czwartek, 7 kwietnia 2016

Rozdział #9

Przed nami stała dziewczyna. Z wyglądu przypominała panią lekkich obyczajów.  Na oko 16-17 lat. Ja na prawdę rozumiem że dzisiaj jest ciepło ale mamy luty... Dziewczyna ubrana była w cienką , lekką sukienkę i buty na obcasie.
- To ja wam nie będę przeszkadzać - mruknęła ironicznie odwracając się na pięcie. Chłopak szybko podniósł się z trawy i pośpieszył za nią. Przekonywał ją do czegoś wymachując rękoma. Po chwili dał jej buziaka w nos i mocno do siebie przytulił. Poczułam mocne ukucie w sercu , a moje ciało ogarnęła złość. Wstałam z ziemi i ruszyłam w kierunku furtki bez słowa pożegnania. Czy ja jestem zazdrosna? Nie , na pewno nie. Przecież nie mam o co być zazdrosna! To tylko przyjaciel... Szłam szybkim krokiem ze spuszczoną głową z trudem powstrzymując łzy. Dotarłam do domu i w ekspresowym tempie znalazłam się w swoim pokoju tuląc głowę do poduszki. Pozwoliłam by łzy opuściły moje oczy i rozpoczęły wędrówkę po mojej twarzy. Szlochanie w poduszkę przerwał mi mój brat.
- Co się stało Lusia? - zapytał przejęty podchodząc bliżej łóżka.
- Nic , wyjdź stąd , chce być sama- mruknęłam pociągając nosem.
- Masz mi powiedzieć co się stało!- nalegał.
- I tak ci nie powiem , idź sobie - odparłam. Bartek po chwili namysłu poddał się i opuścił mój pokój. Usiadłam na łóżku tuląc do siebie poduszkę. Rozmyślałam o tym wszystkim. "Przecież ja nie mogę być w nim zakochana... On ma dziewczyne. To i tak by się nie udało. Z drugiej strony nie wiem co on myśli o mnie..."  Moje myśli biły się ze sobą. Byłam rozbita. Zdałam sobie sprawę że moje serce wybrało właśnie jego , chłopaka który ma dziewczynę i nigdy nie spojrzy na mnie inaczej niż jak na przyjaciółkę.
"Nie dam rady... Nie będę w stanie patrzeć jak miziają się przy mnie , a nie chce zrywać z nim kontaktu. Pozostaje mi tylko..." Wstałam z łóżka kierując się w stronę łazienki. Rozejrzałam się dokładnie czy nikogo nie ma i weszłam do środka. Usiadłam na ziemi biorąc do ręki żyletke. Popatrzyłam na nią wyłączając swoje myślenie. Łzy kapały na mój nadgarstek , do którego przyłożyłam żyletke. Powoli przejechałam nią po skórze rozcinając ją. Patrzyłam jak stróżka krwi rozlewa się po ręce kończąc swoją drogę na podłodze. Uśmiechnęłam się sama do siebie przez łzy wykonując kolejne cięcia. Po kilku minutach utraciłam tyle krwi że ledwo trzymałam się w pionie. Po wykonaniu ostatniego cięcia utraciłam równowagę upadając głową na ziemie. Zamknęłam oczy powoli pogrążając się w śnie. Słyszałam otwierające się drzwi od łazienki oraz rozmowę jakichś osób. Poczułam czyjąś dłoń na policzku po czym zasnęłam.
Obudziłam się sama w ciemnym pomieszczeniu. Rozejrzałam się dookoła dostrzegając wiszący obok mnie worek z czerwonym płynem , do którego byłam podłączona. Chwile później do pokoju wszedł lekarz.
- O! Obudziła się pani! To pozwoli pani ze panią zbadam- uśmiechnął się podchodząc do mnie następnie przykładając do mojej klatki piersiowej stetoskop.
- jak długo spałam?- mruknęłam patrząc na skupionego lekarza.
- pięć dni - odparł składając przyrząd na szyi - Na korytarzu czeka dwóch panów. Wpuścić ich? - zapytał na co pokiwałam twierdząco głową. Lekarz opuścił pomieszczenie a do środka wszedł Bartek.
- Czy ty chcesz Lusia żebym ja zawału dostał? - zrobił głupią minę po czym usiadł na krześle obok łóżka.
- Przepraszam- spuściłam głowę.
- Nie rób tak więcej Okey? - mruknął po czym mnie przytulił.
-Ał!- wrzasnęłam , a Bartek szybko odsunął się ode mnie. Spojrzałam na swój nadgarstek owinięty grubą warstwą bandaży.
-Co sie dzieje?- zapytał zmartwiony.
- Ręka... Boli. - powiedziałam cicho podnosząc wzrok na kąpiąca krew. Posłałam Bartkowi pytające spojrzenie , ale ten milczał. Siedzieliśmy chwile w niezręcznej ciszy , którą brat postanowił przerwać.
- Na korytarzu czeka Remek... Może z nim będziesz chciała pogadać?- zapytał powoli podnosząc się z krzesła.
- Myślałam że nie chcesz żebyśmy utrzymywali kontakt - spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Przejął się tym co się stało... Martwi się- mruknął opuszczając sale. Siedziałam chwilę sama w ciszy. Zastanawiałam się co mam mu powiedzieć. "Hej Remek chciałam się zabić bo cie kocham a ty masz dziewczynę"? Przecież to bez sensu. Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwierających się drzwi , w których stanął Remek.
- Hej - powiedział radośnie się uśmiechając.
- Oo komuś humorek dopisuje- zaśmiałam się.
- Bo się obudziłaś! W końcu! Słuchaj ja rozumiem ze spanie jest fajne ale bez przesady! Pięć dni?- śmiał się a ja razem z nim. Przytulił mnie mocno , a moja ręka ponownie dawała o sobie znać cholernie boląc. Zignorowałam go jednak , bo byłam z nim. Chłopak usiadł na krześle głupio się uśmiechając.
-Ja... Przepraszam - powiedziałam cicho kierując wzork w inną stronę.
- Powiedz mi po co? Co takiego się stało? - jego mina momentalnie spowarzniała.
- Nie pytaj... Nie chce o tym rozmawiać- mruknęłam , a z oczu pociekło mi kilka łez.
- Mała nie płacz- odparł uroczo. Już miałam coś powiedzieć , ale zadzwonił jego telefon. Chłopak go jednak zignorował.
- Odbierz- mruknęłam kiedy słynna melodia iPhone powtórzyła się trzeci raz. Remek zgodnie z moim poleceniem odebrał telefon.
- Halo?... W szpitalu... Tak...Chyba mam prawo ją odwiedzić tak?... Proszę bardzo! Idź!... W ogóle słońce. Mam wyjebane!- wrzasnął na cały głos rozłączając się - Przepraszam mała ale pójdę już , jutro wpadne- dodał po czym wyszedł. Siedziałam tępo gapiąc się przed siebie. Próbowałam znaleźć jakieś racjonalne wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Czyżby rozmawiał ze swoją dziewczyną? Jeśli tak to chyba nie za bardzo im się układa... Do pokoju weszła pielęgniarka. Była młoda na oko 20-22 lata. Spojrzała na mnie zmartwiona.
- Wszystko Okey? - zapytała.
- Nie - odparłam dalej patrząc przed siebie.
- Chcesz pogadać? - mruknęła odłączając ode mnie wężyk łączący mnie z kroplówką.
- Chce pani słuchać moich idiotycznych problemów? - zaśmiałam się ironicznie.
- Jeśli ma ci to pomóc. Zaraz wrócę - powiedziała i wyszła po chwili wracając.
- Inga jestem. Powiesz co się stało? - uśmiechnęła się szeroko , a ja opowiedziałam jej o wszystkim.
-------------------------------------------
Hej!
Wrociłam!
Jestem już!
Może w nie najlepszym humorze ale wrociłam. Postanowiłam trochę namieszać w uroczej historii dodając jeden czarny charakter. W ogóle zrobiłam drame... Sory taki mamy klimat :) a ja mam taki humor! Niby jest Okey ale jednak nie jest... Mam nadzieję ze rozdział się podoba :) ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
SOCJAL MEDIA :
ASK 👉 @juleczka3455
INSTAGRAM 👉 ruuuuudolf
FACEBOOK 👉 /JulKa1416
SNAPCHAT 👉 kukus_15
To do zobaczenia!
😘😘

5 komentarzy:

  1. To jest jeszcze lepsze niż lepsze 😂 genialne, mega i w ogóle 😂 A wy ludzie komentujcie bo będzie źle 😂👌

    OdpowiedzUsuń
  2. no! dobrze że jesteś ^^
    nie uciekaj stad wiecej bo to dobre miejsce dla ciebie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!!! Pisz dalej, wychodzi ci to najlepiej!!!! ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham czytać twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń