środa, 18 maja 2016

Rozdział #16

*3 tygodnie później *
Obudziły mnie nieprzyjemne dźwięki budowy niedaleko mojego domu. 
- Zajebie was kiedyś przysięgam - zaklęłam pod nosem. Odwróciłam się na drugi bok dostrzegając że Remka nie ma obok mnie. 
 Niechętnie wstałam z łóżka i ruszyłam w poszukiwania chłopaka. Okazało się że siedzi w salonie na dole i kradnie moje
Wi-Fi. Powoli podeszłam do kanapy rozsiadając się wygodnie obok Remka.
- Dzień dobry - mruknęłam zaspana tuląc głowę do jego ramienia.
- Hej skarbie - odparł całując mnie w czoło.
- Od kiedy ty wstajesz tak wcześnie? - zapytałam.
- Od kiedy ci debile na budowie bawią się wkrętarkami o 7.00 rano- mruknął niezadowolony.
- Mnie też obudzili - powiedziałam.
- Obudzili cię? No i mają przejebane - stwierdził po czym wstał i ruszył do drzwi.
- Nie chce nic mówić,  ale ubierz się zanim wyjdziesz- zaśmiałam się. Chłopak stał pod drzwiami w samych bokserkach.
- Chciałbym ale ktoś ukradł moją koszulkę - mruknął wskazując na moją "piżamę".
- Ty myślisz że ja ci ją oddam? W życiu! - skrzyżowałam ręce zasłaniając koszulkę.
- To pójdę bez. Twoja sąsiadka od jakiegoś czasu się na mnie patrzy. Przynajmniej ona się ucieszy - powiedział zadowolony łapiąc za klamkę.
- Wyjdziesz z tego domu , a spotkamy się u adwokata - zagroziłam.
- Już mi adwokatem grozisz? - zaśmiał się.
- Nie mam innego wyjścia - usmiechnęłam się wrednie po czym wstałam i poszłam do kuchni. Wiedziałam że chłopak nie odpuści sobie przywileju patrzenia na mój tyłek.
- Cofam to. Możesz zostać w tej koszulce - wymamrotał podchodząc bliżej mnie. Objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.  Delikatnie musnął moje wargi swoimi. Powoli zjeżdżał z pocałunkami na szyję wiedząc że tym ruchem całkowicie mnie obezwładni. Cichy jęk wydostał się z moich ust czując rozkosz jaką dawały mi jego pieszczoty. Ręka chłopaka wylądowała pod moją koszulką.  Kreślił palcem różnego rodzaju wzorki na moim brzuchu. Było cudownie jednak zabawa skończyła się kiedy jego ręka zaczęła zbliżać się moich piersi. Momentalnie powróciłam do żywych blokując swoją ręką trasę dłoni chłopaka.
- Jeszcze nie teraz - wyszeptałam lekko speszona. Remek spojrzał na mnie dając ostatniego już buziaka.
- Idź się ubierz - Uśmiechnęłam się słysząc te słowa. Bez słowa wykonałam polecenie chłopaka idąc na górę.
~*~
Znaczną część dnia spędziliśmy w domu nic nie robiąc. Nasze ciekawe zajęcie przerwał jednak telefon Remka.
- No?  ...  A kiedy? ... No spoko ... Elo - tak mniej więcej wyglądała jego rozmowa.
- Chodź idziemy- zwrócił się do mnie wstając z łóżka.
- Gdzie? - zapytałam zdziwiona.
- Ponudzić się gdzie indziej - zaśmiał się.  Kiwnęłam twierdząco głową podnosząc się do pionu. Zeszliśmy na dół po czym ubraliśmy kurtki i buty i wyszliśmy z domu. Po około 20 minutach byliśmy w dobrze znanym mi miejscu. Tutaj Remek zabrał mnie na pierwszym spotkaniu. Tym razem nie było tu tak brudno i zamiast pięćdziesięciu osób na całym terenie , przy stoliku siedziała piątka ludzi. Powolnym krokiem ruszyliśmy w ich kierunku. Podchodząc bliżej zauważyłam dużą ilość alkoholu na stoliku jak i pod nim. Remek przywitał się ze wszystkimi chwilę później oboje zajęliśmy miejsca przy stole. Większą część wieczoru spędziłam milcząc i przyglądając się rozbawionemu Remkowi. Z czasem jednak zaczęło robić się coraz zimniej,  a ja byłam coraz bardziej zmęczona.
- Idziemy już? Starczy ci na dzisiaj - mruknęłam szturchając chłopaka.
- Jeszcze chwila - odparł.
- To sobie tutaj siedź te chwile. Mi jest zimno i jestem zmęczona. Idę do domu - powiedziałam niezadowolona wstając z krzesła i kierując się do wyjścia z posesji. Chłopak na początku nie wiedział co się dzieje jednak po chwili ocknął się i pobiegł za mną.
- Sama nigdzie nie pójdziesz - oznajmił łapiąc mnie za nadgarstek.
- Tu nie będę siedzieć. Chce iść do domu i tam właśnie pójdę - warknęłam wyrywając rękę z uścisku Remka.
- Poczekaj chwilę.  Zaraz będę - powiedział po czym poszedł w stronę towarzystwa po chwili wracając ze swoją kurtką.  Bez słowa wracaliśmy do domu. Panującą wokół ciszę postanowił przerwać Remek.
- Zimno ci. Weź kurtkę - mruknął podając mi ją.
- Nie dzięki - odparłam.
- Jak ci proponuje kurtkę to masz ją wziąć! Co ty filmów nie oglądasz? - uniósł się,  a ja zaczęłam się śmiać. Wzięłam od niego kurtkę nie chcąc żeby było mu przykro czy coś.  Nie wiadomo co może mu odbić kiedy ma w sobie półtora litra alkoholu. Znów zapadła cisza i znów Remek postanowił ją przerwać.
- Ej Julka Brawo ty - śmiał się.
- No brawo ty kuźwa - mruknęłam czując na sobie wzrok sąsiadów.
- Boże jaka ty jesteś. Telewizji nie oglądasz? Jak ja mówię brawo ty to ty masz powiedzieć brawo ja czy to jest trudne - znów się uniósł. Wybuchłam śmiechem , a chłopak patrzył na mnie jak na głupią.
- No to brawo ty - powtórzył.
- Brawo ja - wydusiłam przez śmiech.
W takiej wesołej atmosferze wróciliśmy do domu. Poczłapaliśmy na górę i od razu obaj padliśmy że zmęczenia.
------------------
Hej!
No i mamy kolejny rozdział ;)!
Mam nadzieję że się podoba i że ktoś go skomentuje.
Szczerze mówiąc tracę chęci do pisania widząc 20 , 25 wyświetleń pod rozdziałem kiedy dawniej było ich po 150 :(
Z komentarzami też jest słabo...
Jest w ogóle sens to pisać skoro nikt tego nie czyta?

Social media pod poprzednim rozdziałem...
Pa :)

3 komentarze:

  1. Jest sens dalej to pisać... Wkręciłam się w tą opowieść i o tym dobrze wiesz. A wy leniuchy komentować kurde co? Bo tracę w was wiarę 😒 a no i rozdział supi dupi i wgl kończą mi się komplementy 😂💗💗

    OdpowiedzUsuń
  2. " Jak ci proponuje kurtkę to masz ją wziąć! Co ty filmów nie oglądasz?" kocham <3
    pisz! bo mi bedzie smutno jak przestaniesz :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko spróbuj! Nie wolno Ci, masz pisać. Wiedz, że ja to czytam. A ja jestem wszystkim👌

    OdpowiedzUsuń