrócił.
- Znasz mnie - odparł.
- Nawet nie wiem jak masz na imię - mruknęłam cicho.
- Remek - usłyszałam.
- Julka jestem - uśmiechnęłam się do telefonu.
- W takim razie do wieczora Julka- powiedział po czym się rozłączył , a ja poczułam kolejny ucisk w żołądku. Co się ze mną dzieje? Chcąc się ponownie odstresować ubrałam kurtkę , zamknęłam dom i ruszyłam w kierunku domu Oliwii. Musiałam się komuś wygadać , a nikt nie nadaje się do tego tak jak moja Oliwka. Od progu przywitała mnie ciepłym uśmiechem i zaprosiła do środka.
- Kawa , herbata?- zaproponowała.
- Herbata- odparłam z uśmiechem.
- Ale jaka bo mam cytrynową , malinową, miętową, gruszkową i zieloną - zaśmiała się.
- malinowa! - powiedzialam bez zastanowienia. Kocham maliny , a Oliwia kocha herbaty i na tym właśnie polega nasza przyjaźń. Niezrozumiałe? No właśnie! Opowiedziałam jej wszystko popijając gorący napój.
- I ty sie zgodziłaś?! - wrzasnęła na cały dom dziewczyna.
- Przez przypadek no! - powiedziałam cicho.
- Przez przypadek umówiła sie z chłopakiem , którego wczoraj nazwała idiota i debilem! Brawo ty! - zaklaskała w dłonie.
- Brawo ja - mruknęłam. Przegadałam z nią jeszcze bardzo dużo czasu kompletnie tracąc poczucie czasu. Nasze rozmowy przerwał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. "Bartełek"
- Tak kochany braciszku? - zaśmiałam się
- Mogłabyś wrócić do domu i otworzyć drzwi? - śmiał się razem ze mną.
- Już ide - mruknęłam po czym się rozłączyłam. Pożegnałam się z Oliwką i pomaszerowałam do domu. Razem z Bartkiem zrobiliśmy szybki obiad , bo obaj umieraliśmy z głodu. Pomogłam mu jeszcze pozmywać i poszłam do siebie do pokoju w miedzy czasie odczytując SMS od Remka.
Od "Remek ;3" : Będę o 17.00 :*
Do " Remek ;3" : Ok ;*
Spojrzałam na zegarek , który wskazywał 16.22 i od razu pobiegłam do szafy. I jak tu sie ubrać... Nie wiem gdzie idziemy , na ile idziemy , nie wiem nic! Sukienka nie bo pomyśli ze mi zależy , dresy nie bo nie wypada , może w ogóle sie nie przebiore? Wygladam dobrze! Nie... Musze się przebrać! Moje myśli kłóciły się ze sobą. W końcu wybrałam rurki z podwyższonym stanem i koszule. Zrobilam lekki makijaż i byłam gotowa aż 5 minut przed czasem. Siedziałam w swoim pokoju i rozmyślałam o tym co sie w ogóle ze mną dzieje... Nigdy sie tak nie zachowywałam tym bardziej przez chłopaka. Z rozmyślań wybił mnie dzwonek do drzwi. Szybkim tempem zbiegłam ze schodów chcąc otworzyć drzwi jednak mój brat był szybszy. Spojrzał na mnie z niezadowoloną miną a ja modliłam sie w duchu żeby nie wyszła z tego afera.
------------------------------
Hej!
Długi , krotki... Nie wiem! Ale musiałam napisać! Wydaje mi sie ze pierwszy wyszedł nieco lepiej ale uwierzcie mi że pisałam to z ogromnym podekscytowaniem ze aż tylu osobą podoba się mój blog! Jesteście wszystkie cudowne , kochane i najlepsze! Obiecuje pisać rozdział w miarę regularnie , bo widze ze jednak mam dla kogo! Kocham was... Serio! Także jeszcze raz dziękuje i mam nadzieje ze rozdział sie podoba.
Moje social media:
Ask 👉 @juleczka3455
Instagram 👉 ruuuuudolf
SNAP 👉 kukus_15
W razie pytań proszę pisać 😘
Pa!
Rozdział #1
To była sobota. Delikatnie zachmurzone niebo , ale słonecznie. Pogoda niczym wczesną wiosną. Korzystając z ładnej pogody i weekendu postanowiłam wyciągnąć moje przyjaciółki Lenę i Oliwie z domu. Stwierdziłam że najlepszym miejscem na spacer będzie park i tam też sie wybrałam informując wczesniej dziewczyny gdzie mają sie stawić. Szłam powoli rynkiem Wrocławia przyglądając sie wszystkiemu wokół. Nabrałam ochotę na kawe , wiec skręciłam do pobliskiego Starbucksa jednak nie było mi dane wejść do środka. Tuż przed wejściem jakiś debil wylał na mnie cały kubek kawy.
- Ja pierdole uważałbyś trochę - warknęłam poirytowana patrząc na swoją nową koszulkę , na której powstała ogromna plama z kawy.
- Nie przeklinaj - poprawił mnie.
- Jak mi się zachce - syknęłam po czym odwróciłam się do niego plecami z zamiarem pójścia do domu , ale wtedy on złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę.
- Przepraszam no. odkupie ci te koszulkę , albo przynajmniej zapłace za szkody- mruknął.
- Puść mnie. Nie chce żadnych twoich pieniędzy ani koszulek. Poradze sobie. - Uśmiehnęłam się wrednie , a chłopak uwolnił mój nadgarstek ze swojego uścisku. Ruszyłam w kierunku mojego domu szukając telefonu w kieszeni. Miałam zamiar zadzwonić do Leny i poinformować że się spóźnię , ale w końcu zdałam sobie sprawę że go nie mam. Wróciłam wiec na miejsce zbrodni z zamiarem odnalezienia go. Chłopak dalej stał w tym samym miejscu , w którym stał wczesniej.
- Telefon- powiedziałam wyciagając rękę w jego strone.
- Fajny nie?- zaśmiał się wyciagając z kieszeni swojego iPhone'a.
- Nie chujowy. Oddaj mi mój telefon- warknęłam.
- Nie przeklinaj - znow mnie poprawił.
- A oddasz mi telefon? - zapytałam
- A poprosisz? - uśmiechnął się.
- Oddaj mi telefon proszę- mruknęłam , a chwile później dostałam swoją zgubę. Bez słowa pożegnania poszłam do domu. W szybkim tempie pomaszerowałam do swojego pokoju. Zdjęłam poplamioną koszulkę i założyłam inną. Wzięłam torebkę i ponownie dzisiaj wyszłam z domu tym razem jednak biegnąc do parku.
- O! Przyszła Pani Spóźnialska! - zaśmiała się Oliwia.
- Przepraszam no! Jakiś idiota oblał mnie kawą pod Starbucksem - tłumaczyłam się.
- Jaki idiota? - zapytała z zaciekawieniem Lena. Opowiedziałam dziewczynom całą historie.
- Zabrał ci telefon? - zapytała z niedowierzaniem Oliwia.
- I jeszcze chwalił się swoim iPhone'm - dodałam. Każdy kto mnie zna wie ze nienawidzę "jabłkofonów" ani nic "jabłkopodobnego" i nikt nigdy nie wmówi mi że te telefony , tablety czy laptopy są dobre.
- Ale oddał ci twój telefon?- spytała Lena.
- Nie pozwoliłam mu go zatrzymać , a dzwoniłam do ciebie z trampka - odparłam sarkastycznie , a dziewczyny zaczęły się śmiać. Pospacerowałśmy jeszcze chwile po parku , a potem poszłam do domu. Juz w progu unosił się zapach kurczaka i dźwięki strzelania oleju. "Bartełek gotuje" pomyślałam idąc do kuchni. Bartełek czyli Bartek to mój starszy brat. Nie wiem jak poradze sobie jak się wyprowadzi. Nasi rodzice niezbyt się nami przejmują. Bardziej liczy sie dla nich firma i dochody jakie z niej przychodzą. No ale dajemy sobie rade bez nich.
Bezcelowo kręciłam się po kuchni przyglądając się pracującemu Bartkowi.
- Lusia - mruknął mój brat dając mi do zrozumienia że mu przeszkadzam.
- Tak? - zapytałam udając że nie wiem o co chodzi.
- Idź się pobaw czy coś , jak będzie gotowe to cie zawołam - powiedział nie spuszczając wzroku z krojonych warzyw.
- No dobra - udałam smutną i poszłam na górę. Włączyłam muzykę i usiadłam na łóżku. Po chwili mój telefon zaczął wibrować informując ze ktoś dzwoni , ale ja nie wiedziałam kto. Odebrałam połączenie przykładając telefon do ucha.
- Halo? - powiedziałam lekko zdziwiona.
- O! Odebrałaś - usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Teraz już wiem dlaczego zabrałeś mój telefon - mruknęłam. Chłopak coś tam mówił , ale bardziej niż to interesowały mnie moje paznokcie. Kiedy skończył mówić zdałam sobie sprawę że zadał pytanie.
- em.. Tak jasne pewnie- odparłam zakłopotana kompletnie nie wiedząc co pytał.
- To do jutra o 15.00 - powiedział po czym sie rozłączył. Czy ja sie właśnie umówiłam z chłopakiem który irytuje mnie do granic możliwości? Na to wygląda... No ale nic juz z tym nie zrobię. Moje rozmyślania przerwał Bartek wołając mnie na obiad. Zeszłam na dół i usiadłam do stołu , a chwile później jadłam kurczaka. Bartełek serio umie gotować. Po zjedzeniu posiłku pomogłam mu posprzątać po obiedzie. Gdy skończyliśmy prace rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie w salonie przed telewizorem czekając na rodziców.
--------------------------------------
Hej! :D
No i jest pierwszy rozdział!
Mam nadzieję ze się podoba :)
Wszelkie pytania proszę zadawać na asku 👉@juleczka3455
Możecie tez wbić na instagrama 👉 ruuuuudolf
Oraz na snapa 👉 kukus_15
Trzymajcie sie!
- Ja pierdole uważałbyś trochę - warknęłam poirytowana patrząc na swoją nową koszulkę , na której powstała ogromna plama z kawy.
- Nie przeklinaj - poprawił mnie.
- Jak mi się zachce - syknęłam po czym odwróciłam się do niego plecami z zamiarem pójścia do domu , ale wtedy on złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę.
- Przepraszam no. odkupie ci te koszulkę , albo przynajmniej zapłace za szkody- mruknął.
- Puść mnie. Nie chce żadnych twoich pieniędzy ani koszulek. Poradze sobie. - Uśmiehnęłam się wrednie , a chłopak uwolnił mój nadgarstek ze swojego uścisku. Ruszyłam w kierunku mojego domu szukając telefonu w kieszeni. Miałam zamiar zadzwonić do Leny i poinformować że się spóźnię , ale w końcu zdałam sobie sprawę że go nie mam. Wróciłam wiec na miejsce zbrodni z zamiarem odnalezienia go. Chłopak dalej stał w tym samym miejscu , w którym stał wczesniej.
- Telefon- powiedziałam wyciagając rękę w jego strone.
- Fajny nie?- zaśmiał się wyciagając z kieszeni swojego iPhone'a.
- Nie chujowy. Oddaj mi mój telefon- warknęłam.
- Nie przeklinaj - znow mnie poprawił.
- A oddasz mi telefon? - zapytałam
- A poprosisz? - uśmiechnął się.
- Oddaj mi telefon proszę- mruknęłam , a chwile później dostałam swoją zgubę. Bez słowa pożegnania poszłam do domu. W szybkim tempie pomaszerowałam do swojego pokoju. Zdjęłam poplamioną koszulkę i założyłam inną. Wzięłam torebkę i ponownie dzisiaj wyszłam z domu tym razem jednak biegnąc do parku.
- O! Przyszła Pani Spóźnialska! - zaśmiała się Oliwia.
- Przepraszam no! Jakiś idiota oblał mnie kawą pod Starbucksem - tłumaczyłam się.
- Jaki idiota? - zapytała z zaciekawieniem Lena. Opowiedziałam dziewczynom całą historie.
- Zabrał ci telefon? - zapytała z niedowierzaniem Oliwia.
- I jeszcze chwalił się swoim iPhone'm - dodałam. Każdy kto mnie zna wie ze nienawidzę "jabłkofonów" ani nic "jabłkopodobnego" i nikt nigdy nie wmówi mi że te telefony , tablety czy laptopy są dobre.
- Ale oddał ci twój telefon?- spytała Lena.
- Nie pozwoliłam mu go zatrzymać , a dzwoniłam do ciebie z trampka - odparłam sarkastycznie , a dziewczyny zaczęły się śmiać. Pospacerowałśmy jeszcze chwile po parku , a potem poszłam do domu. Juz w progu unosił się zapach kurczaka i dźwięki strzelania oleju. "Bartełek gotuje" pomyślałam idąc do kuchni. Bartełek czyli Bartek to mój starszy brat. Nie wiem jak poradze sobie jak się wyprowadzi. Nasi rodzice niezbyt się nami przejmują. Bardziej liczy sie dla nich firma i dochody jakie z niej przychodzą. No ale dajemy sobie rade bez nich.
Bezcelowo kręciłam się po kuchni przyglądając się pracującemu Bartkowi.
- Lusia - mruknął mój brat dając mi do zrozumienia że mu przeszkadzam.
- Tak? - zapytałam udając że nie wiem o co chodzi.
- Idź się pobaw czy coś , jak będzie gotowe to cie zawołam - powiedział nie spuszczając wzroku z krojonych warzyw.
- No dobra - udałam smutną i poszłam na górę. Włączyłam muzykę i usiadłam na łóżku. Po chwili mój telefon zaczął wibrować informując ze ktoś dzwoni , ale ja nie wiedziałam kto. Odebrałam połączenie przykładając telefon do ucha.
- Halo? - powiedziałam lekko zdziwiona.
- O! Odebrałaś - usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Teraz już wiem dlaczego zabrałeś mój telefon - mruknęłam. Chłopak coś tam mówił , ale bardziej niż to interesowały mnie moje paznokcie. Kiedy skończył mówić zdałam sobie sprawę że zadał pytanie.
- em.. Tak jasne pewnie- odparłam zakłopotana kompletnie nie wiedząc co pytał.
- To do jutra o 15.00 - powiedział po czym sie rozłączył. Czy ja sie właśnie umówiłam z chłopakiem który irytuje mnie do granic możliwości? Na to wygląda... No ale nic juz z tym nie zrobię. Moje rozmyślania przerwał Bartek wołając mnie na obiad. Zeszłam na dół i usiadłam do stołu , a chwile później jadłam kurczaka. Bartełek serio umie gotować. Po zjedzeniu posiłku pomogłam mu posprzątać po obiedzie. Gdy skończyliśmy prace rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie w salonie przed telewizorem czekając na rodziców.
--------------------------------------
Hej! :D
No i jest pierwszy rozdział!
Mam nadzieję ze się podoba :)
Wszelkie pytania proszę zadawać na asku 👉@juleczka3455
Możecie tez wbić na instagrama 👉 ruuuuudolf
Oraz na snapa 👉 kukus_15
Trzymajcie sie!
Prolog
Kocham to ... Kocham budzić się rano czując jego rękę na moim brzuchu. Kocham jego oddech na moim karku , kocham jego uśmiech , którym wita mnie codziennie rano i iskierki w jego oczach na mój widok tez kocham...
Dobra dosc! Julka jestem dzień dobry. Mam 16 lat , a ten pan którego tak kocham ma na imię Remek. Nietrudno sie domyślić ze jesteśmy razem. No i teoretycznie po to tu jestem. Chcę opowiedzieć wam troche o naszym szalonym i jakże dziwnym życiu. Nic więcej o sobie nie powiem , bo chyba wszystko i tak wyjdzie "w praniu". No to może na początek powiem wam jak go poznałam...
----------------------------------
Hej :)
Prolog jest mega krotki wiem ale to tylko dlatego ze od razu biorę sie za pierwszy rozdział :) rozdziały beda... Jak będą :D w razie pytań mój ask 👉 @juleczka3455 zapraszam tez na snapa 👉 kukus_15
Oraz na instagrama 👉 juuleeczkaa
Dziękuje za uwagę :)
Dobra dosc! Julka jestem dzień dobry. Mam 16 lat , a ten pan którego tak kocham ma na imię Remek. Nietrudno sie domyślić ze jesteśmy razem. No i teoretycznie po to tu jestem. Chcę opowiedzieć wam troche o naszym szalonym i jakże dziwnym życiu. Nic więcej o sobie nie powiem , bo chyba wszystko i tak wyjdzie "w praniu". No to może na początek powiem wam jak go poznałam...
----------------------------------
Hej :)
Prolog jest mega krotki wiem ale to tylko dlatego ze od razu biorę sie za pierwszy rozdział :) rozdziały beda... Jak będą :D w razie pytań mój ask 👉 @juleczka3455 zapraszam tez na snapa 👉 kukus_15
Oraz na instagrama 👉 juuleeczkaa
Dziękuje za uwagę :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)