piątek, 1 kwietnia 2016

Rozdział #8

Kolejny słoneczny weekend. Obudziło mnie ćwierkanie ptaków. Leniwie wstałam i podeszłam do okna.
- Ja was dokarmiam całą zimę a wy mi się tak odpłacacie? Gdybym tylko miała wiatrówke... - warknęłam do zwierząt. To nie będzie przyjemny dzień. Stanęłam przed szafą nie mogąc zdecydować się na żadne ubranie. W końcu standardowo wyjęłam z niej rurki , koszulkę i niebieskie szelki. Wykonałam poranną toaletę i zeszłam na dół na śniadanie. Nadal nie rozmawiam z Bartkiem. Minęłam go bez słowa i podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej mleko ,a z szafki obok wyjęłam płatki i w taki oto sposób powstało śniadanie idealne. Delektowanie się moim posiłkiem przerwał mój telefon.
Od "Ciasteczkowy Potwór ;*" : o 10.00 na sali. Dzieci juz sie zbierają.
Do "Ciasteczkowy potwór ;*" Ok ok 
Spojrzałam na zegarek , który wskazywał godzinę 9.45 . W szybkim tempie dokończylam moje śniadanie , ubrałam kurtkę i wyszłam z domu. Na salę dotarłam oczywiście z 10 minutowym spóźnieniem. Ekspresowo przebrałam się w strój do ćwiczeń i pobiegłam na sale.
- Pani jak zawsze spóźniona - zaśmiała się Oliwka.
- Było napisać trochę wcześniej - mruknęłam rozglądając się po sali pełnej dzieci. Każde z nich wykonywało inne ćwiczenie.
- Widzę rozgrzewke mamy już z głowy - powiedziałam , a Oliwka pokiwała twierdząco głową. Cała lekcja przebiegła po mojej myśli. Każde dziecko znało układ taneczny na pamięć i umiało go zatańczyć bezbłędnie.
- Mogłabyś być dla nich trochę mniej surowa- szturchnęła mnie w ramię Oliwka gdy wychodziłymy z sali.
- Muszą wiedzieć kto tu rządzi Okey? - odparłam kierując się do szatni. Przebrałam się i razem z Oliwką opuściłam salę.
- Idziemy do Starbucksa? - zapytała przyjaciółka gdy przechodziłyśmy obok kawiarni.
- Najpierw sprawdź czy nie ma tam żadnego typa , który czai sie żeby oblać mnie kawą - zaśmiałam się , a mój telefon zawibrował. Był to SMS od Remka.
-  Niech zgadne Remuś napisał? - zaśmiała się.
- Zazdrościsz? - mruknęłam odczytując wiadomość od chłopaka
Od "Remek :3" nudzi mi się 😊 chodź wygram z tobą w fife.
Do "Remek :3" Nie! 😝 jestem z Oliwką w Starbucks'ie.
Od "Remek :3" To ja nie przeszkadzam 😀 widzimy sie potem? 😊
Do "Remek :3" będę za pół godziny ^^
Zamówiłyśmy kawę i usiadłyśmy przy stoliku. Nasze rozmowy przerwał telefon Oliwki. Powiedziała że musi iść i w szybkim tempie wyszła z kawiarni. Dopiłam swój napój do końca po czym również opuściłam Starbucks'a kierując się w stronę domu Remka. Chłopak grzebał coś przy Quadzie. Po cichu weszłam na posesje gdzie od wejścia przywitał mnie Kampi. Pies swoim radosnym szczekaniem zepsuł moje plany wystraszenia chłopaka , bo ten od razu zainteresował się szczekającym zwierzątkiem.
- Uważaj , bo jest agresywny i cie zje - zaśmiał się.
- Ta pewnie- odparłam wchodząc głębiej w ogród- to co porabiasz? - tym razem ja się śmiałam.
-Bawie się - mruknął przykręcając kolejne śruby.
- A co mu sie stało- usiadłam pod altanką przyglądając się chłopakowi.
- I tak nie zrozumiesz jak ci powiem- spojrzał na mnie głupio się uśmiechając.
- zrozumiem! - oburzyłam się.
- Rozerwała się linka hamulcowa i klocki były do wymiany- dalej się uśmiechał , a ja patrzyłam na niego jak na głupka.
- Dlaczego trzymasz tam klocki? - zapytałam zdziwiona a Remek zaczął się śmiać.
- Nie takie klocki - wydukał przez śmiech.
- Nie śmiej się ze mnie!- udałam obrażoną krzyżując ręce na piersiach. Chłopak bez słowa podszedł do mnie z zamiarem przytulenia.
- Nie dotykaj mnie! Jesteś cały brudny! - krzyczałam , ale chłopak miał to gdzieś i i tak mnie przytulił. Spojrzałam na swoją białą koszulkę całą brudną od jakichś smarów.
- Nie żyjesz Wierzgoń! - wrzasnęłam łapiąc za wąż ogrodowy.
- Nie zrobisz tego - zaśmiał się pewny siebie chłopak. Słysząc te słowa przekręciłam kurek , a z węża polał się strumień lodowatej wody , który skierowałam prosto na Remka. Chłopak zaczął uciekać , a ja ruszyłam za nim. Z pomocą przybył Kampi , który kręcąc się między nogami Remka skutecznie powalił go na ziemie ułatwiając mi oblanie go. Gdy chłopak był już wystarczająco mokry postanowiłam dać mu już spokój. Zakręciłam wodę , a on podniósł się z ziemi ociekając wodą.
- Przynajmniej jesteś czysty- uśmiechnęłam się podchodząc do niego. I tu popełniłam największy błąd. Chłopak uśmiechnął się i zanim zorientowałam się o co mu chodzi zostałam ponownie uwięziona w uścisku chłopaka.
- Remek puść mnie błagam - prosiłam , ale ignorował moje błagania. Po kilku minutach zorientowaliśmy się że całą sytuacje obserwowała z balkonu Babcia Remka.
- Ani mi się waż wchodzić do domu! Najpierw macie wyschnąć! - wykrzyczała po czym wróciła do środka. Położyliśmy się na trawie czekając aż słońce wysuszy nasze ubrania.
- To twoja wina- dźgnął mnie w bok.
- Spadaj - oddałam mu.
- Jakie to słodkie - usłyszeliśmy i oboje  szybko podnieśliśmy sie do pozycji siedzącej. Spojrzałam na osobę która wypowiedziała te słowa i spuściłam głowę. Nigdy wczesniej nie było mi tak głupio.
-------------------------------------------
Hej!
No wiec nie wiem juz jak mam was przekonać do zestawienia komentarza :( wyświetlenia sprzed dwóch dni serio mnie zasmuciły , do tego doszły sprawy prywatne i głównie dlatego nie było rozdziału. Wczoraj już było lepiej wiec rozdział mimo rozbicia psychicznego pojawił się. Wiec docencie to i pokazcie ze umiecie zostawić komentarz i pokazać ze tu jesteście... Ostatnio przeszło mi nawet przez myśl żeby usunąć bloga bo nikt tego nie czyta :(
Wszystkie moje socjal media są pod poprzednim rozdziałem..
Trzymajcie sie 😊

9 komentarzy:

  1. Jestem pierwsza!
    Jej! 💎
    Mistrzostwo Julka ^^ i ani mi aie waż usunac! Bo bedziesz miala problemy skarbie 😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, genialny i w ogóle. Nie mam pomysłu na komentarze więc wybacz XD Nie usuwaj bo ci na to nie pozwalam :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Boszee ale świetny jest ten rozdział... Bosze mistrzowskie, genialne, fantastyczne, fajne, maga, super i wgl <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział i czekam na next ;-) :-*

    OdpowiedzUsuń